Osiemdziesiąt dni po objęciu urzędu i miażdżącym zwycięstwie w wyborach, Sir Keir Starmer przybył do Liverpoolu jako pierwszy od 15 lat premier Partii Pracy, aby przemówić na konferencji.
To powinna być radosna runda zwycięstwa, ale zamiast tego mamy premiera, który już się potyka, zaskoczonego sporem o ilość przywilejów, jakie przyjął jako lider opozycji, i dysfunkcją w biurze numer 10.
Najnowsze informacje polityczne: Premier śmieje się z zaczepiającego, broniąc zimowego ograniczenia zużycia paliwa
Rok temu w tej samej sali konferencyjnejSir Keir był owacyjnie witany na scenie niczym gwiazda rocka, a pracownicy byli bliscy łez, gdy ich lider przemawiał o swoim kandydaturze na premiera.
A choć przyjęcie było jeszcze bardzo ciepłe, wygłaszając swoje przemówienie we wtorekkraj szybko traci entuzjazm wobec nowego przywódcy.
Nadzieja – i głód – widoczne na zeszłorocznej konferencji, gdy Partia Pracy była u progu władzy, a sir Keir cieszył się wysokim poparciem w sondażach, ustąpiły miejsca twardej rzeczywistości rządzenia.
Nowe sondaże Opinium ujawniają, że wskaźnik akceptacji premiera spadł o 45 punktów do -26 odkąd został liderem kraju. Teraz jest on – o punkt – mniej popularny niż jego poprzednik Rishi Sunak.
Tymczasem spór o premier zabiera darmowe ubrania, wakacje i bilety na mecze piłki nożnej i koncerty również zyskało popularność – dwie trzecie respondentów niedawnego sondażu YouGov stwierdziło, że jest to niewłaściwe.
Jego zadaniem na konferencji było zatem podjęcie próby nakłonienia jego „misyjnego” rządu do powrotu na właściwe tory i próba przekazania celu krótkoterminowego cierpienia, przed którym nas wszystkich ostrzega.
To było przemówienie z trzech części.
Pierwszym zadaniem było przekazanie przesłania „nadchodzi zmiana” poprzez omówienie niektórych środków wprowadzonych przez nowy rząd – od powołania nowego dowództwa ds. ochrony granic po rozpoczęcie reform planowania lub uruchomienie Great British Energy w celu inwestowania w energię odnawialną.
Drugim było „naprawienie fundamentów”, jak wyjaśnił „trudne decyzje”, które podejmował, i przyznając, że decyzja o obniżeniu dodatku na paliwo zimowe wzbudziła obawy. Jego przesłanie było spójne z tym z wyborów i bezpośrednio po nich – zmiana zajmie trochę czasu i „będzie trudna”.
Trzecim elementem była próba nadania krajowi pewnego poczucia, w jakim kierunku może on zmierzać.
Powiedział publiczności: „Prawda jest taka, że jeśli podejmiemy teraz długoterminowe decyzje, jeśli będziemy trzymać się głównego celu wszystkiego, co robimy – wyższego wzrostu gospodarczego, a więc wzrostu standardów życia w każdej społeczności; naszej NHS zwróconej ku przyszłości – skrócenia list oczekujących w szpitalu; bezpieczniejszych ulic w twojej społeczności; silniejszych granic; większych możliwości dla twoich dzieci; czystej brytyjskiej energii w twoim domu – to światło na końcu tego tunelu, że Wielka Brytania należy do ciebie, dotrzemy tam o wiele szybciej”.
Czytaj więcej:
Zaczepiający student mówi, że Starmer „nie kiwnie palcem” w sprawie Gazy
Kto jest członkiem Partii Pracy stojącym za sporem o darowizny?
Analiza: Czy wyższe zadłużenie może pomóc kanclerz w realizacji jej wizji?
To było kolejne przemówienie Starmera pełne retoryki na temat „odnowy narodowej” i rządu „w służbie ludzi pracujących”. Jednak dla jego ogromnej większości, zapowiedzi w tym przemówieniu były skromne.
Kiedy ten rząd mówi „zmiana się zaczyna”, słowo „zaczyna się” ma duże znaczenie.
Osoby z wewnątrz mówią mi, że spadek po konserwatystach okazał się znacznie gorszy, niż myśleli, praca kanclerz jest znacznie trudniejsza, niż się spodziewała, a pod koniec kadencji parlamentu nastąpią zmiany w usługach publicznych.
Choć opinia publiczna może to akceptować, przywództwo najwyraźniej zawodzi w kwestii zmiany kultury, którą obiecał sir Keir, gdy był liderem opozycji.
Miał być rządem służby. Miał przywrócić zaufanie do polityki. Miał uleczyć „rany zaufania” między wyborcami a tymi, którzy rządzą.
W tej kwestii Starmer nie radził sobie najlepiej, gdyż dyscyplina przekazu i płynność kampanii wyborczej lidera ustąpiły miejsca walkom wewnętrznym i sporom o prezenty.
Z dala od przemówień na mównicy i na obrzeżach konferencji, w barach późnym wieczorem lub przy spokojnej kawie, panuje nastrój defensywny i nieco przygnębiający.
Starsi ministrowie i pracownicy prywatnie przyznali, że premier wdał się w konflikt z powodu sporu o „darmowy sprzęt Keir”.
Dwie liczby wskazują na to, że należało zakończyć sprawę wcześniej i bardziej stanowczo, zamiast czekać cały weekend na konferencję.
„Powinniśmy byli to unicestwić, bo wygląda to źle” – powiedział jeden z wysoko postawionych przedstawicieli rządu.
Inny wyraził frustrację, że rząd odbiegł od tematu, a Downing Street nie posprzątało tego wystarczająco szybko, a nagłówki o darowiznach zapoczątkowały konferencję, dodając: „Musimy wrócić do misji”.
Jakaś osoba powiedziała mi, że Starmer był „zdenerwowany” całą tą sytuacją, szczególnie że jego żona Victoria znalazła się w centrum uwagi.
Można sobie tylko wyobrazić frustrację, jaką musi odczuwać w głębi duszy, przyjeżdżając na pierwszą od 15 lat konferencję, na której Partia Pracy jest u władzy, będąc w defensywie, mając spadające notowania i spotykając się z publicznym potępieniem zaledwie kilka tygodni po tym, jak odniósł miażdżące zwycięstwo.
Niezadowolenie panuje także wokół przecieków dotyczących numeru 10. Na marginesie działacze polityczni szepczą o wściekłości odczuwanej przez wielu zakulisowych doradców specjalnych, którym obniżono pensje, gdy weszli do rządu, podczas gdy Podwyżka Sue Gray stawia ją wyżej niż premiera.
„Doradcy nienawidzą Sue Gray” – tak ujął to jeden z nich.
To dla Starmera ogromna frustracja, bo jak mi powiedziano, bardzo ceni jej rady.
Ministrowie gabinetu również wypowiadają się o pani Gray w prywatnych rozmowach. Jeden z nich powiedział mi: „W kwestii machiny rządowej jest naprawdę pomocna, łącząc różne departamenty i ministrów gabinetu i pomagając nam ustalić, jak to się robi”.
Ci, którzy dobrze znają premier, twierdzą, że pani Gray nigdzie się nie wybiera i że po tej konferencji jej zadaniem będzie pozbycie się skorupiaków z łodzi i ponowne skoncentrowanie się na misjach.
Podczas swojej pierwszej konferencji jako premier sir Keir chciał ponownie zwrócić uwagę wyborców na horyzont i „światło na końcu tunelu”.
Zamiast tego jednak ciąży mu osobiście obietnica zmiany postępowania i decyzja o przyjęciu ponad 107 tys. funtów w formie upominków w poprzedniej kadencji parlamentu.
Trudno jest sprzedać przesłanie „zmiana się zaczyna”, gdy pojawiają się wątpliwości, czy Twoje czyny pokrywają się ze słowami.


