SUleganie Donaldowi Trumpowi jest na porządku dziennym, ponieważ europejscy sojusznicy kalkulują, co oznacza dla nich jego rychły powrót do Białego Domu. Wydaje się, że konsensus jest taki masując swoje ego bezwstydnymi pochlebstwami to najlepszy sposób na uniknięcie powtórzenia się niepowodzeń i wyzwisk z przeszłości. Ale inna szkoła myślenia ostrzega: tym razem Trump będzie znacznie gorszy. Poznaj swojego wroga. Przygotuj się do walki.

W ten weekend amerykański prezydent-elekt wystąpi w Paryżu w ponowne otwarcie Notre Dame katedry, to jak rzucić rękawicę. Koszmar, który w oczach Europejczyków dobiegł końca, powrócił, by ich prześladować. To jest prawdziwe. Znów tu jest, domagając się uwagi i pokłonu. Pochlebne reakcje polityków, którzy wcześniej go hejtowali, wiele mówią o słabości i podziałach Europy.

To wszystko jest dość żenujące. Odrażające pochwały są autentyczne w przypadku węgierskiego przywódcy Viktora Orbána i skrajnie prawicowych populistów, takich jak Calina Georgescuktóry stylizuje się na rumuńskiego Trumpa. The bromantyczne gesty Emmanuela Macronaniestałego prezydenta Francji, są bardziej nieszczere. Jako jeden z pierwszych pogratulował Trumpowi zwycięstwa wyborczego. Jego przyjazd do Paryża jest postrzegany, dość żałośnie, jako dyplomatyczny zamach stanu.

Keir Starmer krąży niespokojnie gdzieś po środku zamieszania, próbując być miłym. W zeszłym tygodniu odrzucił pomysł podsunięty przez doradców Trumpa Wielka Brytania musi wybierać między USA a Europą. Interes narodowy Wielkiej Brytanii wymagał dobrych stosunków z obydwoma. Wspominając wrześniową kolację w Nowym Jorku, Starmer hojnie określił Trumpa jako „łaskawego” – co musi być pierwszym.

Potencjalnie żenująca w inny sposób jest postawa wieloletnich krytyków Trumpa, takich jak premier Polski, Donalda Tuska. Podobnie jak wielu innych kwestionuje to, co nazywa „uzależnieniem Trumpa od rosyjskich służb bezpieczeństwa”. Polska obejmuje w styczniu przewodnictwo w UE. Zła krew może zaostrzyć jedną z większych, grożących schizm w stosunkach USA-Europa: proputinowskie sympatie Trumpa i groźby ograniczenia pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Zagadkę Trumpa dodatkowo komplikują kwestie polityczne zamieszanie we Francji i Niemcy. Brak przywództwa może sprawić, że UE stanie się łatwym celem dla jego taktyki „dziel i rządź”. Nowa komisja jest niesprawdzona. W Berlinie kanclerz Olaf Scholz ponury oczekuje na worek. A w Paryżu Macron gra w piłkę nożną. Zamiast zgodzić się możliwe UE przeciwdziała cłom handlowym Trumpana przykład rozmowa dotyczy tego, jak najlepiej go przekupić.

Może Mark Rutte ma magiczną różdżkę. Swoją nową posadę na stanowisku szefa NATO częściowo zawdzięcza swojej reputacji „zaklinacza Trumpa” – człowieka, który jako premier Holandii nawiązał konstruktywne stosunki. Rutte „jest właściwym człowiekiem we właściwym czasie”– powiedział Paulo Rangel, minister spraw zagranicznych Portugalii. Miejmy nadzieję, że Rangel ma rację. Trump postrzega NATO jako europejskie oszustwo. W grę wchodzi przyszłość zarówno jego kraju, jak i Ukrainy.

Wołodymyr Zełenski, coraz bardziej zdesperowany prezydent Ukrainy, na swój sposób zabiega o względy Trumpa – i to krzycząc, a nie szepcząc. Mówi, że w przypadku ograniczenia pomocy w Ameryce stracone zostaną miejsca pracy. Ostrzega przed haniebną porażką w stylu afgańskim. Wiedząc, że Trump chce się wycofać, zaproponował hipotetyczne ustępstwa w sprawie przyszłych rozmów pokojowych, aby wykazać chęć. Ale jego wynik jest niezmienny: członkostwo w NATO, już teraz.

Więc to jest wybór. Jest pochlebstwo i poniżanie. Jest sposób Zełenskiego – odwoływanie się do własnych interesów i oferowanie czegoś w zamian – który kłóci się z transakcyjną i zawierającą umowy naturą Trumpa. Jest jeszcze Realpolitik Starmera, który podkreśla imperatyw „współpracy”. Jednak wszystkie te strategie napotykają podstawowy problem. 78-letni Trump bardziej niż kiedykolwiek jest kapryśnym, egoistycznym, niezdecydowanym i irracjonalnym dzieckiem. On sam nie wie, co będzie dalej robić, a co dopiero ktokolwiek inny.

Dlatego ludzie z osobistym doświadczeniem upierają się, że potrzebne jest zupełnie ostrzejsze podejście. Malcolm Turnbull, gdy był premierem Australii, uznał to za konieczne przeciwstaw się Trumpowi lub daj się zmiażdżyć. „Były dwa nieporozumienia” – stwierdził. „Po pierwsze, na stanowisku będzie inny niż podczas kampanii. Po drugie, najlepszym sposobem na poradzenie sobie z nim było podlizanie mu się.

Te błędne przekonania wciąż są aktualne, – argumentował Luca Trenta w analizie kryminalistycznej opublikowanej przez Royal United Services Institute. „Spora dawka pobożnych życzeń wokół Trumpa charakteryzuje reakcje wielu przywódców” – napisał. Podobnie jak w 2016 r. „Trump był zazwyczaj bardzo krytyczny wobec europejskich przywódców, którzy spieszyli się z gratulacjami, i bardzo pochlebny wobec światowych dyktatorów”.

Jednak teraz są duże różnice. Trumpa nie powstrzymują już „dorośli na sali” – doświadczeni specjaliści od polityki. Dzisiejsi doradcy są wybierani ze względu na lojalność, a nie umiejętności. Trump nr 2 wypowiada się na temat polityki zagranicznej jeszcze bardziej niejasno niż wcześniej – ale w kwestii klimatu, demokracji, Rosji–Ukrainy, Izraela–Palestyny, bezpieczeństwa i handlu – podważa interesy Europy i wartości.

pomiń poprzednią promocję w biuletynie

W kraju skłania się ku ekstremistycznie konserwatywnemu programowi, reprezentowanemu przez niesławny Projekt 2025. Ten pierwszy projekt dyktatury ma na celu oczyszczenie i uzbrojenie rządu USA, Departamentu Sprawiedliwości, CIA i FBI, a jego celem są niezależne media, uniwersytety i inne ośrodki potencjalna opozycja. Analityk Thomas Edsall widzi to w ten sposób wersja amerykańska tego, co mieszkańcy Afryki Południowej nazywają „przejmowaniem państwa”.

„Jedno jest pewne” – napisał Trenta. „Tym razem praca z Trumpem nie będzie łatwiejsza – a jeśli już, będzie gorzej. Światowi przywódcy powinni przygotować się na rząd USA, który będzie mniej stabilny, mniej przewidywalny i – najprawdopodobniej – mniej podatny na dyplomację i kompromis”.

Trump nadal będzie chaotyczny. Ale jego drugiej administracji nie da się tak łatwo rozproszyć, oczarować czy zablokować. Europai Wielka Brytania muszą przygotować się do obrony swoich interesów, tak jak robi to on i jego ludzie. Ameryka Trumpa niekoniecznie będzie przyjacielem, a może nawet stać się wrogiem. Jak mówi Starmer, są to niebezpieczne czasy.

Simon Tisdall jest komentatorem ds. spraw zagranicznych „Observer”.

Source link