Sto rubli za dolara to ważny, symboliczny próg dla Rosjan.
Niesie ze sobą strach przed niestabilnością finansową i wspomnienia załamania gospodarczego. Kiedy więc rubel osiągnie potrójną wartość, sznurki portfela stają się coraz bardziej napięte i włącza się alarm.
„Atak paniki dla Rosji na rynku walutowym” – brzmiał nagłówek „Rossijskaja Gazeta” po tym, jak rubel za dolara spadł w środę do 114.
Najnowsza wojna na Ukrainie: ostrzeżenie Putina o broni nuklearnej
Jak podaje dziennik „Kommiersant”, doniesienia walutowe „przypominały raport wojenny”. Radzi czytelnikom, aby „zapięli pasy”.
Po spadku do najniższego poziomu wobec dolara od marca 2022 r., rubel stracił od sierpnia jedną trzecią swojej wartości.
Tym razem dwa lata temu oscylowała wokół 60 punktów. Piętnaście lat temu było to zaledwie 30.
Ale to oczywiście zupełnie inne czasy. Ostatni spadek nastąpił po nałożeniu przez USA sankcji na Gazprombank, trzeciego co do wielkości pożyczkodawcę w Rosji.
Odgrywa kluczową rolę w obsłudze płatności za energię i jako jeden z niewielu rosyjskich banków nie podlega sankcjom. Nowe środki przeciwko niemu wywołały panikę podczas zakupów na rynku walutowym.
Państwowy tabloid Moskovsky Komsomolec ostrzegł, że „rubel stracił hamulce”, cytując analityka finansowego, który przewidywał, że do końca grudnia kurs dolara może osiągnąć 120.
Obsesja na punkcie kursu walutowego to historyczny kac. W czasach sowieckich tylko elita mogła posiadać walutę obcą, co oznaczało wyższy standard życia, taki jak wakacje za granicą i import luksusowych towarów w kraju.
Podczas chaosu i hiperinflacji lat 90. ci, którzy nie mieli twardej waluty, dostrzegli, że znaczna część ich oszczędności została utracona w wyniku dewaluacji rubla.
Kiedy więc rosyjska waluta spada w ten sposób, pojawia się obawa, że inflacja gwałtownie wzrośnie w miarę wzrostu cen importu.
Kiedy w sierpniu rubel spadł poniżej 100, bank centralny Rosji został zmuszony do awaryjnej podwyżki stóp procentowych z 3,5% do 12%. Nieco ponad rok później wskaźnik ten wynosi obecnie 21% i jest najwyższy od 2003 roku. Czy będzie jeszcze wyższy?
Wygląda na to, że nie na razie. Zamiast tego Centralny Bank Rosji (CBR) zdecydował się zaprzestać zakupu walut obcych, mając nadzieję, że ustabilizuje to rynki.
Przeczytaj więcej:
Europa jest „w stanie faktycznej wojny” z Rosją
Niemcy tworzą listę schronów przeciwbombowych w obliczu rosnących napięć w Rosji
Były żołnierz winny szpiegostwa na rzecz Iranu
Nie żeby rząd był zaniepokojony; wygląda na to, że jest zupełnie odwrotnie.
Komentując kurs wymiany na początku tego tygodnia, minister finansów Anton Siłuanow stwierdził, że słaby rubel jest „bardzo, bardzo korzystny” dla eksporterów.
Część komentatorów podchwyciła te uwagi, wierząc, że pokazuje to, że Kreml jest zadowolony z utrzymania rubla na dotychczasowym poziomie.
Jednak biorąc pod uwagę inflację wynoszącą już około 8%, zwykli Rosjanie raczej nie podzielają tego poglądu.
