Wie Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania dla izraelskich urzędników w listopadzie odpowiedź rządu tego kraju była aż nazbyt znajoma. Premier Benjamin Netanjahu stanowczo odrzucił nakazy popełnienia rzekomych zbrodni wojennych w Gazie przeciwko niemu i byłemu ministrowi obrony Yoavowi Gallantowi, nazywając je „decyzją antysemicką”. Ultranacjonalistyczny doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, oświadczył Itamar Ben-Gvir że sąd „po raz kolejny pokazał, że jest na wskroś antysemicki”. A minister transportu Miri Regev wtrąciła się, twierdząc: „To jest nowoczesny antysemityzm pod postacią sprawiedliwości”.

Niestety, nic z tego nie było zaskoczeniem. Ponad rok od izraelskiego ataku na Gazę, jak twierdzą niektórzy eksperci określili jako ludobójstwooskarżenia o antysemityzm podnoszone w celu przeciwstawienia się krytyce Izraela stały się zbyt gwałtowne. Takie roszczenia były dokonane wobec protestujących wołając o położenie kresu rozlewowi krwi w Gazie oraz przeciwko ONZ i agencjom pomocowym ostrzegającym przed katastrofą humanitarną. Zostały one wyrównane w światowych kanałach informacyjnych i międzynarodowy trybunał sprawiedliwości; przeciwko aktorom, artystom, gwiazdy popu i nawet Brytyjsko-żydowscy twórcy filmowi. Twierdzenia zagorzałych obrońców Izraela są tak radykalne i mrożące krew w żyłach, że samo określenie „antysemityzm” traci swoje znaczenie. Jest dokładnie tak, jak filozof brytyjsko-żydowski Brian Klug ostrzegał 20 lat temu: „Kiedy antysemityzm jest wszędzie, nie ma go nigdzie”. Całkowite niewłaściwe użycie tego terminu, niepokojąco, sprawiło, że termin ten stał się cechą na karcie wyników izraelskiego polityka w żargonie-bingo.

A wszystko to dzieje się właśnie w czasie, gdy na całym świecie wzrasta antysemityzm. Kiedy społeczność żydowska w Wielkiej Brytanii doświadczyła ataków werbalnych i fizycznych. Kiedy żydowskie szkoły i synagogi borykały się z groźbami śmierci i profanacjami. W ciągu ostatnich 18 miesięcy A Żydówka została pchnięta nożem w jej domu we Francji, były strzelaniny w szkołach w Kanadzie i zobaczyliśmy pełną wersję antysemickie zamieszki w Dagestanie w Rosji.

Tymczasem skrajna prawica wykorzystuje kryzys polityczny wywołany zmieniającą świat wojnę Izraela, na przemian wykorzystując rzeczywisty antysemityzm i pozory troski o antysemityzm, aby rozwijać swoją bigoteryjną ideologię. Dla niektórych grup skrajnej prawicy antysemityzm jest aktywnym składnikiem napędzającym program rasistowski, skierowany przeciwko migrantom i muzułmanom. Odzwierciedla on antysemityzm, który zawsze stanowił rdzeń białej supremacji i powrócił wraz z pojawieniem się teoria „wielkiego zastąpienia”.: spisek, który naród żydowski potajemnie knuje, aby zalać kraje zachodnie kolorową ludnością. Z drugiej strony dla odradzających się partii skrajnie prawicowych w całej Europie performatywna walka z antysemityzmem zapewniła drogę do politycznej resocjalizacji. Przywódcy ekstremistyczni, od Victora Orbána na Węgrzech po Geerta Wildersa w Holandii, obecni jako samozwańczy orędownicy mniejszości żydowskich w rzekomym zderzenie cywilizacji z islamem.

Wszystkie te czynniki – i jeszcze kilka innych, żeby zwiększyć zamieszanie – zderzyły się, zmieniając naszą rozmowę na temat antysemityzmu w dyskusję charakteryzującą się oskarżeniami i obaleniami, wykrętami i nieporozumieniami, interpretacjami w złej wierze i niekończącymi się martwymi polami. To rodzaj dysonansowego bałaganu, z którego każda rozsądna osoba mogłaby zdecydować się po cichu odejść. Bo co ma o tym wszystkim myśleć niezaangażowany obserwator? Zbierając materiały do ​​mojej nowej książki na ten temat, kilka osób, z którymi rozmawiałem, powiedziało mi, że boją się nawet zapytać o antysemityzm, z obawy, że mogłoby to zostać odebrane jako antysemityzm. Jest to kolejny wyraźny znak, jeśli był potrzebny inny, że coś poszło bardzo nie tak w sposobie, w jaki mówimy o tej kwestii.

Rozwikławszy te zamieszanie, odkryłem, że możliwe jest zidentyfikowanie odrębnych tematów, dzięki czemu skupione zostaną ruchome części tego chaosu. Zacznijmy od tego, że rasizm jest powszechnie rozumiany jako granica kolorów. Chociaż wynalezienie „czarnego” i „białego” jest kluczem do zrozumienia rasizmu, który umożliwił niewolnictwo i kolonializm i który nadal powoduje codzienne szkody, nie pomaga nam to w pełni zrozumieć korzeni antysemityzmu. Studiowanie historii rasizmu i antysemityzmu pokazuje nam, że jedno zawsze miało wpływ na drugie. Prześladowania Żydów w średniowieczu pomogły stworzyć architekturę rasizmu, która stanowiła podstawę kolonizacji i zniewolenia w obu Amerykach, i pokazuje, że kategoria „białości” jest zasadniczo niestabilnym wynalazkiem – i dlatego w przeszłości naród żydowski wpadał i z tego, dezorientując i intensywnie irytując rasistów na przestrzeni wieków.

Do tego dochodzi ponura hipokryzja wynikająca z naszej politycznej rozmowy na temat antysemityzmu, która pozostaje skupiona głównie na lewicy. Podczas gdy cykle medialne krążą wokół tego, czy skandując dawno używane hasła palestyńskie stanowi antysemityzm, machane są przykłady antypalestyńskiej nienawiści ze strony zwolenników Izraela. Nie chodzi tu tylko o wyciszenie głosów protestujących przeciwko izraelskiej rzezi w Gazie – chociaż to jest wystarczająco złe. Jeśli antysemityzm jest tak rażąco używany jako broń polityczna, stwarza wrażenie fundamentalnego braku poważnego podejścia do tematu. Poświęcanie nieskończonych cali kolumnowych protesty na kampusie w sprawie Gazy odwraca uwagę nie tylko od zniszczeń w pasie palestyńskim, ale także od niebezpiecznego antysemityzmu nadchodzi z prawej strony.

W swojej najnowszej książce pt. Sobowtór, Naomi Klein pisze o ważnych kwestiach politycznych, które lewica odrzuciła, a które zostały oportunistycznie przechwycone i przekręcone przez prawicę. Na przykład podczas pandemii uzasadnione obawy ludzi dotyczące monopoli farmaceutycznych zostały zarekwirowane w celu szerzenia spisków szczepionkowych. Ta sama dynamika ma teraz zastosowanie do walki z antysemityzmem, gdzie prawica strategicznie wypełniła przestrzeń opróżnioną przez lewicę przez dziesięciolecia. Jednak zamiast podnosić świadomość tego starożytnego uprzedzenia, prawica zamiast tego zamieniła tę kwestię w klin, którym można wbić przeciwników politycznych: tych protestujących przeciwko wielokrotnym izraelskim agresjom i łamaniom prawa międzynarodowego, ruchowi Black Lives Matter, programom różnorodności i równości czy tych zgrupowanych w ramach tego chwytliwego irytującego „przebudzenia”. Efektem było zasianie podziałów, wykolejenie ruchów postępowych, udaremnienie wysiłków na rzecz sprawiedliwości społecznej, gospodarczej i klimatycznej oraz pomoc coraz bardziej skrajnej prawicy w wygrywaniu wyborów na całym świecie.

Prawdziwe zrozumienie tego, co poszło tak źle w naszej dyskusji na temat antysemityzmu – i tego, jak to naprawić – nie tylko wzmocni lewicę w tym pilnym momencie politycznym. Konsoliduje także nasze wysiłki antyrasistowskie. Zapewni to inkluzywność, klarowność moralną i spójność. A przede wszystkim pomoże nam zrozumieć niepokojące, dzielące i destrukcyjne przesunięcie świata w prawo – bo tylko wtedy mamy szansę to zmienić.

  • Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów e-mailem, aby uwzględnić ją w publikacji w naszym beletrystyka odcinek, proszę kliknij tutaj.

Source link