TStany Zjednoczone wycofały się z wojny celnej z Chinami. Dzięki Donaldowi Trumpowi egoistyczna dyplomacjapierwiastki ziem rzadkich mogą ponownie płynąć w jedną stronę, soja w drugą, a pomiędzy nimi będzie mniej substancji chemicznych używanych do produkcji fentanylu. Nieważne, że wojna była pomysłem samego Trumpa i wydaje się być wyczynem kaskaderskim. Wyczyn się skończył. Trump grał w swoją ulubioną grę polegającą na zawieraniu transakcji, ku dyskomfortowi milionów.
Tymczasem Wielka Brytania wciąż nie może się zdecydować, czy Chiny są jej wrogiem. W 2008 roku brytyjscy urzędnicy odwiedzili władze Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, aby omówić najbliższe igrzyska w Londynie w 2012 roku. Rząd nakazał im „podniesienie” kwestie praw człowiekaco było najbardziej zaniepokojone rządem brytyjskim. Powiedziano mi, że Chińczycy zareagowali współczuciem, gdy Brytyjczycy zawstydzili się poruszaniem tej kwestii, po czym wszyscy zabrali się do pracy. Wkrótce Chiny stały się przyjacielem, z pewnością Davida Camerona i George’a Osborne’a.
Niedzisiejszy. Chiny są obecnie znacznie wzmocnioną potęgą światową i w oczach niektórych stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii. Niedawne zamieszanie wokół tego, czy dwóch brytyjskich urzędników byli chińskimi szpiegami w dużej mierze i absurdalnie kręciło się wokół tego, czy chińskie „zagrożenie” było większe dla rządu torysów niż laburzystowski. Chiny najwyraźniej wszędzie werbowały szpiegów, podobnie jak większość krajów. Szukała ogromnej ambasady w Londynie, zaprzyjaźnił się z księciem Andrzejem i potrzebował Borisa Johnsona wysłać dwa lotniskowce do patrolowania Morza Południowochińskiego.
Nadęte kraje pragną wrogów. Mają duże imperia wojskowe, w dużym stopniu od nich zależne, imperia diabelsko odporne na demontaż. Po upadku Związku Radzieckiego starszy doradca rosyjskiego przywódcy Michaiła Gorbaczowa żartował amerykańskim urzędnikom: „Zrobimy wam coś strasznego – pozbawimy Was wroga.”
Kto jest nowym wrogiem USA? Odpowiedź to niewątpliwie Chiny. Ale jak przekonał się Trump, jest to wróg, z którym trudno się pogodzić. Nie wysyła swoich wojsk za granicę. Rzucając wyzwanie Stanom Zjednoczonym w walce o światową dominację gospodarczą, zrywa więzy, które kiedyś uważano za utrzymujące kapitalizm w ramionach demokracji. Staje się coraz bogatszy. Chiński sojusz Brics-plus z Indiami i innymi krajami wyprzedził G7 w handlu światowym. Nawet ekspert ds. polityki w Pekinie, Henry Wang omawiane w tym tygodniu że dowodzone przez Chiny siły Brics mogłyby nadzorować granicę zawieszenia broni na Ukrainie. To byłaby sensacyjna interwencja.
GK Chesterton napisał, że „ci, którzy odwołują się raczej do głowy niż do serca… są z konieczności ludźmi przemocy. Mówimy o „dotykaniu” serca mężczyzny, ale nie możemy zrobić nic innego, jak tylko uderzyć go w głowę”. Trump może jeszcze być tym ciosem w głowę. Zmusza NATO do zadania sobie pytania, o co tak naprawdę w tym chodzi. Mówi światu, aby nie polegał na USA w zakresie nadzorowania swoich konfliktów, w sposób trąbiony przez Kennedy’ego, Johnsona i dwóch prezydentów Busha. Waszyngton może wkrótce zwrócić się przeciwko sobie i zaprzeczyć swemu oczywistemu przeznaczeniu, jakim jest przywrócenie świata do porządku. W końcu została założona, aby odwrócić się od argumentów nękających świat zewnętrzny.
Ponieważ Wielka Brytania również cieszyła się globalnymi fantazjami, ona ze wszystkich narodów powinna to zrozumieć. Nie może odmówić pogodzenia się z nowym Pekinem. Tak, Chiny robi straszne rzeczy swoim mniejszościom. Zaprzecza wolności słowa i neurotycznie szpieguje obce państwa. W nowej erze sztucznej inteligencji Chiny wyraźnie mogą konkurować z USA.
Ponieważ rywalizacja ta prawdopodobnie obejmie ataki na cyberbezpieczeństwo innych krajów, rozsądne jest, aby każdy kraj chronił swoją przestrzeń cyfrową. To, czy dotyczy to budynków ambasad, jest kwestią ekspertów. Ale jasne, że wystarczy zlokalizować zagraniczną ambasadę pięć minut spacerem z centrum globalnej inteligencji finansowej to zły pomysł. Chiny muszą to zrozumieć. Czy pozwoliłoby to MI6 na wzniesienie siedziby z widokiem na plac Tiananmen?
Wielka Brytania nie jest już supermocarstwem i musi radzić sobie z supermocarstwami, podobnie jak wszystkie państwa drugiej ligi. Ale pod jednym względem jest wyjątkowy. Jego miękka siła prawdopodobnie nie ma sobie równych, zwłaszcza jego zasoby kulturalne i dydaktyczne. Ma wykształciło więcej światowych przywódców – najwyraźniej 50 – i przyjmuje więcej chińskich studentów niż jakikolwiek inny kraj w tym USA. Co roku przyjmuje także pół miliona chińskich turystów, wielu z nich przyciąga aspekty brytyjskiej kultury popularnej. Nie mierzymy miękkiej siły, ale jej wpływ nie może być znikomy – a na pewno jest opłacalny.
Dlatego absurdem jest to, że rząd brytyjski planuje wydać kolejne miliardy na obronę Wielkiej Brytanii przed czysto fikcyjną trzecią wojną światową. Jednocześnie obcina budżet swojej zagranicznej instytucji kulturalnej, British Council. Rada jest do tego zmuszona wycofać się z 60 krajów i sprzedać cały swój portfel nieruchomości.
po promocji w newsletterze
Przesłanie bieżących wydarzeń w Chinach jest proste. Świat zmienił się od tego, na którym Wielka Brytania od dawna opiera swoją politykę zagraniczną i obronną. Musi ponownie ocenić wpływ, jaki jego ograniczona moc może nadal mieć na świat zewnętrzny. Musi to obejmować dobre stosunki z Chinami i nie rozsławianie ich jako wroga.
-
Simon Jenkins jest felietonistą Guardiana
-
Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów e-mailem, aby uwzględnić ją w publikacji w naszym beletrystyka odcinek, proszę kliknij tutaj.


















