The Sąd Najwyższy USA w środę wznowiła pozew republikańskiego kongresmana w Illinois, który kwestionuje prawo stanowe zezwalające na liczenie kart do głosowania wysłanych korespondencyjnie, jeśli zostaną otrzymane po dniu wyborów.
Pozew złożony przez Mike’a Bosta został odebrany przez konserwatystów z ramienia Donalda Trumpa jako sposób na dalsze ataki na głosowanie korespondencyjne. Bosta twierdził, że Illinois ustawa zezwalająca na liczenie kart do głosowania w terminie do dwóch tygodni od dnia wyborów, jeśli zostaną one wysłane przed upływem terminu, niezgodnie z konstytucją dopuszcza przedłużenie terminu wyborów.
Prezes Sądu Najwyższego John Roberts napisał decyzję 7 do 2, przy sprzeciwie dwóch liberalnych sędziów sądu.
„Kandydaci mają konkretny i szczególny interes w zasadach regulujących liczenie głosów w ich wyborach, niezależnie od tego, czy zasady te szkodzą ich perspektywom wyborczym, czy też zwiększają koszty ich kampanii” – napisał Roberts. „Ich interesy rozciągają się na uczciwość wyborów i proces demokratyczny, dzięki któremu zdobywają lub tracą poparcie ludzi, których chcą reprezentować”.
W sprzeciwie napisanym przez sędziego Ketanjiego Browna Jacksona, do którego dołączyła sędzia Sonia Sotomayor, liberalny sędzia oświadczył, że wydałby orzeczenie przeciwko Bostowi, ponieważ „kandydaci polityczni mogą i powinni podlegać takim samym wymogom w zakresie rzeczywistej szkody, jak inni uczestnicy sporu”.
„Wypracowując indywidualne zasady dla kandydatów-powodów – przyznając im legitymację do „kwestionowania zasad regulujących liczenie głosów” po prostu i wyłącznie dlatego, że są „kandydatami” na urząd – sąd komplikuje i destabilizuje zarówno nasze obowiązujące prawo, jak i amerykańskie procesy wyborcze” – napisał Jackson.
Ustne argumenty w październiku skupiały się na tym, czy kandydat federalny ma legitymację do kwestionowania prawa, a nie na tym, czy sama praktyka jest ważna z punktu widzenia konstytucji. Sędziowie zadawali pytania o to, czy powinni postrzegać kandydata politycznego jako „przedmiot” prawa – podmiot, dla którego regulacja ma bezpośrednie konsekwencje oraz czy prawdopodobieństwo, że karty do głosowania przesłane pocztą przełożą się na wynik wyborów, ma wpływ na to, czy kandydat ma prawo zaskarżyć prawo.
Szesnaście stanów, a także Guam, Portoryko, Wyspy Dziewicze i Waszyngton przyjmują i liczą karty do głosowania wysłane pocztą, otrzymane po dniu wyborów, o ile zostały wysłane pocztą w tym dniu lub wcześniej. Osiem stanów wysyła każdemu wyborcy kartę do głosowania korespondencyjnego, oferując jednocześnie możliwość głosowania osobistego. Cztery z tych stanów – Waszyngton, Oregon, Kalifornia i Nevada – również uwzględniają karty do głosowania wysłane późno.
Republikanie chętnie kwestionują karty do głosowania korespondencyjnego, m.in Atut koncentrując się na swoich atakach na proces wyborczy. Prezydent wydany z marca wydał zarządzenie wykonawcze nakazujące Prokuratorowi Generalnemu „podjęcie wszelkich niezbędnych działań” przeciwko stanom, które „uwzględniają karty do głosowania korespondencyjnego lub korespondencyjne otrzymane po dniu wyborów w ostatecznym zestawieniu głosów dotyczących mianowania elektorów prezydenckich oraz wyborów członków Senatu i Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych”.
Centrum Brennan, Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich, Liga Wyborców Kobiet i inne organizacje natychmiast złożyły pozew, aby zablokować wejście w życie zarządzenia.
Sprawa stanu Illinois trafiła do Sądu Najwyższego po tym, jak sądy niższej instancji odrzuciły pozew Bosta, orzekając, że konserwatywny kongresmen podczas swojej piątej kadencji nie odniósł obrażeń i nie ma legitymacji procesowej. W apelacji argumentowano, że koszt zatrudnienia personelu kampanii po dniu wyborów stanowi szkodę finansową dającą mu wystarczającą pozycję, aby zakwestionować prawo.
















