Kiedy trzy miesiące temu Ed Rumley rozmawiał ze Sky News, wiedziała, że zostały jej tylko tygodnie życia.
U 82-letniego byłego sędziego właśnie zdiagnozowano złośliwego, nieoperacyjnego guza mózgu.
Chciała dodać swój głos, aby wesprzeć wspomagane umieranie projekt ustawy przeszedł przez parlament, choć wiedziała, że dla niej będzie już za późno.
Bała się utraty godności i tożsamość w miarę jej pogarszania się.
„Czuję, że to ja powinnam powiedzieć: «No cóż, myślę, że już wysiądę z tego autobusu. Dotarłam tam, dokąd chcę i jestem całkiem szczęśliwa, miałam dobre życie»”.
Czterdzieści dziewięć dni po naszej rozmowie Ed zmarł.
W tych ostatnich dniach był z nią jej syn Stephen. Powiedział, że właśnie takiej wstrząsającej i trudnej śmierci obawiała się jego matka.
„Nie wybrałaby takiego końca. Wiedziała dokładnie, co się z nią stanie” – powiedział Sky News.
„Mama żyła z godnością. Żyła tak, że bardzo chciała mieć wszystko pod kontrolą i odebrano jej kontrolę, odebrano jej godność.
„To właściwie odebrało jej człowieczeństwo. Nie miała przed sobą żadnego innego wyboru”.
Przeczytaj więcej:
„Moje życie, jakie znałem, dobiegło końca”
Krytycy wspomaganego umierania atakują „bezprecedensowy” plan
Stephen rozmawiał ze Sky News, gdy los ustawy o pomocy w umieraniu wisi na włosku.
Zwolennicy twierdzą, że koledzy z Izby Lordów próbują zablokować postęp tej ustawy serią poprawek. Przeciwnicy ci twierdzą, że kontrola jest konieczna, aby chronić bezbronnych.
Ustawa o osobach nieuleczalnie chorych dorosłych (u kresu życia) umożliwiłaby osobie nieuleczalnie chorej, której pozostało mniej niż sześć miesięcy życia, legalne zakończenie życia.
„Musząc przechodzić przez to doświadczenie z ukochaną osobą, która jest u kresu życia, chcesz dla niej jak najlepiej, najlepszego wyniku i najlepszego zakończenia, najbardziej ludzkiego zakończenia dla niej. Myślę, że wszyscy się zgodzą, że tak właśnie będzie” – powiedział Stephen.
Jako obywatel Nowej Zelandii, w której od 2021 r. obowiązuje prawo dotyczące pomocy w umieraniu, Stephen ma starszego przyjaciela, który w chwili śmierci matki zdecydował się zakończyć życie, korzystając z krajowej służby zdrowia.
Pragnieniem jego mamy było, aby jej życie zakończyło się w ulubionym fotelu, z filiżanką herbaty u boku i widokiem na ukochaną okolicę North Yorkshire.
„Nie sądzę, że zachowała sprawiedliwość”
„Jestem zawiedziony z jej powodu, ponieważ jako osoba, która przez całe życie walczyła o sprawiedliwość, poczułem, że system ją w końcu trochę zawiódł” – powiedział.
„Nie sądzę, że spotkała ją sprawiedliwość, na jaką zasługiwała”.
„Mama była bardzo sfrustrowana systemem” – dodał jej syn.
„Nie sądzę, że mama była osobą, która bardzo się złości. Widziała rzeczy takimi, jakie są i próbowała je zmienić. «Jak mogę to poprawić, jeśli nie dla siebie, to dla innych ludzi?».
„Tak właśnie żyła mama”.


















