Ron DeSantis podejmuje skoordynowane wysiłki na rzecz utrzymania drakońskich ograniczeń dostępu do aborcji na Florydzie, co doprowadziło do oskarżeń, że prawicowy republikański gubernator prowadzi „sponsorowaną przez państwo kampanię zastraszania” przeciwko prawom do aborcji i deptania wolności obywatelskich w stanie.
Wszedł w życie niemal całkowity zakaz aborcji po pierwszych sześciu tygodniach ciąży Floryda w maju po tym, jak stanowy sąd najwyższy orzekł, że prawo do aborcji nie jest już objęte klauzulą prywatności zawartą w konstytucji Florydy.
Uchwalenie ustawy zwanej poprawką 4 zmieni konstytucję stanu, zakazując ingerencji rządu w prawo do aborcji przed osiągnięciem przez płód zdolności do życia, co zwykle rozpoczyna się około 24. tygodnia ciąży.
Jednak zarejestrowani wyborcy na Florydzie zgłosili niedawno niezapowiedziane wizyty pracowników organów ścigania, które wydają się być częścią wszechstronnego dążenia firmy DeSantis do wykorzystania agencji rządowych stanu i funduszy publicznych w celu zablokowania przyjęcia Poprawki 4, która zapisałaby w konstytucji stanowej prawo kobiety do aborcji.
Doświadczenie Izaaka Menasche jest przestrogą. Na początku września Menasche przyjął w swoim domu w mieście Fort Myers na wybrzeżu Zatoki Florydzkiej nieoczekiwanego gościa – detektywa ubranego po cywilnemu z odznaką i teczką wypełnioną dokumentami zawierającymi dane osobowe Menasche’a.
Wśród nich znalazły się kopie jego prawa jazdy i formularz petycji, którą podpisał kilka miesięcy temu na lokalnym targu rolniczym w imieniu kampanii mającej na celu zakwalifikowanie referendum na rzecz wyboru do głosowania w całym stanie w tegorocznych wyborach powszechnych.
Detektyw, który pojawił się na progu Menasche, chciał wiedzieć, dlaczego jego podpis na formularzu petycji nie zgadza się z podpisem na prawie jazdy. Emerytowany 71-letni prawnik przyznał rację, ale wyjaśnił, że jego podpis może czasami się różnić. Niedługo potem funkcjonariusz wyszedł.
„To przeżycie mną wstrząsnęło” – napisał tego samego dnia mieszkaniec New Jersey na swojej stronie na Facebooku. „Było dla mnie oczywiste, że dołożono wszelkich starań, aby ustalić, czy rzeczywiście podpisałem petycję. Niepokojące jest to, że przeznaczono na to tak wiele zasobów”.
DeSantis początkowo zwrócił się do Sądu Najwyższego Florydy o uznanie postanowienia dotyczącego głosowania za niezgodne z konstytucją na tej podstawie, że jego język był niejasny i wprowadzający w błąd. Kiedy w kwietniu tego roku ta sztuczka się nie powiodła, DeSantis zmienił bieg: w lipcu wyższy rangą urzędnik departamentu rządu stanowego odpowiedzialny za wybory ogłosił, że dziesiątki tysięcy podpisów pod petycjami zebranymi w czterech hrabstwach w celu poparcia poprawki 4 zostaną sprawdzone pod kątem możliwych oszustw.
W ostatnich tygodniach państwowa Agencja Administracji Opieki Zdrowotnej (AHCA) uruchomiła stronę internetową, w której sprzeciwia się tej inicjatywie, twierdząc, że „zagraża ona bezpieczeństwu kobiet”. Wydała także miliony dolarów na reklamy telewizyjne wzywające wyborców z Florydy do odrzucenia proponowanej poprawki.
„Jesteśmy świadkami sponsorowanej przez państwo kampanii zastraszania, która ma sprawić, że mieszkańcy Florydy przestraszą się wyrażania poparcia dla dostępu do aborcji” – mówi Keisha Mulfort, rzeczniczka Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich na Florydzie, która na początku tego miesiąca złożyła pozew, starając się powstrzymać antyamerykańskie działania AHCA. -Poprawka 4 Kampania medialna.
„Przywództwo Florydy dało jasno do zrozumienia, że nie ufa kobietom w podejmowaniu decyzji dotyczących ich własnej opieki zdrowotnej” – dodała. „Dołożą wszelkich starań, aby pokazać, że nie wspierają procesu demokratycznego, łącznie z wysyłaniem funkcjonariuszy organów ścigania do domów prywatnych obywateli”.
Niedawno firma DeSantis broniła finansowanej przez państwo witryny internetowej i reklam telewizyjnych sprzeciwiających się poprawkom jako „ogłoszenia o usługach publicznych”, podobne do tych publikowanych przez departament transportu Florydy, aby zachęcać do bezpiecznej jazdy.
„Agencja AHCA wykorzystuje go zasadniczo do dostarczania ludziom dokładnych informacji” – powiedział gubernator podczas dyskusji przy okrągłym stole, która odbyła się 9 września na przedmieściach Miami. „Wszystko, co się mówi, jest oparte na faktach. Robi się to od dziesięcioleci, nie jest to agitacja wyborcza i wcale nie jest niestosowna”.
Biuro ds. komunikacji AHCA nie odpowiedziało na listę pisemnych pytań zadanych przez Guardiana w sprawie strony internetowej agencji i kampanii w mediach elektronicznych. Dyrektor ds. komunikacji gubernatora, Bryan Griffin, odrzucił prośbę „The Guardian” o wywiad z DeSantisem, twierdząc, że gazeta „jest całkowicie pochłonięta lewicowym aktywizmem i nie robi nic, aby faktycznie informować opinię publiczną”.
Zgodnie z ustawą uchwaloną przez zdominowaną przez Republikanów legislatywę Florydy, głosowania muszą zostać zatwierdzone przez 60% elektoratu, a zwolennicy poprawki 4 twierdzą, że są pewni, że uda im się przekroczyć ten próg w wyborach powszechnych zaplanowanych na 5 listopada.
po promocji w newsletterze
Na poparcie swojej tezy przeciwko propozycji nowelizacji pro-choice DeSantis zakwestionował nawet zasadność uchwalania prawa w drodze powszechnych referendów, mimo że mechanizm ten jest dozwolony przez konstytucję stanową.
„Odbieranie ludziom władzy, aby mogli o tym decydować w drodze wyborów oraz tego, kogo wybierają na urząd i kto stanowi prawo” – powiedział niedawno na konferencji prasowej. „To skutecznie stawia sprawę przed sądem, a pozwy dotyczące znaczenia któregokolwiek z tych terminów będą trwały 25 lat”.
W piśmie z 25 stycznia br. departament wydziału wyborów stanu Floryda potwierdził, że sześć organizacji popierających referendum pro-choice zebrało wystarczającą liczbę ważnych podpisów, aby zakwalifikować proponowaną poprawkę do konstytucji do listopadowego głosowania.
Jednak sześć miesięcy później zastępca sekretarza tego samego departamentu rządu stanowego ujawnił w piśmie, że jego biuro otrzymało „niepokojącą informację” od nadzorcy biura wyborczego hrabstwa Palm Beach na temat „fałszywych petycji w sprawie inicjatywy konstytucyjnej” złożonych przez 35 osób który został zatrudniony do zbierania podpisów w imieniu poprawki 4.
Tę pozorną próbę ponownego rozstrzygnięcia kwestii ważności podpisów powtórzono w trzech innych hrabstwach Florydy, a według stanu na dwa tygodnie temu jednostka ds. fałszerstw wyborczych sprawdza obecnie około 36 000 podpisów, utworzona na mocy ustawodawstwa podpisanego przez firmę DeSantis dwa lata temu .
Wendy Sartory Link, nadzorująca wybory w hrabstwie Palm Beach, cztery tygodnie temu otrzymała e-mail od zastępcy sekretarza stanu Brada McVaya, w którym prosiła swoje biuro o sprawdzenie 17 637 formularzy petycji, które zeszłej zimy zostały potwierdzone przez jej biuro jako ważne.
Nadzorująca wybory stwierdziła, że prośba McVay „nie jest powszechną praktyką”, z którą się spotkała w ciągu pięciu lat, odkąd została mianowana na to stanowisko przez DeSantis. Link będzie w tym roku ubiegać się o reelekcję jako Demokratka i zasugerowała, że na tym etapie całe przedsięwzięcie mogłoby mieć charakter akademicki.
„Nas to tak naprawdę nie dotyczy” – stwierdziła. „Inicjatywa uzyskała certyfikat i jest na naszych kartach do głosowania”.


















