Na ulicach Tbilisi toczy się teraz walka o przyszłość Gruzji.
Po jednej stronie są protestujący i materiały pirotechniczne. Z drugiej strony jest coraz silniejsze ramię prawa.
Błyski różu, zieleni i złota rozświetlają nocne niebo, gdy błyszczą fajerwerki i krzyczą rakiety.
W przeciwnym kierunku lecą kanistry z gazem łzawiącym. Najpierw słychać cichy odgłos wystrzału, potem grzechotanie i syk, gdy uderzają o ziemię.
I to nie wszystko. Użyto także armatek wodnych, gazu pieprzowego i gumowych kul.
Ale protestujących nie zniechęca to – budują barykady ze śmietników na kółkach i drwią z policji za nimi.
Od sześciu nocy gromadzą się na zewnątrz Gruzji parlament oburzony decyzją partii rządzącej o wstrzymaniu planów przystąpienia do UE.
Ludzie czują się oszukani i wierzą Rosja jest za tym.
„Nie potrzebujemy Rosji” – powiedział mi Keso, ubrany w czerwono-białą flagę narodową Gruzji.
„Potrzebujemy USA. Potrzebujemy nowego życia i nowych zasad. Nie Rosji”.
Premier Gruzji Irakli Kobakhidze twierdzi, że to wszystko jest nieporozumieniem – że protestujący źle trzymają kij.
„Żałujemy, jeśli ktoś źle zrozumiał nasze przesłanie” – powiedział we wtorek na konferencji prasowej Kobakhidze.
„Naszym głównym priorytetem polityki zagranicznej jest integracja europejska, ale będziemy dążyć do tego celu z godnością, uczciwością i bez szantażu”.
Ale to nie tak, jak wygląda. Jego partia Gruzińskie Marzenie zawiesiła rozmowy akcesyjne z Brukselą do 2028 r. Po prostu nie można temu zaprzeczyć.
I z pewnością nie ma nieporozumień co stało się ze Zviadem Maisashvili, który jest jednym z kilkudziesięciu protestujących, którzy trafili do szpitala.
W sobotę wczesnym rankiem w sieci pojawiło się wideo przedstawiające kopnięcie Zviada w głowę przez funkcjonariusza policji.
Materiał filmowy z ataku, który stał się wirusowy, jest obrzydliwy.
Zviad leży na jezdni, wyraźnie oszołomiony.
Anonimowa ciemna postać, ubrana w strój bojowy, czeka, aż usiądzie, po czym uderza butem w twarz i rzuca jego ciało z powrotem na ziemię.
Teraz, po wyjściu ze szpitala i powrocie do domu, Zviad nie pamięta kopnięcia, ponieważ stracił przytomność.
Miał złamany nos wraz z kilkoma zębami, a jego twarz jest teraz zakryta bandażem.
„Po prostu nie mogłem uwierzyć policjantowi, który to robi” – powiedział przez spuchnięte wargi.
„Po prostu nie mogłem uwierzyć, że to człowiek”.
Jednak atak nie okazał się przestrogą, ale wydaje się wypychać innych na ulice.
„Kiedy byłem w szpitalu, spotkałem ludzi, którzy byli pobici tak jak ja, i mówili mi: «Hej, stary, dziękuję, jesteś bohaterem»” – powiedział Zviad.
„Nigdy w życiu nie byliśmy na proteście, ale kiedy zobaczyliśmy wasze wideo, poszliśmy i zaczęliśmy protestować”.
Przeczytaj więcej ze Sky News:
Gruzini martwią się, że skończą jak Ukraina
Były prezydent Rosji wydaje ostrzeżenie w związku z rozprzestrzenianiem się protestów
Po wyzdrowieniu Zviad również ponownie dołączy do protestów.
Jak wszyscy inni, nie zamierza się wycofać.
