Tottenham Hotspur próbował wszystkiego. Po zwolnieniu Mauricio Pochettino w listopadzie 2019 r. – pięć miesięcy po pierwszym finale Ligi Mistrzów klubu, kiedy Spurs zajmowało 14. miejsce w lidze i lunatykowało drugie miejsce w słabej grupie UCL – pojawiła się para chronicznych (choć kłótliwych) zdobywców tytułów: José Mourinho i Antonio Conte. Poddali pragmatyka (Nuno Espírito Santo) testowi Wielkiej Szóstki i ruszyli dalej, gdy występy natychmiast uległy stagnacji. Potem przybył Ange Postecoglou; zagorzały ideolog taktyczny, którego zasady początkowo ekscytowały, zanim stały się ciężarem.
Jednak spotkanie Thomasa Franka wydawało się najbardziej przypominać przybycie Pochettino w 2014 roku. Obydwa wyniosły stosunkowo niezbyt popularne kluby na pozycję sławy i stworzyły solidne podstawy operacyjne. Obaj mówili o znaczeniu kultury w takim samym stopniu, jak X i Os na boisku. Żaden z nich nie był testowany w klubie tego kalibru.
Warto pamiętać, że Pochettino nie był od razu hitem. W listopadowym okienku międzynarodowym swojego pierwszego sezonu Tottenham zajmował 12. miejsce z większą liczbą porażek (pięć) niż zwycięstw (cztery) w pierwszych 11 meczach. Niemniej jednak jest to odcinek, który Argentyńczyk pamięta z pewnym sentymentem.
„Kiedy przyjechaliśmy, mieliśmy możliwość stworzenia czegoś wyjątkowego” – Pochettino powiedział podcastowi High Performance wcześniej w tym tygodniu. „Aby zbudować nowy stadion, ukończyć poligon i stworzyć obiekty, które dziś są jednym z najlepszych klubów na świecie pod względem obiektów. Potrzebujesz zaufania właściciela, zaufania i wizji faceta, którego mają, takiego jak Daniel (Levy), aby to stworzyć. A potem wspierać nas i mieć do nas cierpliwość, bo na początku nie było łatwo. „
Pochettino przyznał, że on i jego sztab musieli wykazać się „bardzo kreatywnością”, ponieważ „nie było zbyt dużo pieniędzy, aby inwestować w zawodników”, podczas gdy trwała budowa stadionu. Tottenhamu Hotspur Stadion. Podczas pierwszego zimowego okienka Pochettino, dwa tygodnie po tym, jak Manchester City ściągnął Wilfrieda Bony’ego ze Swansea za 28 milionów funtów w celu wzmocnienia głębi ataku, Tottenham wysłał 5 milionów funtów do MK Dons, aby przejął Dele Alliego, po czym natychmiast wypożyczył go z powrotem, aby zyskać dodatkowy sezon.
Spurs z czasem odnalazł stabilność; po przegranej sześciu z pierwszych 14 meczów ligowych pod wodzą Pochettino, w kolejnych 24 rozgrywkach przegrali jeszcze tylko sześć razy. Harry Kane ugruntował swoją pozycję napastnika pierwszego wyboru, Spurs zakwalifikowali się do Ligi Europy zajmując piąte miejsce, a ulubiony etap ery nowożytnej fanów rozpoczął się na dobre.
Kadencję Franka należy zapamiętać jako źle dopasowaną nominację w czasach, gdy klub nie mógł sobie pozwolić na tolerowanie przeciętności. W dzisiejszych czasach cierpliwość jest kosztowną cnotą. A jednak era Pochettino, do której Spurs chcieliby wrócić, to opowieść o nagradzaniu cierpliwości.
„Przeżyliśmy moment, kiedy byłem naprawdę młodym trenerem (przychodziłem) z Southampton, a Daniel naprawdę nam ufał i dodał pewności siebie oraz cierpliwości, abyśmy mogli zapewnić i pokazać nasze umiejętności jako trenerzy” – powiedział Pochettino. „Nie ma zbyt wielu klubów, które mogłyby to zrobić”.
Jak zmienił się stan rzeczy. Tottenham jest obecnie jednym z najbardziej niestabilnych klubów na świecie w piramidzie. Ich skład powstał na podstawie list życzeń czterech byłych trenerów. Profil ich następnego menedżera (a wraz z nim nieuniknione zwolnienie) komplikuje obecny dualizm Spurs: zespół ponownie plasuje się w dolnej ćwiartce tabeli, ale bezpiecznie awansuje do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kolejne kroki na tych dwóch stanowiskach wymagają zupełnie innego podejścia i to, kogo wybierze Tottenham, pokaże.
Wśród rozmówców przejąć Roberto De Zerbi, pokrewną duszę Mourinho i Conte, który miał przynieść im poprzednie sukcesy, aczkolwiek wymagał kontroli transferów i ostrego usposobienia w trudnych momentach. Jego zatrudnienie wskazywałoby, że klub nadal w dużej mierze koncentruje się na europejskich rozgrywkach. De Zerbi spadł z ligi podczas swojego jedynego flirtu ze spadkiem (Benevento, 2017–18). John Heitinga, kolejny zgłoszony kandydat, jest obecnie członkiem sztabu trenerskiego i prawdopodobnie będzie zatrudniony na stanowisku tymczasowego opiekuna do czasu, gdy latem będzie możliwe zatrudnienie na stałe, kiedy może pojawić się lepszy zestaw opcji. W tym… Pochettino.
Chociaż on to zrobił opublikowaną klauzulę zwolnienianie ma powodów sądzić, że amerykański trener miałby opuścić swój zespół zaledwie kilka miesięcy przed domowymi mistrzostwami świata. Nie będzie też chciał zbyt wcześnie zdradzać swoich planów po Pucharze – zapytaj Julena Lopeteguiego jak to się sprawdza.
Ale ponowne spotkanie nie byłoby pozbawione ryzyka. Zmagania Pochettino z PSG i Chelsea były dobrze udokumentowane, a są to kluby na poziomie, któremu Tottenham desperacko pragnie dorównać od chwili otwarcia areny światowej klasy. Na jego liście wyróżnień znajdują się m.in więcej zdobytych miejsc niż trofeów.
Niemniej jednak Pochettino wydaje się chętny do podjęcia wyzwania. Podczas wystąpień publicznych nadal nazywa Tottenham „my” – nawet w kontekście meczu z Chelsea, drużyną, którą niedawno zarządzał. Zeszłego lata, kiedy ostatni raz krążyły pogłoski o jego powrocie do północnego Londynu, zakończył konferencję prasową stwierdzeniem, że dzieje się tak dlatego, że Tottenham jest „moim klubem”.
W ciągu dziesięciu lat stadion Tottenham Hotspur ewoluował z kosztownego projektu wymagającego ścisłego prowadzenia księgowości w katedrę pełną napięcia. Ostatnio jednak był gospodarzem brutalnego meczu piłkarskiego. Szacunki fanów z 13 pechowych meczów, które Frank rozegrał u siebie, kibice wygwizdali go dziewięć razy.
Frank dołącza do Grahama Pottera wśród menedżerów, którzy zbudowali swoją reputację na fundamencie postrzeganych osób osiągających lepsze wyniki, a następnie zepsuli ją krótkotrwałymi niepowodzeniami w większych klubach. A Tottenham znajduje się poza granicami desperacji, goniąc za sukcesami z przeszłości.


















