Ambasador Arabii Saudyjskiej w Wielkiej Brytanii ostrzega, że Bliski Wschód jest najbliżej wojny regionalnej od 50 lat.
Książę Khalid bin Bandar al Saud powiedział w wywiadzie dla Sky News: Świat z Yaldą Hakim że sytuacja na miejscu tylko się pogarsza i nadszedł czas, aby podjąć „wznowione wysiłki” w celu zaprzestania walk w miejscach takich jak Gaza.
„Chciałbym powiedzieć, że byłem optymistą, ale trudno mi powiedzieć, skąd ten optymizm miałby się brać” – powiedział, zapytany o swoją reakcję na konflikt.
„Sytuacja na miejscu jest coraz gorsza… Myślę, że to najbliżej wojny regionalnej byliśmy od 1973 r.”
Pan Al Saud powiedział, że zarówno Izraelczycy, jak i Palestyńczycy muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby zapobiec dalszej eskalacji.
„Problem izraelsko-palestyński dotyka ludzi na całym świecie w sposób, w jaki dotyka bardzo niewiele konfliktów. Widzisz na protestach (na całym świecie), że wszyscy są dotknięci i zmotywowani tym, co dzieje się na miejscu.
„Tak więc Izraelczycy i Palestyńczycy mają – czy im się to podoba, czy nie – odpowiedzialność wobec świata.
„Konflikt, który rozprzestrzenia się poza miejsce, w którym się znajduje, rozprzestrzenia się na region. Jeśli rozprzestrzenia się na region, rozprzestrzenia się na cały świat, a to nie jest scenariusz, który ktokolwiek chciałby zobaczyć.
„Nadszedł czas, abyśmy podjęli wzmożone wysiłki w celu położenia kresu walkom… potrzebujemy większego zaangażowania społeczności międzynarodowej” – powiedział.
„Strzały ostrzegawcze”
Jego ostrożność pojawiła się po tym, jak minister obrony Izraela ogłosił „nową fazę” wojny, w ramach której wojska zbliżają się do północnej granicy kraju, gdzie od miesięcy trwa wymiana ognia z Hezbollahem.
W ciągu ostatnich dwóch dni dziesiątki członków libańskiej grupy bojowników zostało zabity po urządzeniach elektronicznych – pagery i radia przenośne – eksplodowały.
Mimo że Izrael na razie nie potwierdził ani nie zaprzeczył swojemu udziałowi w atakach, wielu – w tym sekretarz generalny ONZ – uważa, że może to być wstępem do poważniejszego ataku.
Inną osobą jest były wysoki rangą funkcjonariusz izraelskiego wywiadu, dr Eyal Pinko, który w rozmowie z Yaldą Hakim dla The World stwierdził, że wybuchowe pagery i radia były „strzałem ostrzegawczym”.
Stwierdził, że eksplozje były „bardzo udanym posunięciem taktycznym”, choć dodał, że nie wie, czy za atakiem stoi Izrael.
„Sposób, w jaki przeprowadzono tę operację – niezależnie od tego, czy przeprowadził ją Izrael, czy nie – jest sposobem na powiedzenie lub zasygnalizowanie 'zatrzymajmy się tutaj… możemy was spenetrować… i zatrzymajmy się tutaj’” – dodał, twierdząc, że Izrael nie chce dalszej eskalacji.
Łącznie 32 osoby zginęły w dwóch eksplozjach urządzeń komunikacyjnych. Hezbollah zapowiedział odwet na Izraelu.
Sekretarz stanu USA Antony Blinken powiedział w środę, że Stany Zjednoczone wciąż oceniają, w jaki sposób ataki w Libanie mogą wpłynąć na negocjacje o zawieszeniu broni w wojnie Izraela z Hamasem.





















