Jako temat mógłby nosić tytuł „wszyscy przyjaciele prezydenta”.
Donalda Trumpa’S przechwałki że „w tej kadencji każdy chce być moim przyjacielem” – wyrażone w zeszłym miesiącu na konferencji prasowej w Mar-a-Lago – prawdopodobnie zostanie dobitnie potwierdzone podczas jego drugiej kadencji inauguracja prezydenta w poniedziałek.
Jak zawsze w przypadku Trumpa, jest w nim mocny element przesady. Nie każdy chce się z nim przyjaźnić, a krytycy pozostają.
Jednak lista luminarzy ze świata biznesu, show-biznesu, a nawet polityki międzynarodowej świadczy o przemianie krajobrazu w porównaniu z jego pierwszą inauguracją w 2017 r., kiedy był jeszcze zupełnym outsiderem i – dla wielu członków establishmentu – postacią renegata, który starał się przyciągnąć wielkie nazwiska.
Apel brzmi także jak hołd dla miłości nowego prezydenta do miliarderów.
Tak wielu zamożnych darczyńców zadeklarowało przekazanie maksymalnie 1 miliona dolarów, że komitet inauguracyjny Trumpa – zebrawszy 170 milionów dolarów – skończyły się korzyści i nie może zagwarantować dostępu wszystkim osobom, których wielkość darowizn powinna kwalifikować ich do traktowania VIP.
Dostęp do nich z pewnością uzyska najbogatszy człowiek świata, przedsiębiorca technologiczny Elon Musk, który przypadkowo jest obecnie najgłośniejszym zwolennikiem Trumpa. Oczekuje się, że Musk zasiądzie na podwyższeniu przed Kapitolem USA wraz z trzema innymi superbogatymi baronami technologiiJeff Bezos, założyciel Amazona; Tim Cook, dyrektor generalny Apple; oraz Mark Zuckerberg, założyciel i dyrektor naczelny Facebooka i jego spółki-matki Meta.
Obecność tria siedzącego w pobliżu członków gabinetu Trumpa może dla niektórych stanowić potwierdzenie pożegnalnego ostrzeżenia Joe Bidena, że Stanom Zjednoczonym grozi przejęcie przez bogata oligarchia rządząca.
Sam Biden będzie tam obecny – mimo że Trump zlekceważył jego inaugurację cztery lata temu – z szacunku dla tradycyjnego pokojowego przekazania władzy w Ameryce, podobnie jak trzej inni żyjący byli prezydenci, Bill Clinton, George W. Bush i Barack Obama, chociaż jego żona Michelle , będzie nieobecny.
Równie symboliczna, jak uświęcone tradycją konwencje demokratyczne, może być wybitna rola zwykle nieśmiałego w polityce Zuckerberga, który w zeszłym tygodniu porzucił obowiązujące w swojej firmie protokoły sprawdzania faktów oraz program różnorodności, równości i włączenia społecznego (DEI), zgodnie z preferencjami nowo wybranego prezydenta.
Zuckerberg – który nie był obecny na pierwszej inauguracji Trumpa ani Bidena – weźmie udział w przyjęciu inauguracyjnym dla Trumpa i jego przyszłego wiceprezydenta JD Vance’a.
Będzie także megadarczyńca Trumpa Miriam Adelson; Tilman Fertitta, osobowość telewizyjna i miliarder, właściciel drużyny koszykówki Houston Rockets, niedawno mianowany przez prezydenta-elekta ambasadorem we Włoszech; oraz Todd Ricketts, kolejny zamożny biznesmen, który jest współwłaścicielem drużyny baseballowej Chicago Cubs i byłym przewodniczącym ds. finansów Komitetu Narodowego Partii Republikańskiej.
Rzucającemu się w oczy bogactwu będą towarzyszyć ekstrawaganckie pakiety inauguracyjne oferowane przez wysokiej klasy hotele w Waszyngtonie, z których niektóre wyglądają jak świętowanie przesady. Najpopularniejszy wśród nich, według Axiosato pakiet dla głowy stanu o wartości 73 500 dolarów dla kultowego kompleksu Watergate – miejsca słynnego włamania, które ostatecznie zakończyło prezydenturę Richarda Nixona – obejmujący transport helikopterem w obie strony z Nowego Jorku do Waszyngtonu oraz podróż z szoferem luksusowym opancerzonym pojazdem Mercedes-Maybach.
Żadna uroczystość związana z Trumpem nie byłaby kompletna bez ukłonu w stronę kultury celebrytów. Ponieważ wielu artystów muzycznych, takich jak Taylor Swift i Bruce Springsteen, oświadczyło, że podczas kampanii wyborczej preferuje Kamalę Harris, Trump skorzystał z usług Carrie Underwood, która rozpoczęła karierę w American Idol, aby zaśpiewała America the Beautiful przed objęciem funkcji przysięga urzędowa. Piosenkarz klasyczny Christopher Macchio zaśpiewa „Oh America” przed zaprzysiężeniem Vance’a.
Być może równie istotne dla Trumpa – niegdyś mieszkańca Studio 54, centrum nocnego życia w Nowym Jorku z epoki disco – jest zgoda zespołu Village People, którego hit YMCA z 1978 r. jest stałym elementem wieców Trumpa i zgromadzeń w Mar-a-Lago, na występy podczas dwóch wydarzeń inauguracyjnych.
Wokalista zespołu, Victor Willis, wydał niemal przepraszające wyjaśnienie, mówiąc, że jego członkowie wystąpią pomimo poparcia kandydatury Harrisa na prezydenta.
„Wierzymy, że muzykę należy wykonywać bez względu na politykę” – napisał na Facebooku. „Nasza piosenka YMCA to hymn światowy, który, miejmy nadzieję, pomoże zjednoczyć kraj po burzliwej i podzielonej kampanii, w której przegrał nasz preferowany kandydat”.
Według., mają w nim wziąć udział m.in TMZto Logan Paul, wpływowy i zawodowy zapaśnik; jego brat Jake, bokser, który od niedawna pokonać starzejącego się Mike’a Tysona w lukratywnej walce pokazanej na platformie Netflix; Theo Von, podcaster i komik stand-upowy; oraz Dana White, dyrektor generalny Ultimate Fighting Championship.
Jeśli potrzebny byłby dowód na to, że druga inauguracja Trumpa oznacza odejście, to jest nim wiele zaproszeń skierowanych do międzynarodowych dygnitarzy politycznych ze skrajnej i populistycznej prawicy. W przeszłości nie było zwyczaju zapraszania polityków z zagranicy, a zagraniczne kraje były reprezentowane przez ambasadorów.
Tym razem na liście gości znajduje się jednak garstka szefów państw i rządów, których Trump lubi (lub chce zaimponować), ale także mniejsi politycy, z którymi czuje więź.
Zaproszono prezydenta Chin Xi Jinpinga ale prawie na pewno nie wezmę udziału. W czwartek Pekin ogłosił, że wyśle na jego miejsce wiceprezydenta Hana Zhenga – podała oficjalna chińska agencja informacyjna Xinhua. Argentyna przywódca populistyczny Javier Milei z piłą łańcuchową uczestniczy.
Zdjęcie: Alex Brandon/AP
Zaproszono także byłego skrajnie prawicowego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, ale nie może on w nim uczestniczyć ze względu na swoją obecność paszport został skonfiskowany w ramach śledztwa w sprawie zamachu stanu oraz sędziego orzekł w czwartek że nie zostanie on zwrócony w przypadku, gdyby wykorzystał go do ucieczki za granicę. Viktor Orbán, nieliberalny premier Węgier i europejski bete noir, jest również zaangażowany w inny sposób.
Premier Włoch Giorgia Meloni, której partia Bracia Włoch ma neofaszystowskie korzenie, znajduje się na liście gości i przypuszcza się, że potwierdziła swoją obecność.
Zdecydowanie pojadą Nigel Farage, brytyjski orędownik Brexitu i lider antyimigracyjnej partii Reform, oraz Éric Zemmour, ultranacjonalista, ksenofobiczny polemista z wyrokami za mowę nienawiści i propagator skrajnie prawicowej teorii „wielkiego zastąpienia”.
Dołączą do nich Tom van Grieken z belgijskiej skrajnie prawicowej Vlaams Belang i Mateusz Morawiecki z narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS).
Nieobecni i niezaproszeni będą osobistości z instytucji UE, które Trump często krytykował. Wydaje się jasne, że powracający prezydent wie, kim chce być jego przyjacielem.
