Donald Trump i Denis Healey nie mają ze sobą wiele wspólnego. Jeden z największych premierów, którego Wielka Brytania nigdy nie miała zbyt wielu akcji jego słynne zaplecze z tym, co uważają niektórzy historycy jeden z najgorszych mieszkańców Białego Domu.

Jednak Trumpowi dobrze by było, gdyby pamiętał o pierwszym prawie dziur Healeya – kiedy już w którymś znajdziesz się, przestań kopać.

Zamiast tego, widząc sąd najwyższy odrzucił jego radykalne globalne cła w piątek Trump odkopał łopatę, ogłaszając nową globalną stawkę celną w wysokości pierwszych 10%, następnie podwyższam do 15%. Być może poprawiło to nastrój prezydenta po ostrej naganie ze strony najwyższych sędziów w USA, ale może zniweczyć jego nadzieje na zdecydowane obniżki stóp procentowych w tym roku.

Wojna handlowa wraz z nawoływaniem firm, aby wytwarzały swoje produkty w USA, jeśli wiedzą, co jest dla nich dobre, jest jedną z charakterystycznych polityk Trumpa. Logika jest taka, aby stworzyć dobrobyt i długoterminowe możliwości poprzez zwiększenie inwestycji i innowacji w USA, podnosząc dochody.

Zapewnił także lukratywne możliwości nakładania podatków Amerykanom, a cła odrzucone przez sąd najwyższy szacuje się, że przyniosły około 110 miliardów dolarów (81 miliardów funtów) zysków od importerów towarów z zagranicy.

Stolica Doradztwa Miejskiego Ekonomika obliczył, że podnosząc globalną stawkę celną do 15%, Trump zapewnił, że co najmniej przez następne 150 dni efektywna stawka celna wzrośnie z powrotem do 14,5%, nieco powyżej poziomu ustalonego przed Sądem Najwyższym, który zatwierdził wzajemne cła na podstawie międzynarodowej ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych.

Oznacza to, że amerykańscy importerzy nadal będą płacić wyższe ceny za towary z zagranicy, co będzie miało efekt domina na inflację.

Firmy, które oszukały taryfy IEEPA, są agitując o zwrot pieniędzy. Mógłby to być potencjalny bodziec fiskalny, jeśli otrzymają gotówkę.

To przyprawia o ból głowy amerykańską Rezerwę Federalną i jej kolejnego przywódcę, czyli świeżo namaszczony Kevin Warshi może utrudnić uzasadnienie obniżki stóp procentowych.

W zeszły piątek Trump jasno dał do zrozumienia, czego chce od Warsha, deklarując, że „stopy procentowe powinny znacznie spaść” na jego zegarku. Jednak Warsh będzie miał pewne szanse, ponieważ Fed wydaje się podzielony – protokoły jego ostatniego posiedzenia pokazały, że niektórzy urzędnicy Fed zastanawiają się, czy wkrótce konieczne będą podwyżki stóp procentowych, aby utrzymać inflację na stałym poziomie, podczas gdy inni spodziewają się cięć w przyszłości.

Ówczesny kanclerz Wielkiej Brytanii, Denis Healey, trzyma swoją skrzynkę budżetową na Downing Street w 1974 roku. Donald Trump dobrze by zrobił, gdyby pamiętał o pierwszym prawie dziur Healeya. Zdjęcie: P Floyd/Getty

Podwyżka stóp procentowych przez Fed rozwścieczyła zawsze łatwo zapalnego Trumpa. W zeszłym miesiącu powiedział Światowemu Forum Ekonomicznemu, że błędne jest stwierdzenie, że rynki spadły, gdy Stany Zjednoczone ogłosiły „wspaniały kwartał, wspaniały miesiąc, świetne zyski”, ponieważ inwestorzy spodziewają się w rezultacie wyższych stóp procentowych.

Może się to wydawać sprzeczne z intuicją, ale mechanizm „dobra wiadomość to zła wiadomość” jest niezbędny dla zdrowych rynków finansowych. Jeśli szybszy wzrost prowadzi do wyższego popytu i presji inflacyjnej, odpowiedzialny bank centralny powinien rozcieńczać misę ponczową (poprzez zaostrzoną politykę pieniężną), aby zapobiec wymknięciu się partii spod kontroli, zamiast zachęcać do hulanek.

W tym zakresie długoterminowe wyniki bankierów centralnych są mieszane. Kiedy był przewodniczącym Fed, Alan Greenspan sprzeciwiali się podwyżkom stóp procentowych w okresie boomu technologicznego w latach 90 – stworzenie ery taniego pieniądza, której kulminacją był krach dot-comów.

Choć Biały Dom Trumpa chciałby, aby Warsh wzorował swoją kadencję na Greenspanie, gospodarka amerykańska – i światowa – różni się raczej od tej sprzed trzydziestu lat, mimo że sekretarz skarbu Scott Bessent forsuje dążenie do deregulacji w stylu lat 90.

Na przykład Dario Perkins z TS Lombard nie jest przekonany, że kombinacja Bessent-Warsh może odtworzyć zwyżkowe warunki makroekonomiczne z lat 90.

„Nawet jeśli wzrost produktywności sztucznej inteligencji będzie dorównywał szumowi medialnemu – co wydaje się mało prawdopodobne – tło globalnej inflacji bardzo różni się od sytuacji z lat 90. Taryfy a ograniczenia imigracyjne zaszkodziły potencjałowi podaży Stanów Zjednoczonych, podczas gdy „tłoczenie” (inwestycje sektora prywatnego) to w większości tylko retoryka” – ostrzega.

W zeszłym tygodniu preferowana przez Fed miara inflacji wzrosła, osłabiając nadzieje na narastanie skutków deflacyjnych. Dlatego też rynki nie spodziewają się praktycznie żadnych szans na obniżkę stóp procentowych Fed w marcu, choć do Świąt przewidywane są dwie obniżki.

Trudno dokładnie wiedzieć, co kolejny przewodniczący Fed sądzi o obecnej sytuacji gospodarczej, ponieważ – co niezwykłe – Warsh i Trump nie odbyli wspólnej konferencji prasowej po ogłoszeniu przez prezydenta swojego wyboru na początku lutego.

W przeszłości Warsh wskazywał, że Fed powinien wycofywać swoje „zaklęcia”, zamiast trzymać odbiorców „na krawędzi siedzenia”, próbując głośno przekazywać rynkom sygnały za pomocą forward forward. Pomysł godny uwagi, ale stwarzający ryzyko pozostawienia inwestorów z niepewnością, jak Fed podejdzie do gospodarki, w której wzrost spowolnił pod koniec ubiegłego roku i utworzono stosunkowo niewiele miejsc pracy.

Ta niepewność co do polityki grozi osłabieniem dolara amerykańskiego i szerszych rynków w 2026 r. A gdy prezydent włączy się w wojnę handlową, Warsh może mieć trudności z przekonaniem reszty komitetu Fed do ustalania stóp procentowych, aby głosowała za obniżkami.

Mimo to zawsze pamiętał inną maksymę Healeya: „Nie możemy mieć nadziei na osiągnięcie pełnego zatrudnienia i jego utrzymanie, dopóki nie opanujemy inflacji”.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj