Były rzecznik prasowy Gazpromu, rosyjskiego państwowego giganta energetycznego, walczy na Ukrainie przeciwko Rosji i właśnie wymienił swój rosyjski paszport na ukraiński.
53-letni Ihor Wołobujew powiedział w wywiadzie dla Sky News, że został ranny w akcji w zeszłym roku w pobliżu wschodniego miasta Bachmut, ale wrócił na linię frontu i właśnie nauczył się, jak obsługiwać zabójcze drony.
„Uważam, że dopóki nie kopniemy Putina w tyłek, nie będziemy mogli myśleć o niczym innym” – powiedział, przemawiając za pośrednictwem łącza wideo z północno-wschodniego obwodu charkowskiego.
„Będę służyć w siłach zbrojnych Ukraina dopóki będę miał siłę, możliwości i zdrowie – i jest mi z tym dobrze”.
Mimo że większość dorosłego życia spędził w Moskwie, pan Wołobujew przyznał, że zawsze uważał się za Ukraińca, ponieważ urodził się w czasach radzieckich w miasteczku w ukraińskim obwodzie sumskim, sąsiadującym z Charkowem.
Studiował na uniwersytecie w Moskwie, a następnie przez krótki czas pracował jako dziennikarz, zanim dołączył do działu mediów Gazpromu, jednego z RosjaNajwiększe i najpotężniejsze firmy.
Jego dyrektor generalny Aleksiej Miller jest bliskim przyjacielem i sojusznikiem Prezydent Władimir Putin.
Pan Wołobujew powiedział, że pełnił funkcję głównego rzecznika Gazpromu do czasu inwazji Rosji na Krym w 2014 r. – atakowi temu się sprzeciwiał.
Było to ryzykowne stanowisko dla każdego w Rosji, a co dopiero dla wysokiego rangą urzędnika pełniącego funkcję publiczną w tak dużej firmie jak Gazprom.
Dodał, że szefowie Gazpromu – świadomi jego poglądów – przenieśli go z serca biznesu na stanowisko wiceprezesa Gazprombanku, „gdzie nie miałem już żadnego wpływu”.
Pozostawał na tym stanowisku aż do pełnoskalowej inwazji prezydenta Putina na Ukrainę 24 lutego 2022 r., co doprowadziło do jego dezercji.
„Moi przyjaciele i znajomi z Ukrainy zaczęli do mnie pisać, dzwonić, a ja od razu podjąłem decyzję, że nie mogę dłużej mieszkać w Rosji” – powiedział.
„Byłem na to moralnie gotowy. Nie dzieliłem się polityką Rosji od 2014 r…. Szukałem wewnętrznej siły, by opuścić Rosję”.
Czytaj więcej:
Ukraina i Rosja wymieniają ponad 200 jeńców wojennych
Ukraiński atak drona podpalił rosyjski skład broni
Musiał także opuścić żonę, która – jak twierdził – wniosła pozew o rozwód, i dzieci.
Pan Wołobujew stwierdził, że mógł opuścić kraj dzięki rosyjskiemu paszportowi, w którym znajdowała się wiza Schengen.
Najpierw poleciał do Turcji, potem na Łotwę i w końcu do Polski, skąd dotarł do granicy z Ukrainą.
Nic dziwnego, że obecność mężczyzny z rosyjskim paszportem wzbudziła podejrzenia strażników granicznych i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
Ostatecznie jednak udało mu się przekonać funkcjonariuszy, aby pozwolili mu wjechać na Ukrainę – choć musiał jeszcze przejść kilka kontroli, zanim otrzymał pozwolenie na pobyt.
W czerwcu 2022 r. panu Wołobujewowi zezwolono na przyłączenie się do walki z rosyjską inwazją, początkowo jako nieopłacanemu ochotnikowi. W styczniu 2023 r. przyjęto go do międzynarodowego legionu zagranicznych bojowników na Ukrainie.
Na nagraniu wideo udostępnionym przez rosyjskiego urzędnika Gazpromu, a obecnie ukraińskiego bojownika, widać, jak pomaga on w strzelaniu z działa artyleryjskiego.
Obsługiwał także moździerze.
„Brałem udział w walkach w obwodzie ługańskim, w obwodzie donieckim. Zostałem ranny w pobliżu Bachmutu” – powiedział.
Zdarzyło się to, gdy pomagał w ewakuacji czeskiego bojownika, który odniósł ranę nogi.
Pan Wołobujew powiedział, że niósł nosze z młodym białoruskim żołnierzem, mającym zaledwie 20 lat i walczącym w ramach międzynarodowego legionu.
„Położył mi rękę na plecach i powiedział po rosyjsku: „Igor, stań przede mną” – i popchnął mnie do przodu.
„I tak się stało, że stanął w miejscu, w którym ja byłem. Podnieśliśmy nosze, zrobiliśmy dwa kroki i nastąpiła potężna eksplozja” – wspominał pan Volobuyev.
„Ten młody żołnierz zginął od bomby. Dwie inne osoby, które były obok mnie, zostały zabite. Wszyscy zostali ranni, łącznie z tym, którego wyciągnęliśmy. Zostałem również trafiony w ramię, ale przeżyłem”.
Groza wojny nie powstrzymała go od dalszej walki. Świętuje również otrzymanie obywatelstwa ukraińskiego.
Na nagraniu wideo udostępnionym Sky News widać, jak w lipcu pan Wołobujew pokazuje swój rosyjski paszport i nowy ukraiński dowód osobisty, najwyraźniej namawiając innych Rosjan do dezercji.
„To paszport niewolnictwa i symbol faszyzmu” – słychać, jak mówi na nagraniu, odnosząc się do swoich rosyjskich dokumentów.
„A to jest paszport wolnych ludzi. Ten paszport szanuje cały cywilizowany świat. Zostałem obywatelem Ukrainy. Wybrałem godność. Jeśli ja mogłem, to ty też możesz”.
Były dyrektor Gazpromu miał wiadomość dla pana Putina.
„Nadejdzie czas, mam nadzieję, że Rosja oficjalnie uzna go za przestępcę. A Rosjanie pożałują, że byli z nim, wybrali go, słuchali go i spędzili czas w tej wojnie pod jego przywództwem. Mam nadzieję, że będą się wstydzić”.
Władze rosyjskie wydały nakaz aresztowania pana Wołobujewa po jego dezercji.
Twierdzi jednak, że nie planuje powrotu.
„Kiedy wyjeżdżałem (z Rosji), wiedziałem, że wracam do domu. Ukraina jest moim domem”.




















