Wrobotnicy ustawili się na linii pikietującej na zewnątrz Boeingfabryka samolotów w Renton w stanie Waszyngton pracuje przez całą dobę od dziesiątek tysięcy odszedł z pracy na początku tego miesiąca. Prawie dwa tygodnie po rozpoczęciu strajku, największego obecnie trwającego w USA, nikt nie wie, kiedy się skończy.

Orlando, inspektor jakości w gigancie lotniczym, przybył w sobotę o 3.45 rano, na długo przed świtem. Na obrzeżach miasta tak drogiego jak Seattlekoszty utrzymania „zawsze rosną”, powiedział. „I myślę, że najważniejszą częścią jest upewnienie się, że nasze pensje to odzwierciedlają”.

Kiedy Boeing przedstawił nowy „najlepsza i ostateczna” oferta w poniedziałek Międzynarodowe Stowarzyszenie Mechaników i Pracowników Lotnictwa i Kosmonautyki (IAW) odmówiło poddania go pod głosowanie przed piątkowym terminem narzuconym przez firmę, skarżąc się, że „został nam on rzucony bez żadnej dyskusji”.

Strajkujący pracownicy trzymali transparenty i machali do przejeżdżających samochodów i ciężarówek. Kierowcy śmigali przy klaksonach, aby okazać wsparcie, od czasu do czasu zatrzymując się, aby porozmawiać z pracownikami. Ciężarówka z naczepą wydała głośny dźwięk klaksonu, zagłuszając wszystkie inne dźwięki.

25-letni Orlando był jednym z kilku pracowników, którzy nie chcieli podać swojego pełnego nazwiska z obawy przed odwetem po powrocie do pracy.

„Czujemy się całkiem dobrze i czujemy, że mamy siłę” — powiedział 39-letni Maden, pracownik kontroli jakości w zakładzie w Renton z 12-letnim stażem. Uważa, że ​​społeczeństwo, ogólnie rzecz biorąc, ich popiera.

„Wygląda na to, że zawsze chcemy pieniędzy, ale za kulisami chodzi o coś więcej” – powiedział Maden. „Uważam, że społeczeństwo zaczyna lepiej rozumieć, dlaczego strajkujemy i co nam zrobiono”.

W zeszły weekend pracownicy przynieśli przenośny grill węglowy i plakat z kreskówkową podobizną byłego dyrektora generalnego Boeinga, Dave’a Calhouna, uśmiechającego się i niosącego stosy 100-dolarowych banknotów. „MY ROBIMY IM MILIARDY, ONI DAJĄ SOBIE MILIONY” – głosił napis.

Ponieważ strajk rozpoczął się 13 wrześniaPracownicy Boeinga pełnią jedną z sześciu czterogodzinnych zmian na linii produkcyjnej poza zakładem w Renton. William Anderson, 44-letni mechanik z licencją, był tam niemal codziennie.

Firma, do której dołączył 17 lat temu, jego zdaniem straciła drogę. Pracownicy są sfrustrowani, powiedział, tym, że starsi menedżerowie i dyrektorzy byli nagradzani niezależnie od wyników firmy – podczas gdy korzyści z pracy młodszego personelu uległy pogorszeniu.

„Kiedy mnie zatrudniono, ludzie robili sobie krzywdę, żeby dostać się na rozmowę kwalifikacyjną i zostać częścią Boeinga” – powiedział Anderson. „Więc ta kultura odeszła”.

Jak twierdził, młodsi pracownicy odchodzą, szukając lepszych ofert gdzie indziej. „Dzieci nie zostają już tak, jak kiedyś, gdy miały zachęty, takie jak emerytura i świetne świadczenia”.

„Nasi członkowie są wściekli”

Około 33 000 pracowników w Boeing odszedł z pracy po tym, jak członkowie okręgu regionalnego IAM zdecydowaną większością głosów opowiedzieli się za strajkiem po odrzuceniu wstępnej umowy, która proponowała 25-procentową podwyżkę płac w ciągu czterech lat.

Pikiety odbywają się również przed fabryką Everett, która jest jednym z największych budynków produkcyjnych na świecie. Strajk dotyczy również pracowników związkowych w Oregonie i Kalifornii.

„Czuję się naprawdę dobrze” – powiedział w niedzielę na pikiecie w Renton prezes IAM District 751, Jon Holden. Powiedział, że członkowie związku przygotowują się do strajku od 10 lat.

Chociaż kierownictwo związku zawodowego rekomendowało przyjęcie wstępnej umowy, Holden stwierdził, że nie wierzy, iż członkowie ją zaakceptują, pomimo podwyżki płac i ulepszeń w planie zdrowotnym.

„Poleciliśmy to, ponieważ naszym zadaniem jest uzyskanie najlepszego możliwego kontraktu, a nie mogliśmy uzyskać więcej i to było wszystko, co mogliśmy wynegocjować poza strajkiem” — powiedział Holden. „Musimy przekazać to prawdziwej sile, którą są nasi członkowie, a oni zajęli się tym od tamtej pory, więc jestem z nich dumny”.

pomiń promocję w newsletterze

Pracownicy domagają się 40-procentowej podwyżki wynagrodzenia w ciągu trzech-czterech lat oraz innych świadczeń, w tym przywrócenia planów emerytalnych.

Napięcia między pracownikami a Boeingiem narastają od czasu, gdy pracownicy nieznacznie zatwierdzili przedłużenie umowy w 2014 r., które przeniosło pracowników związkowych z emerytur do 401k. Koszty opieki zdrowotnej zostały przerzucone na pracowników, a płace uległy stagnacji, powiedział Holden.

„Nasi członkowie są wściekli” – dodał Holden. „Gdyby ten kontrakt był oparty na dobrym kontrakcie sprzed trzech lat, to byłaby zupełnie inna historia. Ale tak nie było. Był oparty na najgorszym kontrakcie, jaki kiedykolwiek mieliśmy, więc nie byłem zaskoczony”.

Operatorzy maszyn zarabiają średnio 75 608 dolarów rocznie, nie wliczając nadgodzin, a do końca proponowanego czteroletniego kontraktu kwota ta wzrośnie do 106 350 dolarów, poinformowała rzeczniczka Boeinga, potwierdzając wcześniejsze doniesienia medialne.

Strajk zatrzymał produkcję samolotów i kosztuje Boeinga od 50 do 100 milionów dolarów dziennie, według analityków. Boeing buduje 737 Max, P-8 i E-7 w Renton, a 767 Freighter, KC-46 Tanker oraz szerokie kadłuby 777 i 777X w Everett, powiedziała rzeczniczka.

W odpowiedzi na strajk nowa dyrektor generalna firmy, Kelly Ortberg, ogłosiła w zeszłym tygodniu szereg działań mających na celu obniżenie kosztów, w tym urlopy bezpłatne dla pracowników niezrzeszonych.

Maden powiedział, że pracownicy walczą o szacunek ze strony wyższej kadry kierowniczej tak samo jak o wyższe pensje i emerytury.

„Budujemy wysokiej jakości samoloty, a wiele istnień zależy od naszej pracy, więc nasz wkład ma znaczenie” – powiedział. „Zasługujemy na lepsze wynagrodzenie, większy szacunek, lepszą emeryturę i lepszą politykę pracy”.

Większość pracowników jest przygotowana na długi strajk, dodał Maden. „Wiedzieliśmy na pewno, że Boeing zrobi nam coś takiego” – powiedział. „Mamy więc wystarczająco dużo rezerw na ten trudny czas i będziemy trzymać się tak długo, jak będzie trzeba, aby Boeing nas posłuchał”.

Po zakończeniu strajku w sobotę około godziny 8 rano Orlando postanowił zostać jeszcze dwie godziny, aby zwiększyć liczebność pikietujących w ten trudny poranek, podczas którego trzeba było znaleźć ochotników.

Nadal miał nadzieję na szybkie rozwiązanie, które będzie korzystne zarówno dla Boeinga, jak i jego pracowników, „ale jestem przygotowany na najgorsze”.

Source link