Zginęło kilku pracowników fabryki tworzyw sztucznych we wschodnim Tennessee Huragan Helene lub zaginęły, wśród ostrzeżeń, że obecna liczba ofiar śmiertelnych burzy, wynosząca ponad 130 osób, prawdopodobnie znacznie wzrośnie, ponieważ opadające wody powodziowe umożliwią ratownikom przeszukanie wraku.

Firma Impact Plastics potwierdziła, że ​​w jej zakładzie w Erwin były ofiary śmiertelne, ale nie podała, ile osób zginęło. Firma podała, że ​​zaginęli i zmarli pracownicy oraz wykonawca.

Przynajmniej tak twierdzili urzędnicy 130 osób w pięciu stanach południowo-wschodnich Stanów Zjednoczonych zginęły w wyniku katastrofy Helene, która pod koniec czwartku rozbiła się o brzeg w regionie Big Bend na Florydzie.

Jacob Ingram, zmieniacz form w firmie, powiedział Knoxville News Sentinel że gdy zaczęła się powódź, menedżerowie poinstruowali pracowników, aby odsunęli samochody od podnoszącego się poziomu wody, ale nie pozwolili im wyjechać. „Powinni byli ewakuować się, kiedy otrzymaliśmy ostrzeżenia o gwałtownej powodzi i kiedy zobaczyli parking” – powiedział gazecie. „Kiedy przestawialiśmy nasze samochody, powinniśmy byli się ewakuować… zapytaliśmy ich, czy powinniśmy się ewakuować, ale powiedzieli nam, że jeszcze nie, nie było wystarczająco źle.

„A kiedy było już wystarczająco źle, było już za późno – chyba że miałeś napęd na cztery koła”.

Ingram powiedział Knoxville News Sentinel, że on i 10 innych pracowników później próbowali uciec, schroniwszy się w ciężarówce z otwartą skrzynią. Odłamki uderzyły w ciężarówkę, dwie osoby wpadły do ​​wody, a ostatecznie ciężarówka się przewróciła.

Fernando Ruiza powiedział NBC News rozmawiał z matką, gdy pracowała, podczas gdy padał deszcz. Powiedział, że namawiał ją, aby wyszła, ale ona odpowiedziała, że ​​menedżerowie nic im nie mówili, w miarę jak powódź się pogłębiała.

Firma zaprzeczony że menedżerowie kazali pracownikom nie odchodzić.

„Kiedy woda zaczęła zalewać parking i przyległą drogę dojazdową, a w elektrowni zabrakło prądu, kierownictwo zwolniło pracowników, aby wrócili do domów na czas, aby mogli uciec z parku przemysłowego” – napisano w oświadczeniu. „W żadnym momencie nie powiedziano pracownikom, że zostaną zwolnieni, jeśli opuszczą zakład. W przypadku pracowników, którzy nie mówili po angielsku, do grupy menedżerów, którzy przekazywali wiadomość, zaliczali się pracownicy dwujęzyczni.

Firma stwierdziła również: „Chociaż większość pracowników natychmiast odeszła, niektórzy z nieznanych powodów pozostali na terenie zakładu lub w jego pobliżu”.

Założyciel firmy, Gerald O’Connor, powiedział w oświadczeniu: „Jesteśmy zdruzgotani tragiczną stratą wspaniałych pracowników. Zaginieni lub zmarli oraz ich rodziny są w naszych myślach i modlitwach”.

Według News Sentinel jedną z ofiar śmierci była 56-letnia Bertha Mendoza. Próbując utrzymać się na powierzchni, oddzielono ją od siostry, powiedział GoFundMe założone przez jej rodzinę.

Wiadomości NBC poinformowało, że kilku członków rodzin pracowników publikowało w mediach społecznościowych posty w poszukiwaniu członków rodziny i naciskało na władze o pomoc.

The Tennessee Koalicja na rzecz Praw Imigrantów i Uchodźców (TIRRC) podała w oświadczeniu, że widziała osoby dotknięte problemem, które próbowały uzyskać pomoc od władz.

„Pracownicy TIRRC, którzy rozlokowali się na tym obszarze, byli świadkami trudności członków społeczności w dostępie do usług tłumaczeń ustnych oferowanych przez agencje władz lokalnych i stanowych, a także próśb agencji o identyfikację i dokumentację od rodzin społeczności imigrantów, które utrudniały im identyfikację zaginionych bliskich” – dodał. – stwierdziła grupa w oświadczeniu.

Source link