Amerykańskie sankcje wobec dwóch największych rosyjskich koncernów energetycznych – państwowej Rosniefti i prywatnego Łukoilu – to być może najważniejsze środki gospodarcze nałożone przez Zachód od czasu inwazji na Ukrainę.
Jeśli zostaną w pełni wdrożone, będą miały potencjał, aby znacząco zablokować dopływ dochodów z paliw kopalnych finansujących rosyjską machinę wojenną, ale ich siła nie polega na bezpośrednim zaprzeczaniu Rosja dostęp do tankowców, portów i rafinerii, które sprawiają, że handel ropą się zmienia, ale NAS system finansowy, który smaruje koła.
Od czasu inwazji rząd rosyjski okazał się mistrzowski w unikaniu sankcji, przy wsparciu i podżeganiu sojuszników z wygody ekonomicznej i przemysłu naftowego z dziesięcioleciami doświadczenia.
Najnowsza wojna na Ukrainie: Zełenski wyraża ulgę w związku z posunięciem Trumpa
Podczas gdy Zachód, głównie UE, w dużej mierze zakręcił krany i przestał kupować rosyjską ropę, Chiny, Indie i Turcja stały się największymi konsumentami, a cienista flota tankowców zapewniała dalszy przepływ eksportu.
Dane Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA) pokazują, że choć przychody z paliw kopalnych spadły z ponad 1 miliarda euro dziennie przed wojną, od początku 2023 r. utrzymują się na poziomie powyżej 600 mln euro, a w ostatnim miesiącu spadły jedynie do 500 mln euro.
Żadna część tej ropy nie była kierowana do Stanów Zjednoczonych, ale sankcje te będą miały bezpośredni wpływ na zdolność rosyjskich firm i każdego, kto robi z nimi interesy, do działania w amerykańskiej orbicie finansowej.
Zgodnie z postanowieniem amerykańskiego Urzędu ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych sankcje blokują wszystkie aktywa obu firm, ich spółek zależnych i szeregu wymienionych osób, a także uniemożliwiają obywatelom USA i instytucjom finansowym prowadzenie z nimi interesów.
Grozi także zagranicznym instytucjom finansowym, które „ułatwiają transakcje… z udziałem rosyjskiej bazy wojskowo-przemysłowej”, bezpośrednimi lub wtórnymi sankcjami.
W praktyce środki te powinny uniemożliwić obu firmom dostęp nie tylko do dolarów, ale także do rynków handlowych, ubezpieczeń i innych usług mających jakiekolwiek powiązania finansowe z USA.
Analitycy uważają, że w połączeniu z podobnymi krokami ogłoszonymi przez Wielką Brytanię na początku tego miesiąca mogą one naprawdę wywołać efekt mrożący na rynku rosyjskiej ropy i gazu.
Dotknięci zostaną także rosyjscy odbiorcy ropy naftowej w Chinach, Indiach i Turcji, przy czym oczekuje się, że największe przedsiębiorstwa, państwowe i prywatne, nie będą chciały podejmować ryzyka bezpośredniego kontaktu z podmiotami objętymi sankcjami.
Donoszono już, że indyjskie firmy „ponownie kalibrują” swój import po ogłoszeniu tego, co nastąpiło zaledwie tydzień po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa dodatkowej 25% cła importowego na indyjskie towary w ramach kary za uzależnienie kraju od rosyjskiej ropy.
Przeczytaj więcej:
Rosja odpowiedziała brawurą na amerykańskie sankcje
Trump nakłada sankcje na dwa największe rosyjskie koncerny naftowe
Nie oznacza to jednak zaprzestania eksportu rosyjskiej ropy i gazu. Istnieją inne niesankcjonowane rosyjskie koncerny energetyczne, które nadal mogą prowadzić handel, a od momentu wydobycia pierwszej baryłki ropy branża ta okazała się skuteczna w unikaniu sankcji mających na celu przerwanie jej dostaw z tego czy innego kraju.
Jakikolwiek znaczący wzrost ceny ropy naftowej powyżej 5% zaobserwowanych w następstwie ogłoszenia może również wywrzeć presję na Biały Dom, który jest co najmniej tak samo wrażliwy na ceny paliwa w kraju, jak i na wojny zagraniczne.
Analitycy Kpler spodziewają się jednak, że sankcje spowodują „natychmiastową, krótkoterminową przerwę w eksporcie rosyjskiej ropy, ponieważ reorganizacja i przebudowa systemów handlu w celu obejścia ograniczeń i złagodzenia obaw kupujących” zajmie sprzedawcom trochę czasu.
A rosyjski gaz będzie na razie nadal płynął do Europy, gdzie panuje niechęć Władimir PutinImperialne ambicje nie zabiły apetytu na paliwo. Chociaż UE nałożyła w tym tygodniu sankcje na skroplony gaz ziemny (LNG), zostaną one w pełni wyegzekwowane dopiero w 2027 r.



















