Zmiany klimatyczne, kryzys na Bliskim Wschodzie, trwająca wojna na Ukrainie, walka z globalną biedą.
Wszystko to są kwestie krytyczne dla Wielkiej Brytanii i nie tylko; wszystkie są gotowe do dyskusji na szczycie G20 w Rio de Janeiro w tym tygodniu i wszystkie znajdują się w zawieszeniu, podczas gdy świat oczekuje przybycia prezydenta-elekta Donalda Trumpa do Białego Domu.
Ponieważ podczas gdy prezydent USA Joe Biden wykorzystywał NATO, G7 i G20 jako fora, aby spróbować znaleźć konsensus w niektórych z najpilniejszych kwestii stojących przed Zachodem, jego następca prawdopodobnie przyjmie raczej odmienne podejście. A to nasuwa pytanie, co tak naprawdę można osiągnąć w Rio 2024 w ostatnim akcie Bidena, zanim nowe przedstawienie pojawi się w mieście.
Podczas lotu do Rio de Janeiro nasz premier zachował się jak przywódca, aż nazbyt tego świadomy, błagając innych przywódców, aby „wzmocnili poparcie dla Ukrainy”, mimo że konsensus co do zjednoczenia się przeciwko Władimirowi Putinowi wydaje się załamywać, a Rosyjski prezydent wygląda na ośmielonego.
„Musimy podwoić wysiłki, aby zwiększyć nasze wsparcie dla Ukrainy i to jest główny cel mojego programu szczytu G20” – powiedział nam podczas spotkania w samolocie. „Pełne wsparcie musi być zapewnione tak długo, jak będzie to konieczne”.
Jednak wybór Trumpa do Białego Domu już zmienia tę narrację, a nadchodzący prezydent jest pewien, że zakończy wojnę. Jego nowy sekretarz stanu głosował wcześniej przeciwko zapewnieniu większej pomocy wojskowej dla ogarniętego wojną kraju.
Trump nie powiedział jeszcze, jak zamierza zakończyć tę wojnę, ale sojusznicy już mrugają. W ostatnich dniach kanclerz Niemiec Olaf Scholz po raz pierwszy od dwóch lat rozmawiał z Putinem, ku konsternacji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który określił tę rozmowę jako „otwieranie puszki Pandory”.
Sir Keir ze swojej strony twierdzi, że „nie planuje” rozmawiać z Putinem, gdy zbliża się tysięczna rocznica konfliktu. Jednak jedność wśród sojuszników w izolowaniu Putina wydaje się być krucha, rosyjski przywódca ośmiela się: w sobotę noc Moskwa przeprowadził jeden z największych w historii ataków powietrznych na Ukrainę.
Wszystko to przypomina o ogromnych konsekwencjach, czy to dla handlu, czy konfliktów globalnych, jakie będzie miał Biały Dom Trumpa, a świat będzie obserwował, ile sojusznicy „uodporniający na Trumpa” będą mieli zamiar podjąć w nadchodzących dniach w Rio, czy to próbując nawiązać więzi gospodarcze z takimi krajami jak Chiny, czy oferując Ukrainie bardziej praktyczną pomoc.
Zarówno Sir Keir Starmer, jak i prezydent Francji Emmanuel Macron chcą wykorzystać ten szczyt, aby przekonać Bidena, aby pozwolił Zełenskiemu wystrzelić rakiety Storm Shadow w głąb terytorium Rosji, po tym jak nie udało im się pokonać tej argumentacji z prezydentem podczas spotkania w Białym Domu w połowie -Wrzesień. Starmer mówił już wcześniej, że to od Ukrainy powinno zależeć, w jaki sposób użyje broni dostarczonej przez sojuszników, o ile pozostaje to w zgodzie z prawem międzynarodowym i do celów obronnych.
„Zamierzam postawić wsparcie dla Ukrainy na pierwszym miejscu w moim programie działań, gdy będziemy wchodzić w skład G20” – powiedział Sir Keir zapytany o naciskanie na użycie takiej broni.
„Myślę, że ważne jest, abyśmy podwoili wysiłki i zapewnili Ukrainie wsparcie, którego potrzebuje tak długo, jak tego potrzebuje. Oczywiście nie mam zamiaru wdawać się w dyskusję na temat możliwości. Nie spodziewałbyś się, że to zrobię”.
Najnowsza wojna na Ukrainie: Rosja wysyła „jasny sygnał do Waszyngtonu”
Ale nawet gdy sojusznicy próbują przekonać ustępującego prezydenta w jednej kwestii, w której konsensus się załamuje, perspektywa nowego członka wywołuje także inne fale w kwestii zmian klimatycznych i podatków. Prezydent Argentyny Javier Milei, bliski sojusznik Trumpa, grozi zablokowaniem wspólnego komunikatu, który ma zostać zatwierdzony przez przywódców G20 w związku ze sprzeciwem wobec opodatkowania superbogatych, podczas gdy konsensus w sprawie finansowania działań związanych ze zmianą klimatu również ma trudności ze znalezieniem wspólnej płaszczyzny, według do „Financial Timesa”.
Premier znalazł wspólną płaszczyznę porozumienia z Trumpem w sprawie ich priorytetów krajowych: wzrostu gospodarczego i kontroli granic.
W ciągu najbliższych kilku dni będzie więc dużo słychać od premiera na temat powiązań i rozmów z dużymi partnerami gospodarczymi – czy to Chinami, Brazylią czy Indonezją – w miarę jak Starmer będzie realizował swój program wzrostu i rozwiązywał problemy małych łodzi za pomocą rząd opracowuje plany szeregu umów „w stylu włoskim” z kilkoma krajami, mających na celu powstrzymanie tysięcy nielegalnych migrantów przed podróżą do Wielkiej Brytanii.
Premier Włoch Giorgia Meloni zawarła umowy finansowe z Tunezją i Libią, aby skłonić je do podjęcia dalszych działań w celu zatrzymania przepraw małych łodzi, co z pewnym sukcesem, a obecnie Wielka Brytania prowadzi rozmowy z Kurdystanem, półautonomicznym regionem w Iraku, Turcji i Wietnamie w sprawie „umowy o współpracy i bezpieczeństwie”, które nr 10 ma nadzieję podpisać w przyszłym roku.
Premier odmówił w niedzielę komentarza na temat konkretnych porozumień, podkreślając, że rozwiązanie kryzysu małych łodzi będzie wynikać z połączenia ścigania gangów przemytniczych, prób „przede wszystkim powstrzymania ludzi przed wyjazdem” i, tam gdzie to możliwe, odsyłania nielegalnych migrantów.
„Nie sądzę, że jest to obszar, w którym powinniśmy zrobić tylko jedną rzecz. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy” – powiedział, podkreślając, że od chwili objęcia urzędu rząd zwrócił 9 400 osób.
Jednak w obliczu gwałtownego spowolnienia odbicia brytyjskiej gospodarki po recesji w trzecim kwartale roku i liczby przepraw małych łodzi już na rekordowym poziomie 32 947, przed premierem stoi niezwykle trudne zadanie.
Zespół Trump: Kto wszedł, a kto odpadł?
Dodaj do tego nadchodzącą prezydenturę Trumpa, a stojące przed nim wyzwania prawdopodobnie będą jeszcze większe, jeśli chodzi o kluczowe kwestie, od Ukrainy po zmiany klimatyczne i handel światowy. Ale Trump zapewnił mu przynajmniej większą jasność co do tego, co musi zrobić, aby odeprzeć polityczne wiatry ze Stanów Zjednoczonych na kontynent i zdobyć kolejną kadencję jako urzędujący centrolewicowiec.