Nowe rozmowy między USA, Rosją i Ukrainą mogłyby się odbyć „już w przyszłym tygodniu” – powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
W piątek i sobotę w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odbyły się trójstronne negocjacje, które według Waszyngtonu i Zełenskiego były „produktywne” i „konstruktywne”, ale nie nastąpił żaden przełom.
Rozmowy o pokoju nie powstrzymały Moskwy przed zrzuceniem w sobotę wczesnym rankiem setek rakiet i dronów na dwa największe miasta Ukrainy, Kijów i Charków.
„Ten barbarzyński atak po raz kolejny dowodzi, że miejsce Putina nie jest w Radzie Pokoju (Donalda Trumpa), ale w
na doku specjalnego trybunału” – powiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrii Sybiha.
Po ataku około 1,2 miliona budynków w całym kraju zostało pozbawionych prądu, a temperatura w stolicy spadła do -13 stopni Celsjusza.
Analityk wojskowy, profesor Michael Clarke powiedział, że strajki zaplanowano tak, aby wpłynąć na rozmowy, próbując przekonać Biały Dom, że armii rosyjskiej nie da się zatrzymać.
W ataku zginęła jedna osoba, a 31 osób zostało rannych. Na nagraniu widać strażaków walczących z płomieniami wywołanymi przez strajki.
„Atak na ludność cywilną i infrastrukturę cywilną stanowi wyraźne naruszenie zasad prowadzenia wojny” – powiedział szef ONZ ds. praw człowieka Volker Turk.
Pomimo zdjęć pokazujących zniszczenia mieszkań rosyjskie ministerstwo obrony stwierdziło, że celem ataków były ukraińskie obiekty wojskowe i przemysłowe, a także infrastruktura energetyczna i transportowa wykorzystywana przez siły zbrojne.
Głównym zadaniem ukraińskiego zespołu negocjacyjnego w Abu Zabi było przekazanie informacji, w jaki sposób bezlitosne rosyjskie ataki osłabiają dyplomację – powiedział Zełenski.
Ze swojej strony Kreml w dalszym ciągu żądał od Zełenskiego oddania wszystkich ziem zajętych siłą przez rosyjskich żołnierzy, a także reszty wschodniego regionu Donbasu.
Ukraina nie ma ochoty na ustępstwa – i, jak wynika z sondaży, nie wykazują jej obywatele.
Rosja wpadła nawet na pomysł wykorzystania większości zamrożonych w USA rosyjskich aktywów o wartości prawie 5 miliardów dolarów na sfinansowanie odbudowy zniszczonych przez siebie miast w Donbasie.
Zełenski określił to mianem „nonsensu”.


















