Tjego rok nie był łatwym okresem dla bycia Zielonym. Partie Zielonych poniosły porażkę w czerwcowych wyborach europejskich, a ich liczba mandatów gwałtownie spadła 71 do 53. W wyborach krajowych nie wypadli dużo lepiej. Partia Zielonych była już blisko wymazane w zeszłotygodniowych wyborach powszechnych w Irlandii, tracąc wszystkie mandaty z wyjątkiem jednego, będąc częścią rządu koalicyjnego.
Jednocześnie na całym kontynencie wzrosła liczba partii sceptycznych wobec klimatu, uznających politykę ochrony środowiska za elitarną i niesprawiedliwą. Na przykład w Niemczech skrajnie prawicowa AfD część swoich sukcesów wyborczych zawdzięcza swemu okrzykowi bojowemu przeciwko wyłaniającej się „eko-dyktatura”.
Jednak dla zielonej polityki rok 2024 był nie tylko porażką – był także sygnałem alarmowym. „Greenlash” nie oznacza, że walki z załamaniem klimatycznym nie da się wygrać. Jako europejscy Zieloni spotkać się w Dublinie w nadchodzących dniach będą musieli zastanowić się, dlaczego niektórzy ludzie sprzeciwiają się działaniom klimatycznym, i intensywniej zastanowić się, jak zbudować trwałe koalicje klimatyczne.
Zacznijmy od pierwszej dobrej wiadomości: większość Europejczyków popiera działania klimatyczne. W 2023 r. 93% obywateli UE oceniło kryzys klimatyczny jako poważny problem, a 88% poparło działania mające na celu osiągnięcie statusu neutralności klimatycznej do 2050 r. W Wielkiej Brytanii obraz jest podobny: ponad 75% wyborców wyraziło zaniepokojenie załamaniem klimatu, a ponad 50% wezwało rząd do działań. Poparcie społeczne dla walki z kryzysem klimatycznym jest nie dotyczy.
Ale oto brutalna prawda: przekucie tego szerokiego wsparcia w działanie nie jest proste. Wsparcie często powoduje polaryzację, gdy w grę wchodzą konkretne działania polityczne, ponieważ koszty polityki klimatycznej spadają natychmiast i nierównomiernie. Likwidacja elektrowni węglowych lub ograniczanie energochłonnych gałęzi przemysłu może prowadzić do utraty miejsc pracy i dewastacji społeczności zależnych od tych sektorów. Nowe źródła odnawialne, takie jak farmy wiatrowe, mogą być nieprzyjemne dla osób mieszkających w ich pobliżu. Podatki od energii uderzają w portfele konsumentów, zwłaszcza tych, którzy borykają się z trudnościami. Osoby dotknięte tymi zmianami mają uzasadnione powody, aby je kwestionować.
Pytanie dla decydentów jest jasne: jak przełożyć przeważające poparcie społeczne dla działań klimatycznych na wykonalną politykę, która uwzględnia obawy pracowników, społeczności i przedsiębiorstw dotyczące konsekwencji takiej polityki.
I tu pojawia się druga dobra wiadomość: opór polityczny nie jest niezmienny i dużo wiemy o tym, jak go zmniejszyć. Badania przeprowadzone przez naszą Sieć Badań nad Polityką Postępową pokazują, że chociaż źle zaprojektowana polityka klimatyczna może wywołać protesty i polaryzację, dobrze zaprojektowana może uniknąć reakcji.
Po pierwsze, decydenci muszą zrekompensować ludziom koszty transformacji klimatycznej. Sprawiedliwa transformacja nie polega tylko na odważnych środkach klimatycznych – chodzi także o uznanie nierówności, jakie te środki mogą powodować, i zdecydowane zajęcie się nimi.
Rozważmy przykład podatków od emisji dwutlenku węgla, które często są punktem zapalnym niepokojów politycznych. We Francji, żółte kamizelki protestują wyraźnie przypomniały, że źle zaprojektowana polityka dotycząca podatku od emisji dwutlenku węgla może zniechęcić tych, którzy czują się niesprawiedliwie ukierunkowani. Ale kiedy dochody z podatków od emisji dwutlenku węgla są stopniowo redystrybuowane w przypadku płatności gotówkowych, podobnie jak w Kolumbii Brytyjskiej, sprzeciw opinii publicznej znacznie słabnie. Zwracając dochody bezpośrednio obywatelom, polityka ta równoważy obciążenia ekonomiczne, szczególnie w przypadku gospodarstw domowych o niższych dochodach, i sprzyja poczuciu sprawiedliwości.
Wynagrodzenie nie musi mieć charakteru czysto finansowego. Inwestowanie w programy szkoleń zawodowych, zapewnianie dotacji na wdrażanie energii odnawialnej, z których skorzystają zwłaszcza osoby o niższych dochodach, lub poprawa transportu publicznego mogą przynieść wymierne korzyści dotkniętym społecznościom. Kiedy ludzie dostrzegają osobiste korzyści płynące z działań klimatycznych, wzrasta ich chęć ich wspierania.
A rekompensaty działają: na przykład w Hiszpanii rządząca Socjalistyczna Partia Robotnicza została zamknięta 28 kopalń nie tracąc głosów w społecznościach lokalnych, ponieważ zapewniała hojne świadczenia społeczne i inwestowała w nowe lokalne możliwości zatrudnienia.
Samo odszkodowanie jednak nie wystarczy. Zaufanie polityczne jest podstawą, na której buduje się skuteczną politykę klimatyczną. Badania pokazują, że gdy ludzie ufają rządowi, chętniej wspierają działania klimatyczne, nawet jeśli wiążą się one z krótkoterminowymi kosztami. Często jednak brakuje zaufania i nie bez powodu – rządy mają na swoim koncie przesadne obietnice i niedostateczne wyniki.
Budowanie zaufania wymaga opracowania procesów, które ludzie postrzegają jako zapewniające wiarygodne długoterminowe obietnice. Może to oznaczać zabezpieczenie środków publicznych na pokrycie rekompensat, dostosowanie polityki klimatycznej do konkretnych możliwości zatrudnienia i programów szkoleniowych lub współpracę z zaufanymi organizacjami, takimi jak związki zawodowe lub stowarzyszenia przedsiębiorców, w celu wykazania prawdziwego zaangażowania.
Wreszcie decydenci mogą przekształcić działania klimatyczne nie w elitarny program, ale w przedsięwzięcie zbiorowe, współpracując z szeroką gamą podmiotów. Zmiany strukturalne wymagane przez transformację klimatyczną mogą być dla ludzi głęboko niepokojące. Skuteczne działanie wymaga przekonania zwykłych ludzi, że są częścią rozwiązania, a nie traktowania ich jak problemu. Współpraca ze związkami zawodowymi i pracownikami sektorów paliw kopalnych przy planowaniu transformacji gwarantuje, że ich głos zostanie usłyszany. Współpraca z umiarkowanymi działaczami klimatycznymi pomaga również kształtować postrzeganie społeczne na rzecz działań klimatycznych. W obu przypadkach przedstawianie działań klimatycznych jako pragmatycznej konieczności, a nie imperatywu moralnego, może zbudować trwalsze mosty.
Słuchając dotkniętych społeczności, opracowując polityki przeciwdziałające nierównościom i współpracując z zaufanymi organizacjami lokalnymi, decydenci mogą zamienić ambicje klimatyczne w trwały postęp. Istnieją narzędzia umożliwiające dalszy postęp; wyzwaniem jest ich mądre wykorzystanie.
-
Björn Bremer jest adiunktem nauk politycznych na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim i stypendystą Johna F. Kennedy’ego na Uniwersytecie Harvarda. Jane Gingrich jest profesorem polityki społecznej na Uniwersytecie Oksfordzkim. Hanna Schwander jest profesorem socjologii politycznej i polityki społecznej na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie. Wszyscy są współorganizatorami Sieci Badań nad Polityką Postępową, której ustalenia są publikowane tutaj


















