Chociaż wiele uwagi poświęci się inauguracyjnemu posiedzeniu Rady Pokoju w Waszyngtonie, to właśnie „arsenał wojny”, który Donald Trump zgromadził na Bliskim Wschodzie, i jego konsekwencje dla dostojnego tempa negocjacji Waszyngtonu z Iranto zasługuje na więcej.

Dobrze ustosunkowany reporter Axios, Barak Ravid, jest znienawidzony w Iranie – w czwartek jeden z serwisów informacyjnych określił go jako jednoosobową operację wojny psychologicznej przeciwko Teheranowi – ale cieszy się dużą popularnością, podobnie jak jego raport, według którego Stany Zjednoczone postrzegały wtorkowe rozmowy w Genewie jako „hammera bez niczego” oraz że atak na Iran na pełną skalę jest bardziej nieuchronny, niż większość Amerykanów zdaje sobie sprawę. Ta historia doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen ropy, a na pierwszych stronach amerykańskich gazet pojawiły się informacje o przygotowaniach wojskowych Trumpa zakończy się przed weekendem.

Nieuchronnie tę historię, wraz z armadą, można postrzegać jako kolejną część dyplomacji opartej na przymusie. Modus operandi zespołu Trumpa często wydaje się polegać na „mówieniu cicho (do Axiosa) i noszeniu dużego kija”.

Tak czy inaczej Iran może twierdzić, że nie będzie negocjował pod przymusem, ale właśnie tego od niego wymaga się.

Skłoniło to irańską klasę dyplomatyczną do odparcia twierdzeń, że gra na czas – nalegając na pośrednie rozmowy i opracowanie „zasad przewodnich” zostanie omówiony na kolejnym posiedzeniu za dwa tygodnie – lub że rozmowy nie wykroczyły poza ogólniki.

Irański MSZ podał, że wręcz przeciwnie, zespół Teheranu był skłonny zostać w Genewie na kilka dni, aby kontynuować rozmowy, ale to specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff i szwagier prezydenta Jared Kushner przesunęli rozmowy w perspektywę, ponieważ musieli udać się w inne miejsce, aby negocjować z Ukrainą i Rosją.

Teheran na wszelki wypadek wskazał, że minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi rozmawiał przez telefon z inspektorem ONZ ds. broni jądrowej Raphaelem Grossim, aby omówić szczegóły dotyczące możliwości odwiedzania przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA) obiektów jądrowych w Iranie w celu sprawdzenia, co pozostało, oraz nadzorowania rozcieńczenia 400-kilogramowych zapasów uranu wzbogaconego obecnie do ponad 60%.

Grossi brzmiał optymistycznie. „Poczyniono pewne postępy, ale nadal pozostaje wiele do zrobienia, a problem polega na tym, że nie mamy zbyt wiele czasu” – stwierdził. „Możliwy jest dialog, który po raz pierwszy naprawdę wzmacnia… Mówimy o konkretnych kwestiach i działaniach, które musimy podjąć”.

minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi.
Zdjęcie: Khaled Elfiqi/AP

Powiedział, że wyczuwa chęć osiągnięcia porozumienia po obu stronach, ale byłoby to „niezwykle skomplikowane”.

Zarysy porozumienia są widoczne, nawet jeśli Iran, nadal zachowując się jak zaangażowany w tradycyjne negocjacje, niechętnie ujawnia publicznie, na jakie ustępstwa jest gotowy pójść.

Jej główna oferta polega na zawieszeniu krajowego wzbogacania uranu na czas określony, nawet na pięć lat, i zmniejszeniu zapasów wzbogaconego uranu z 60% do 3–6%. Porozumienie nuklearne z 2015 r. wymagało zawieszenia na 15 lat, a Iran miał utrzymać swoje zapasy uranu poniżej 300 kg wzbogacone maksymalnie do 3,67%.

Oferta zawieszenia stanowi po części potwierdzenie faktu, że Teheran dysponuje obecnie działającymi wirówkami do wzbogacania uranu, dlatego też Teheran będzie nalegał na zachowanie swojego prawa do wzbogacania do celów cywilnych jako sygnatariusz Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

Iran jest gotowy pozwolić MAEA na powrót, chociaż uważa, że ​​Grossi zdradził neutralność tej agencji, nigdy nie potępiając amerykańskich ataków na jej obiekty nuklearne, mimo że znajdowały się one wówczas pod ochroną MAEA.

W wywiadzie w Arabii Saudyjskiej minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział: „Jestem przekonany, że jeśli zostanie przywrócona normalna praca inspektorów MAEA, zgodnie z jej dokumentami założycielskimi, strona irańska z pewnością będzie z nimi współpracować”. Nie wspomniał o wysyłaniu nadmiernych zapasów Iranu do Rosji, co Moskwa często składała.

W zamian za zawieszenie Teheran domaga się zwrotu zamrożonych aktywów – szacunki różnią się w zależności od ich wielkości – oraz zniesienia sankcji nałożonych na bankowość i eksport ropy. Złożono także wielką ofertę amerykańskiego partnerstwa gospodarczego i szerszego dostępu do rynków irańskich, co jest potencjalnie najbardziej nowatorską częścią projektu porozumienia i luźno wzoruje się na tym, co Ukraina zaoferowała USA.

Trudność Trumpa w realizacji oferty Iranu jest potrójna. . Jest uderzająco podobne do porozumienia nuklearnego z 2015 r., które wyśmiał i porzucił w 2018 r. W zasadzie pozwala Teheranowi wzbogacać się wewnętrznie i nie zawiera nic o ograniczaniu zasięgu jego programu rakiet balistycznych, co jest kluczowym żądaniem Izraela. Wyglądałoby na to, że naprawiał wrak, który spowodował podczas swojej pierwszej kadencji.

Po drugie, udzieliłby wsparcia irańskiemu reżimowi, który jest najsłabszy i najbardziej niepopularny od rewolucji w 1979 r. – po zgromadzeniu największej floty amerykańskiej na Bliskim Wschodzie od rozpoczęcia wojny w Iraku w 2003 r.

Po trzecie, sprawi, że Wielki Stary Książę Yorku będzie wyglądał na zdecydowanego, a po fiasku na Grenlandii jego wiarygodność jest niska.

Omid Memarian, starszy analityk ds. Iranu w Dawn, waszyngtońskim zespole doradców zajmującym się Bliskim Wschodem, powiedział, że Teheran przesadza i nie ma tak silnej pozycji jak w czerwcu ubiegłego roku.

„Rachunek establishmentu wojskowego bardzo różni się od rachunku zwykłych Irańczyków” – powiedział. „Przeżywają kryzys legitymizacji i stracili ogromną część swojej zdolności do odstraszania ataków z zewnątrz, ale uważają, że atak USA zgromadzi ich lojalistów wokół flagi, tak jak to miało miejsce w czerwcu ubiegłego roku, i to da im pretekst do ostrego poradzenia sobie z wewnętrznym sprzeciwem. Dlatego tak mało dają w negocjacjach.

„Wiedzą, że będzie to zagrożenie egzystencjalne i znacznie większy atak USA, ale nie sądzę, że może to rzucić reżim na kolana i że uda im się go przetrwać.

„Taktyka Alego Chameneiego polega na utrzymaniu bazy w nienaruszonym stanie i zasileniu jej energią, ale zaczynamy widzieć pęknięcia w reżimie, a atak z zewnątrz może zapewnić osobom krytykującym reżim więcej przestrzeni do poruszania się. W jego najbliższym kręgu panuje wiele frustracji z jego powodu”.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj