W drugim secie 13. z rzędu ćwierćfinału Wielkiego Szlema Aryny Sabalenki szybko stało się jasne, że najlepsza tenisistka na świecie osiągnęła stan flow i może zrobić z piłką wszystko, co chce. Prowadziła 2:0 i bezlitośnie goniąc za podwójnym przełamaniem, Sabalenka wpadła do siatki i wykonała mdlący, słodki forhend, który zwyciężył w połowie woleja, który zadowoliłby nawet legendarnych wolejowców z przeszłości.

Był kiedyś taki czas, gdy świetny występ Sabalenki oznaczał, że Białorusinka uderzała każdą piłką, celowała w każdą linię i modliła się, aby jej strzały trafiły w bramkę. Dziś wyrosła na wszechstronnego zawodnika, który dusi przeciwników kompletnością swojej gry i ma do dyspozycji tak wiele opcji. Pomimo mężnego wysiłku swojej młodej przeciwniczki, by po prostu przedłużyć wartościowy set otwierający, Sabalenka zmiażdżyła Jovica 6:3, 6:0 i kontynuowała passę po remisie.

Zwycięstwo Sabalenki oznacza przedłużenie rekordu, który staje się jednym z największych rekordów Wielkiego Szlema tego stulecia. Dotarła teraz do półfinału w 12 z ostatnich 13 turniejów głównych, a jedyną anomalią było jej ponure doświadczenie na French Open w 2024 r., gdzie desperacko zmagała się z zatruciem pokarmowym podczas ćwierćfinałowej porażki z Mirrą Andreevą. Nawet wtedy ledwo upadła, przegrywając w trzech zaciętych setach.

„Kiedy biorę udział w turnieju, nie myślę o tym, ale czasami wszyscy zatrzymujemy się na sekundę i myślimy, że poziom, który udało nam się osiągnąć, brzmi naprawdę niewiarygodnie i trudno w to uwierzyć” – powiedziała Sabalenka. „Na pewno czasami po prostu myślę, że to niewiarygodne, co udało mi się osiągnąć”.

Wynik ten nie odzwierciedla godnej podziwu walki Jovica. Jovic, najmłodsza zawodniczka z czołowej 150., przeżyła niesamowity, przełomowy turniej w Melbourne, docierając do swojego pierwszego ćwierćfinału Wielkiego Szlema, pokonując swoją pierwszą przeciwniczkę z czołowej 20., rozstawioną z numerem 7, Jasmine Paolini i osiągając wynik, który plasuje ją w czołowej dwudziestce, a wszystko to w wieku 18 lat.

Amerykanka Iva Jovic nie poddała się światu nr 1. Zdjęcie: Rachel Bach/Shutterstock

Jovic natychmiast pokonała Sabalenkę 3:0, a następnie w dwóch kolejnych meczach walczyła o break pointy. Jednak kopała głęboko i była konkurencyjna przez pozostałą część pierwszego seta. Po raz ostatni postawiła na swoim w emocjonującym ostatnim gemie pierwszego seta po podaniu Sabalenki, zdobywając trzy break pointy i broniąc dwa sety Sabalenki, zanim Białorusinka zamieniła seta niesamowitym zwycięskim bekhendem.

Sabalenka jest jednak na zupełnie innym poziomie niż wszyscy, z którymi nastolatka kiedykolwiek grała i będzie grać w tym sezonie. Właśnie wtedy, gdy wydawało się, że Jovic może utrudnić życie Białorusince, Sabalenka podniosła swój poziom i drugiego seta spędziła na patroszaniu piłki, doskakiwaniu do siatki, zasypywaniu Amerykanina dropami i wielokrotnie zmienianiu obrony w ataku z bezwzględną skutecznością.

Następnie Sabalenka została zapytana, czy w swojej karierze rozegrała wiele setów na poziomie, jaki pokazała w secie drugim: „Zdecydowanie niewiele meczów” – odpowiedziała. „W drugim secie poczułem, że muszę wkroczyć i wywrzeć na nią jeszcze większą presję, ponieważ widzę, że jest młoda, jest głodna i podczas meczu mogłem powiedzieć, że niezależnie od wyniku, ona nadal będzie tam, próbując znaleźć swoją drogę. Wiedziałem, że muszę wkroczyć i pokazać poziom i klasę. „

Jej klasa i poziom stratosferyczny są widoczne już od lat. Po raz kolejny nadal bierze udział w turnieju wielkoszlemowym, walcząc o swój piąty tytuł major i trzeci Australijski Otwarty tytuł po dotarciu do finału w ciągu ostatnich czterech lat. Czeka na zwycięzcę wtorkowego ćwierćfinału pomiędzy Coco Gauff, zwyciężczynię zeszłorocznego finału French Open, będącego jedną z jej najbardziej bolesnych porażek, oraz potężną Elinę Svitolinę.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj