
Brytyjczyk zginął u wybrzeży Melbourne po tym, jak jego deska surfingowa pękła w trudnych warunkach.
Wczoraj w całym stanie wiało silny wiatr, osiągający prędkość do 80 mil na godzinę.
43-letni przyjaciel wskoczył do wody, aby mu pomóc, ale oboje znaleźli się w trudnej sytuacji.
Policyjny helikopter przetransportował ich z powrotem na brzeg, ale nie reagowali i nie można było ich reanimować.
Służby ratunkowe zostały wezwane do Frankston Beach w południowo-wschodniej części Melbourne w środę około godziny 17:00 czasu lokalnego.
Obaj mężczyźni nie zostali jeszcze formalnie zidentyfikowani, a policja próbuje powiadomić ich najbliższych krewnych.
Inspektor Melissa Nixon stwierdziła, że surfer ma „minimalne doświadczenie” i dodała: „Wygląda na to, że mógł dopiero uczyć się surfowania.
„Jego przyjaciel najwyraźniej pomyślał, że jest w trudnej sytuacji i rzucił się mu na pomoc.
„Wczorajsze warunki pogodowe oczywiście nie były odpowiednie do surfowania po wodzie, niezależnie od tego, czy masz doświadczenie, czy nie.
„Podejmując ryzyko, narażasz innych ludzi na niebezpieczeństwo”.
Policyjny operator taktyczny, który brał udział w ratowaniu obu mężczyzn z oceanu, wymagał hospitalizacji z powodu drobnych obrażeń powstałych po incydencie.
„Nie należy pływać ani surfować w takich warunkach, gdy wiemy, że będą to zdradliwe warunki” – dodał inspektor Nixon.
„Narażasz się na ryzyko. Narażasz ludzi, którzy wskakują, by ci pomóc. Narażasz służby ratunkowe”.


















