Sir Keir Starmer powiedział, że wobec Rachel Reeves nie zostaną podjęte dalsze działania w związku z „nieumyślnym niepowodzeniem” w uzyskaniu pozwolenia na wynajem jej domu w południowym Londynie.

Następują burzliwe 24 godziny dla kanclerz, podczas których oskarżono ją o złamanie prawa, a konserwatyści wezwali ją do rezygnacji lub zwolnienia.

W piśmie opublikowanym w czwartek wieczorem pt. premier ze wspomnianej korespondencji przekazanej przez kanclerz „pokazuje się, że przeoczenie w sprawie licencji miało miejsce po tym, jak agenci nieruchomości powiedzieli pani mężowi, że będą ubiegać się o licencję w jego imieniu”.

Jednak aplikacja „nie nastąpiła”.

Najnowsze informacje o polityce: najważniejsze e-maile opublikowane w wierszu o naruszeniu czynszu

Sir Keir mówił dalej: „To wyraźnie godne ubolewania, że ​​nie udostępniono mi informacji zawartych w tej korespondencji, kiedy pisałeś do mnie wczoraj wieczorem, ale w pełni akceptuję, że na tym etapie nie wiedziałeś o istnieniu tych e-maili.

„Rozumiem, że Twój mąż odkrył odpowiednie e-maile dopiero dziś rano i że przekazałaś mi aktualne informacje tak szybko, jak to możliwe”.

Następnie premier określił incydent jako „nieumyślną awarię” i stwierdził, że „nie widzi potrzeby” podejmowania dalszych działań.

Rząd opublikował także list od Sir Laurie Magnusa, niezależnego doradcy ds. standardów ministerialnych, do Sir Keira.

Napisał: „To godne ubolewania, że ​​informacje podawane w kolejnych dniach wywołały zamieszanie, ale nie znajduję żadnych dowodów na działanie w złej wierze”.

Listy przyszły później Pani Reeves otrzymał przeprosiny od agencji wynajmu po tym, jak firma potwierdziła, że ​​zaproponowała złożenie wniosku o licencję na wynajem, ale tego nie zrobiła.

Rząd domów górował nad Rachel Reeves. Zdjęcie: PA
Obraz:
Rząd domów górował nad Rachel Reeves. Zdjęcie: PA

W środę wieczorem „Daily Mail” poinformował, że pani Reeves nie zapłaciła za „selektywną” licencję na wynajem swojego domu rodzinnego w Dulwich w południowym Londynie, który opuściła, mieszkając na Downing Street jako kanclerz.

W wymianie listów kilka godzin później sir Keir Starmer udzielił kanclerzowi swojego wsparcia i stwierdził, że dalsze dochodzenie w tej sprawie „nie jest konieczne” po konsultacji ze swoim niezależnym doradcą ds. etyki, Sir Laurie Magnusem.

Pani Reeves natychmiast spotkała się z wezwaniami do opuszczenia stanowiska po tym, jak przyznała się do omyłkowego naruszenia przepisów mieszkaniowych władz lokalnych poprzez nieuzyskanie pozwolenia.

Ustawa o mieszkalnictwie z 2004 r. przyznaje samorządom uprawnienia do nakazania właścicielom akredytacji w określonych obszarach.

Jednak późnym czwartkowym popołudniem właściciel agencji wynajmu Harvey and Wheeler przeprosił kanclerza.

Szef Gareth Martin potwierdził w nim, że członek jego personelu oświadczył, że złoży wniosek o licencję dla rodziny Reevesów, ale nigdy tego nie zrobiono, ponieważ osoba ta „nagle zrezygnowała” przed rozpoczęciem najmu.

Martin powiedział: „Alergujemy wszystkich naszych klientów o konieczności posiadania licencji. Aby być pomocnym, nasz poprzedni zarządca nieruchomości zaproponował, że złoży wniosek o licencję w imieniu tych klientów, jak pokazano w korespondencji. Zarządca nieruchomości nagle zrezygnował w piątek, zanim umowa najmu rozpoczęła się w następny poniedziałek.

„Niestety, brak wniosku nie został przez nas zauważony, ponieważ zwykle nie ubiegamy się o licencje w imieniu naszych klientów; to oni mają obowiązek złożyć wniosek. Przeprosiliśmy właścicieli za to niedopatrzenie.

„W momencie rozpoczęcia najmu posiadaliśmy wszystkie niezbędne certyfikaty i gdyby złożono wniosek o pozwolenie, nie mamy wątpliwości, że zostałoby ono wydane.

„Nasi klienci mogliby odnieść wrażenie, że złożono wniosek o licencję. Chociaż złożenie wniosku nie jest naszym obowiązkiem, zaoferowaliśmy pomoc w tym zakresie.

„Głęboko żałujemy problemu, jaki napotkali nasi klienci, ponieważ mieli wrażenie, że złożono wniosek o licencję”.

Przeczytaj więcej:
Włamanie Badenocha „to nie to samo”, co „złamanie prawa” Reevesa

Sam Coates: Awantura dotycząca wynajmu rodzi pytania, które sięgają głębiej

Jakie są przepisy dotyczące licencji na wynajem?

Zgodnie z ustawą o mieszkalnictwie z 2004 r., wprowadzoną przez Partię Pracy, rady mogą podjąć decyzję o wprowadzeniu licencji selektywnych, w przypadku których właściciele lokali mieszkalnych na określonych obszarach muszą posiadać licencję.

Aby uzyskać licencję, właściciele muszą przestrzegać pewnych wymagań, w tym certyfikatów gazowych, działających czujników tlenku węgla i przepisów przeciwpożarowych dotyczących mebli.

Muszą uzyskać licencję w ciągu 28 dni od wynajęcia domu.

Władze Southwark, w których znajduje się dom Rachel Reeves, pobierają opłatę w wysokości 900 funtów za licencję ważną na pięć lat.

Niezapewnienie licencji selektywnej może skutkować karą do 30 000 funtów lub nieograniczoną grzywną nałożoną przez sąd po skazaniu.

Można również zmusić wynajmujących do spłaty najemcy czynszu za maksymalnie 12 miesięcy lub uniemożliwić im wynajem nieruchomości.

Poważni i recydywiści mogą być ścigani karą do pięciu lat więzienia lub nieograniczoną grzywną, a także mogą zostać umieszczeni w bazie danych nieuczciwych wynajmujących.

Rząd opublikował e-maile pomiędzy jej mężem Nicholasem Joiceyem a agencją, z których wynika, że ​​Harvey i Wheeler zgodzili się ubiegać o licencję, natomiast pani Reeves w piśmie poinformowała premiera, że ​​bierze „pełną odpowiedzialność” za tę sprawę.

Ostatni e-mail z tej serii, wysłany 13 sierpnia 2024 r. przez agenta najmu, brzmiał: „Licencję selektywną wykonam po wprowadzeniu się nowego najemcy”.

W liście pani Reeves do sir Keira kanclerz napisała: „Wczoraj napisałam do Państwa i stwierdziłam, że nie wiedzieliśmy, że na wynajem naszej nieruchomości potrzebne jest pozwolenie, na podstawie wczorajszych rozmów mojego męża z agencją.

„W dniu dzisiejszym agencja wynajmu i mój mąż znaleźli korespondencję potwierdzającą, że w dniu 17 lipca 2024 roku agent najmu powiedział mojemu mężowi, że wymagana będzie licencja selektywna i zgodził się, że agencja będzie ubiegać się o licencję w naszym imieniu.

„Potwierdzili również dzisiaj, że nie rozpatrzyli wniosku dalej, częściowo ze względu na odejście jednego z pracowników z organizacji. Niemniej jednak, jak powiedziałem wczoraj, akceptuję, że zapewnienie licencji było naszym obowiązkiem.

„Biorę również odpowiedzialność za to, że wczoraj nie znalazłem tej informacji i nie zwróciłem na nią Państwa uwagi.

„Jak już wam dzisiaj mówiłem, przepraszam za tę sprawę i biorę za nią pełną odpowiedzialność”.

👉Słuchaj Politics at Sam and Anne’s w aplikacji do podcastów👈

Konserwatyści wzywają do przeprowadzenia przez Downing Street dalszych dochodzeń w sprawie wydarzeń i harmonogramu wydarzeń.

Wygląda jednak na to, że Numer 10 uważa sprawę za zakończoną, gdyż niezmiennie stoi po stronie kanclerza i twierdzi, że przedstawi przyszłomiesięczny budżet.

Source link