Bangladesz pójdzie do urn po raz pierwszy od upadku rządu w 2024 r. podczas krwawego stłumienia protestujących.
W pierwszych wyborach powszechnych w kraju od czasu premiery uprawnionych jest ponad 127 milionów osób Szejk Hasina został obalony po tygodniach protestów.
Niepokoje, czasami nazywane Powstanie pokolenia Z ze względu na młodych zwolenników spowodował, że Hasina uciekła z kraju do Indii, otwierając drogę rządowi tymczasowemu pod przewodnictwem Muhammada Yunusa.
Od tego czasu sądy Bangladeszu skazał Hasinę na śmierć za rzekome zbrodnie przeciw ludzkości w czasie powstania. Jej partia Liga Awami nie może startować w wyborach.
Siostrzenica Hasiny, posłanka Partii Pracy Tulipan Siddiqrównież było skazany na więzienie – przez sąd w Bangladeszu pod jej nieobecność – w związku z zarzutami o korupcję, wydanym w kontrowersyjnym wyroku nieuznanym przez rząd Wielkiej Brytanii.
Siddiq potępiła wyrok, mówiąc, że jest „całkowicie zaskoczona całą sprawą”.
Tarique Rahman, syn byłej premier Khaledy Zii i przywódca Partii Republikańskiej Bangladesz Partia Nacjonalistyczna jest faworytem na kolejnego premiera swojego kraju.
Wrócił do Bangladeszu w grudniu po 17 latach wygnania w Londynie i zobowiązał się do odbudowy instytucji demokratycznych, przywrócenia praworządności i ożywienia upadającej gospodarki kraju.
Przeciwstawia mu się 11-partyjny sojusz, na którego czele stoi największy w kraju Islamista partii Jamaat-e-Islami.
Jamaat-e-Islami zostało zdelegalizowane pod rządami Hasiny, ale Bangladesz jest w ponad 90% muzułmanami, a od czasu jej usunięcia grupa odzyskała znaczenie.
Jednak konserwatywne poglądy religijne partii wzbudziły obawy, zwłaszcza wśród kobiet i społeczności mniejszościowych, że wolności społeczne mogą zostać ograniczone.
Rząd tymczasowy Yunusa, laureata Pokojowej Nagrody Nobla, twierdzi, że dąży do zapewnienia wiarygodnych i przejrzystych wyborów.
Obecnych będzie zatem około 500 międzynarodowych obserwatorów i dziennikarzy zagranicznych, w tym delegacje Wspólnoty Narodów, do której należy Bangladesz, oraz UE.
Przed lokalem wyborczym w Dhace widziano policję konną z kocami na siodłach, która głosiła: „Policja tu jest, głosuj bez strachu”.
W referendum poddawane są także pod głosowanie główne propozycje reform, w tym plany dodania drugiej izby do parlamentu Bangladeszu, czyli Jatiya Sangsad.
Obecnie składa się z jednej izby liczącej 350 mandatów, a członkowie wybierani są na pięcioletnią kadencję. 300 mandatów reprezentuje okręgi wyborcze, a 50 jest zarezerwowanych dla kobiet.
Przeczytaj więcej:
Nie żyje pierwsza kobieta-premier Bangladeszu
Indie schodzą po linie, ukrywając obalonego premiera Bangladeszu
„Myślę, że to bardzo ważne wybory, ponieważ po raz pierwszy możemy w sposób swobodny wyrazić swoje zdanie” – powiedział 28-letni wyborca Ikram ul Haque.
„Świętujemy wybory. To jak święto. Mam nadzieję, że w Bangladeszu nastąpią wykładnicze zmiany”.
39-letni Mohammed Jobair Hossain powiedział, że nie głosował od 2008 roku.
„Jestem podekscytowany, ponieważ po 17 latach głosujemy w sposób wolny” – powiedział, czekając w kolejce.
„Nasze głosy będą miały znaczenie i znaczenie” – dodał.
Thomas Kean, starszy konsultant w Międzynarodowej Grupie Kryzysowej, opisał, o co toczy się gra.
Powiedział: „Kluczowym testem dla Bangladeszu będzie teraz zapewnienie uczciwego i bezstronnego przebiegu wyborów, a następnie zaakceptowanie ich wyniku przez wszystkie strony.
„Jeśli tak się stanie, będzie to najsilniejszy jak dotąd dowód na to, że Bangladesz rzeczywiście wkroczył w okres odnowy demokracji”.
Wyniki spodziewane są w piątek.


















