Jako temat mógłby nosić tytuł „wszyscy przyjaciele prezydenta”.

Donalda Trumpa’S przechwałki że „w tej kadencji każdy chce być moim przyjacielem” – wyrażone w zeszłym miesiącu na konferencji prasowej w Mar-a-Lago – prawdopodobnie zostanie dobitnie potwierdzone podczas jego drugiej kadencji inauguracja prezydenta w poniedziałek.

Jak zawsze w przypadku Trumpa, jest w nim mocny element przesady. Nie każdy chce się z nim przyjaźnić, a krytycy pozostają.

Jednak lista luminarzy ze świata biznesu, show-biznesu, a nawet polityki międzynarodowej świadczy o przemianie krajobrazu w porównaniu z jego pierwszą inauguracją w 2017 r., kiedy był jeszcze zupełnym outsiderem i – dla wielu członków establishmentu – postacią renegata, który starał się przyciągnąć wielkie nazwiska.

Donald Trump, Elon Musk i JD Vance na grudniowym meczu piłki nożnej armii i marynarki wojennej w Maryland. Zdjęcie: Kevin Dietsch/Getty Images

Apel brzmi także jak hołd dla miłości nowego prezydenta do miliarderów.

Tak wielu zamożnych darczyńców zadeklarowało przekazanie maksymalnie 1 miliona dolarów, że komitet inauguracyjny Trumpa – zebrawszy 170 milionów dolarów – skończyły się korzyści i nie może zagwarantować dostępu wszystkim osobom, których wielkość darowizn powinna kwalifikować ich do traktowania VIP.

Dostęp do nich z pewnością uzyska najbogatszy człowiek świata, przedsiębiorca technologiczny Elon Musk, który przypadkowo jest obecnie najgłośniejszym zwolennikiem Trumpa. Oczekuje się, że Musk zasiądzie na podwyższeniu przed Kapitolem USA wraz z trzema innymi superbogatymi baronami technologiiJeff Bezos, założyciel Amazona; Tim Cook, dyrektor generalny Apple; oraz Mark Zuckerberg, założyciel i dyrektor naczelny Facebooka i jego spółki-matki Meta.

Wezmą w nim udział Tim Cook i Jeff Bezos. Kompozyt: Getty Images

Obecność tria siedzącego w pobliżu członków gabinetu Trumpa może dla niektórych stanowić potwierdzenie pożegnalnego ostrzeżenia Joe Bidena, że ​​Stanom Zjednoczonym grozi przejęcie przez bogata oligarchia rządząca.

Sam Biden będzie tam obecny – mimo że Trump zlekceważył jego inaugurację cztery lata temu – z szacunku dla tradycyjnego pokojowego przekazania władzy w Ameryce, podobnie jak trzej inni żyjący byli prezydenci, Bill Clinton, George W. Bush i Barack Obama, chociaż jego żona Michelle , będzie nieobecny.

Trzej poprzednicy Trumpa: Barack Obama, George W. Bush i Bill Clinton, na zdjęciu w 2017 r. Zdjęcie: Rob Carr/Getty Images

Równie symboliczna, jak uświęcone tradycją konwencje demokratyczne, może być wybitna rola zwykle nieśmiałego w polityce Zuckerberga, który w zeszłym tygodniu porzucił obowiązujące w swojej firmie protokoły sprawdzania faktów oraz program różnorodności, równości i włączenia społecznego (DEI), zgodnie z preferencjami nowo wybranego prezydenta.

Zuckerberg – który nie był obecny na pierwszej inauguracji Trumpa ani Bidena – weźmie udział w przyjęciu inauguracyjnym dla Trumpa i jego przyszłego wiceprezydenta JD Vance’a.

Trump wręcza Miriam Adelson, filantropkę i żonę miliardera Sheldona Adelsona, Prezydenckim Medalem Wolności w 2018 r. Zdjęcie: Bloomberg/Getty Images

Będzie także megadarczyńca Trumpa Miriam Adelson; Tilman Fertitta, osobowość telewizyjna i miliarder, właściciel drużyny koszykówki Houston Rockets, niedawno mianowany przez prezydenta-elekta ambasadorem we Włoszech; oraz Todd Ricketts, kolejny zamożny biznesmen, który jest współwłaścicielem drużyny baseballowej Chicago Cubs i byłym przewodniczącym ds. finansów Komitetu Narodowego Partii Republikańskiej.

Rzucającemu się w oczy bogactwu będą towarzyszyć ekstrawaganckie pakiety inauguracyjne oferowane przez wysokiej klasy hotele w Waszyngtonie, z których niektóre wyglądają jak świętowanie przesady. Najpopularniejszy wśród nich, według Axiosato pakiet dla głowy stanu o wartości 73 500 dolarów dla kultowego kompleksu Watergate – miejsca słynnego włamania, które ostatecznie zakończyło prezydenturę Richarda Nixona – obejmujący transport helikopterem w obie strony z Nowego Jorku do Waszyngtonu oraz podróż z szoferem luksusowym opancerzonym pojazdem Mercedes-Maybach.

Żadna uroczystość związana z Trumpem nie byłaby kompletna bez ukłonu w stronę kultury celebrytów. Ponieważ wielu artystów muzycznych, takich jak Taylor Swift i Bruce Springsteen, oświadczyło, że podczas kampanii wyborczej preferuje Kamalę Harris, Trump skorzystał z usług Carrie Underwood, która rozpoczęła karierę w American Idol, aby zaśpiewała America the Beautiful przed objęciem funkcji przysięga urzędowa. Piosenkarz klasyczny Christopher Macchio zaśpiewa „Oh America” przed zaprzysiężeniem Vance’a.

Na inauguracji wystąpi Carrie Underwood. Zdjęcie: Kent J. Edwards/Reuters

Być może równie istotne dla Trumpa – niegdyś mieszkańca Studio 54, centrum nocnego życia w Nowym Jorku z epoki disco – jest zgoda zespołu Village People, którego hit YMCA z 1978 r. jest stałym elementem wieców Trumpa i zgromadzeń w Mar-a-Lago, na występy podczas dwóch wydarzeń inauguracyjnych.

Wokalista zespołu, Victor Willis, wydał niemal przepraszające wyjaśnienie, mówiąc, że jego członkowie wystąpią pomimo poparcia kandydatury Harrisa na prezydenta.

Ludzie ze wsi. Zdjęcie: SOPA Images/LightRocket/Getty Images

„Wierzymy, że muzykę należy wykonywać bez względu na politykę” – napisał na Facebooku. „Nasza piosenka YMCA to hymn światowy, który, miejmy nadzieję, pomoże zjednoczyć kraj po burzliwej i podzielonej kampanii, w której przegrał nasz preferowany kandydat”.

Według., mają w nim wziąć udział m.in TMZto Logan Paul, wpływowy i zawodowy zapaśnik; jego brat Jake, bokser, który od niedawna pokonać starzejącego się Mike’a Tysona w lukratywnej walce pokazanej na platformie Netflix; Theo Von, podcaster i komik stand-upowy; oraz Dana White, dyrektor generalny Ultimate Fighting Championship.

Dana White uścisnął dłoń Trumpowi na gali UFC w Nowym Jorku w zeszłym roku. Zdjęcie: Chris Unger/Zuffa LLC

Jeśli potrzebny byłby dowód na to, że druga inauguracja Trumpa oznacza odejście, to jest nim wiele zaproszeń skierowanych do międzynarodowych dygnitarzy politycznych ze skrajnej i populistycznej prawicy. W przeszłości nie było zwyczaju zapraszania polityków z zagranicy, a zagraniczne kraje były reprezentowane przez ambasadorów.

Tym razem na liście gości znajduje się jednak garstka szefów państw i rządów, których Trump lubi (lub chce zaimponować), ale także mniejsi politycy, z którymi czuje więź.

Zaproszono prezydenta Chin Xi Jinpinga ale prawie na pewno nie wezmę udziału. W czwartek Pekin ogłosił, że wyśle ​​na jego miejsce wiceprezydenta Hana Zhenga – podała oficjalna chińska agencja informacyjna Xinhua. Argentyna przywódca populistyczny Javier Milei z piłą łańcuchową uczestniczy.

Prezydent Argentyny Javier Milei w zeszłym roku w Mar-a-Lago.
Zdjęcie: Alex Brandon/AP

Zaproszono także byłego skrajnie prawicowego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, ale nie może on w nim uczestniczyć ze względu na swoją obecność paszport został skonfiskowany w ramach śledztwa w sprawie zamachu stanu oraz sędziego orzekł w czwartek że nie zostanie on zwrócony w przypadku, gdyby wykorzystał go do ucieczki za granicę. Viktor Orbán, nieliberalny premier Węgier i europejski bete noir, jest również zaangażowany w inny sposób.

Premier Włoch Giorgia Meloni, której partia Bracia Włoch ma neofaszystowskie korzenie, znajduje się na liście gości i przypuszcza się, że potwierdziła swoją obecność.

Premier Włoch Giorgia Meloni w Mar-a-Lago w styczniu. Zdjęcie: Filippo Attili/HANDOUT BIURA PRASOWEGO CHIGI PALACE/EPA

Zdecydowanie pojadą Nigel Farage, brytyjski orędownik Brexitu i lider antyimigracyjnej partii Reform, oraz Éric Zemmour, ultranacjonalista, ksenofobiczny polemista z wyrokami za mowę nienawiści i propagator skrajnie prawicowej teorii „wielkiego zastąpienia”.

Trump z Nigelem Farage’em w 2020 r. Zdjęcie: Brendan Smialowski/AFP/Getty Images

Dołączą do nich Tom van Grieken z belgijskiej skrajnie prawicowej Vlaams Belang i Mateusz Morawiecki z narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

Nieobecni i niezaproszeni będą osobistości z instytucji UE, które Trump często krytykował. Wydaje się jasne, że powracający prezydent wie, kim chce być jego przyjacielem.

Source link