Takes, nazywano mnie „kokosem”. Kiedy Marieha Hussain napisała to słowo na plakacie, który niosła na marszu w Palestynie w listopadzie ubiegłego roku, miało to na celu wyśmianie Rishi Sunaka i Suelli Braverman, ówczesnej premier i minister spraw wewnętrznych, za ich odrażającą politykę imigracyjną i poparcie dla wojny Izraela w Gazie. Ale jest to określenie używane również w celu zniesławienia tych po lewej stronie, których poglądy polityczne są uważane za zbyt „białe”.
Plakat Hussain, na którego jednej stronie widniały twarze Sunaka i Bravermana nałożone na kokosy pod palmą, doprowadził ją do sądu, oskarżonego o rasistowskie przestępstwo przeciwko porządkowi publicznemu. W zeszłym tygodniu została oczyszczona z zarzutów, a sędzia uznał to za uzasadniona „satyra polityczna”.
„Kokos” – oznaczający bycie brązowym lub czarnym na zewnątrz, ale białym w środku – to tanie, niesmaczne określenie obraźliwe, ale nie takie, które powinno być kontrolowane przez państwo (choć Hussain jest nie pierwszy osoba znalazła się w sądzie za użycie tego słowa). Zarówno jego użycie przez antyrasistów, jak i próby kryminalizacji tego użycia przez władze podnoszą szersze pytania dotyczące kontrolowania wypowiedzi i charakteru antyrasizmu.
„Przepisy dotyczące mowy nienawiści muszą służyć lepszej ochronie nas” Husajn odbił po jej zwycięstwie w sądzie, „ale ten proces pokazuje, że te zasady są wykorzystywane jako broń przeciwko mniejszościom etnicznym”. Istnieje w rzeczywistości długa historia praw dotyczących mowy nienawiści wykorzystywanych do kryminalizacji mniejszości. Ustawa o stosunkach rasowych z 1965 r. wprowadził pierwszy w Wielkiej Brytanii prawny zakaz podżegania do nienawiści rasowej. Jednym z pierwszych skazanych i uwięzionych na mocy tego zakazu był trynidadzki aktywista Black Power Michael X.
Aktywiści czarnoskórzy w Ameryce od dawna narzekają, że ich posty w mediach społecznościowych są często blokowane, ponieważ ich krytyka rasizmu jest sama w sobie uznany za rasistowskiego. I w ciągu ostatniego roku widzieliśmy ocenzurowano głosy pro-palestyńskieczęsto nie za promowanie nienawiści, ale za krytykę Izraela, nawet za wzywanie do zawieszenia broni. „Ludzie interpretują kategorię mowy nienawiści bardzo, bardzo szeroko”, jak twierdzi amerykański prawnik Genevieve Lakier zauważyła.
Morał tej historii brzmi: „uważaj, czego sobie życzysz”. Łatwo zrozumieć, dlaczego wielu chce zakazać mowy nienawiści. Jednak elastyczność pojęcia „nienawiści” oznacza, że gdy państwo kryminalizuje taką mowę, same mniejszości i ci, którzy walczą o sprawiedliwość społeczną, mogą stać się celem.
Nie powinniśmy się jednak martwić tylko o kontrolowanie wypowiedzi przez państwo. Wielu broni używania terminu „kokos” jako krytyki politycznej. Dla Kehinde Andrews, profesora studiów czarnoskórych na Birmingham City University, jest to wyrazić „polityczna krytyka tych, którzy popierają supremację białych”.
Jednakże, dalekie od bycia krytyką polityczną, takie tagi służą unikaniu prawdziwego zaangażowania politycznego, zastępując krytykę rzucaniem obraźliwych etykietek. Określenie kogoś mianem „kokosa” oznacza rasizację dyskusji politycznej, naleganie, że istnieją pewne argumenty lub sposoby myślenia, które są czarne lub brązowe, a inne, które są białe.
Społeczności czarnoskórych i azjatyckich są tak samo zróżnicowane politycznie jak społeczności białych. Są radykałowie i reakcjoniści, konserwatyści i liberałowie, rasiści i antyrasiści. Powodem krytyki Sunaka i Bravermana nie jest to, że „myślą jak biali”, ale to, że ich polityka jest reakcyjna – i w każdej kwestii, od imigracji po prawa pracownicze, od Palestyny po państwo opiekuńcze.
Prawnik Hussaina, Rajiv Menon KC, powiedział sądowi, że antyrasiści mają prawo „krytykować członków swojej rasy za prowadzenie rasistowskiej polityki”. To prawda – ale po co fetyszyzować rasę? Fakt, że Sunak i Braverman mogą być „mojej rasy”, nie ma znaczenia ani dla ich poglądów, ani dla mojej krytyki tych poglądów.
Rasowanie poglądów politycznych nie tylko zaciemnia prawdziwe powody, dla których poglądy postaci takich jak Sunak czy Braverman są niesprawiedliwe, ale także ułatwia niektórym antyrasistom kontrolowanie wypowiedzi innych. Ci, którzy kwestionują modne współczesne normy, takie jak polityka tożsamości lub kwestionuj takie koncepcje jak „przywłaszczenie kulturowe”” można odrzucić jako „zbyt białe”. Jest to forma kontroli dostępu, która pozwala niektórym osobom przywłaszczać sobie prawo do definiowania tego, co osoba czarna lub brązowa może powiedzieć lub w co wierzyć, aby pozostać autentycznie czarną lub brązową.
Wszystkie społeczności mają swoich strażników. Na przykład w społecznościach muzułmańskich pewne grupy i jednostki, zazwyczaj religijne i konserwatywne, nalegają, aby to one wyznaczały granice tego, co można powiedzieć o społeczności I przez społecznośćZbyt często takie osoby i organizacje są akceptowane przez szersze społeczeństwo jako reprezentatywne społeczności muzułmańskich.
Podobnie Żydzi, o których uważa się, że nie wspierają w wystarczającym stopniu Izraela lub prowadzą kampanię na rzecz praw Palestyńczyków, otrzymują określani jako „nienawidzący siebie Żydzi” lub „nie-Żydzi”. Jest to sposób na przekształcenie debaty politycznej w kwestię tożsamości i autentyczności, sposób na delegitymizację poglądów krytycznych jako zdrada dziedzictwa żydowskiegoGdziekolwiek się pojawi, takiemu policyjnemu ograniczaniu mowy należy się przeciwstawić.
po promocji newslettera
Polityka etykietowania nie jest wyłączną domeną lewicy. Prawica jest często jeszcze bardziej zaciekła w potępiając idee, którymi gardzi, jako „przebudzone”która stała się środkiem oznaczania terytorium, a nie angażowania się w sensowną debatę. To choroba naszych czasów.
W filmie wychwalając używanie etykiet takich jak „kokos”„Murzyn domowy”, „Wujek Tom”, „Oreo”, a nawet „szop” – Andrews wzywa Frantz Fanonalgierskiego rewolucjonisty urodzonego na Martynice, aby uzasadnić swoje poglądy. Choć zmarł ponad 60 lat temu, Fanon stał się postacią centralną dla dzisiejszych wojen kulturowych, celebrowaną przez lewicę tożsamościową, demonizowaną przez anty-przebudzoną prawicę.
Fanon był złożonym, czasami sprzecznym myślicielem, którego niełatwo zaszufladkować, jak wielu próbuje to robić dzisiaj. Odrzucał fetyszyzację rasy i tożsamości. „To nie czarny świat wyznaczył mi kurs postępowania” – napisał w Czarna skóra, białe maskiksiążka chwalona przez Andrewsa. „Moja czarna skóra nie jest opakowaniem określonych wartości”.
Dla Fanona nie liczyła się tożsamość rasowa, ale wartości polityczne i działanie społeczne: „Za każdym razem, gdy człowiek przyczynił się do zwycięstwa godności ducha, za każdym razem, gdy człowiek powiedział „nie” próbie podporządkowania sobie bliźnich, czułem solidarność z jego czynem”. W twórczości Fanona jest otwartość i poczucie zaangażowania, od których wielu mogłoby się dziś uczyć.
Kenan Malik jest felietonistą „Observera”
-
Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać list o objętości do 250 słów, który zostanie wzięty pod uwagę przy publikacji, wyślij go do nas na adres e-mail: obserwator.listy@observer.co.uk


















