To naprawdę przypomina scenę z hollywoodzkiego filmu szpiegowskiego.
Jednoczesna eksplozja pagerów funkcjonariuszy Hezbollahu na przedmieściach południowego Bejrutu spowodowała setki obrażeń i ogromne zażenowanie.
Izrael nie przyznał się do odpowiedzialności, ale wszystkie palce wskazują na Mossad, izraelską agencję wywiadowczą, słynącą z pomysłowych i zuchwałych ataków na swoich wrogów.
Technicznie rzecz biorąc, być może nigdy nie dowiemy się, jak to osiągnięto, ale możliwe, że nastąpiło to poprzez wysyłanie sygnałów powodujących przeciążenie poszczególnych obwodów, co powodowało przegrzanie baterii, zamieniając je w efekcie w małe granaty ręczne.
Aby tego dokonać, napastnicy musieliby znać przynajmniej markę i model poszczególnych pagerów; aby pójść dalej i skoordynować eksplozje konkretnych urządzeń, prawdopodobnie znaliby również ich numery seryjne – a wszystko to wskazuje na kolejne poważne naruszenie bezpieczeństwa Hezbollahu.
Alternatywnie, same pagery, które najwyraźniej pochodzą z tej samej partii, mogły zostać naruszone przed dostarczeniem.
Możemy rozsądnie założyć, że osoby noszące pagery były dość wysoko postawione w grupie. Potwierdzają to doniesienia, że ambasador Iranu w Libanie również został ranny, gdy eksplodował jego pager.
Hezbollah podchodzi do kwestii komunikacji bardzo ostrożnie, zdając sobie sprawę, że rozmowy prowadzone za pomocą telefonów komórkowych mogą być łatwo zhakowane i namierzane – pagery byłyby uważane za alternatywę niskiej jakości, trudniejszą do zinfiltrowania.
Aktualizacje na żywo: Osiem osób zabitych w wyniku eksplozji pagerów to bojownicy Hezbollahu
Izraelski wywiad wielokrotnie dawał dowody na swoje powiązania z Hezbollahem, a najbardziej znanym przykładem jest zabójstwo wysokiego rangą dowódcy Fuada Shukra pod koniec lipca.
Ostatni atak wywoła głębokie zaniepokojenie wewnątrz Hezbollahu, być może nawet pewien chaos w jego szeregach, gdyż jego bezpieczeństwo zostało teraz w tak dramatyczny sposób zagrożone.
Szersza wojna
W ostatnich dniach wydarzyło się wiele rzeczy, które biorąc pod uwagę ich znaczenie, uważam za godne uwagi.
Po pierwsze, pod koniec zeszłego tygodnia IDF ogłosiło porażkę brygady Rafah Hamasu w południowej Gazie. Jest to postrzegane jako ostatnie duże osiągnięcie militarne IDF w Gazie i pozwala Izraelowi zmienić swoje wysiłki w Hezbollahu i konflikcie na granicy izraelsko-libańskiej, jeśli zechce.
Późnym wieczorem izraelski rząd ds. bezpieczeństwa oficjalnie uznał powrót ewakuowanych mieszkańców północy za jeden z celów wojny, obok pokonania Hamasu i uwolnienia zakładników.
W tym samym czasie krążą pogłoski, że minister obrony Yoav Gallant może zostać odwołany przez Benjamina Netanjahu i zastąpiony przez Gideona Saara, sojusznika Netanjahu, a obecnie wroga, który jest bardziej stanowczy w kwestii Hezbollahu.
Dziś rano izraelska agencja wywiadowcza Szin Bet poinformowała o odkryciu spisku Hezbollahu, który miał na celu zamordowanie byłego wysokiego rangą izraelskiego oficera wojskowego przy użyciu zdalnie detonowanego miny przeciwpiechotnej.
Przeczytaj więcej w Sky News:
Mężczyzna oskarżony o umożliwienie 50 mężczyznom zgwałcenia żony przyznaje się do popełnienia przestępstwa
Meta zakazuje rosyjskim państwowym sieciom medialnym
W jakim stopniu te wydarzenia są ze sobą powiązane, zobaczymy, ale myślę, że pewne powiązanie istnieje, ponieważ Izrael coraz bardziej koncentruje się na wojnie na północy.
Hezbollah sprzymierzył się z Hamasem po 7 października i związał się z wojną w Gazie, zobowiązując się do solidarnego ataku na Izrael, dopóki nie zostanie uzgodnione zawieszenie broni. Zawieszenie broni nie nastąpiło, a Hezbollah znalazł się w coraz trudniejszej i prawdopodobnie nie do wygrania sytuacji.
Izrael atakuje cele i bojowników Hezbollahu głęboko w Libanie.
Naród libański, a jak nam powiedziano, sam Hezbollah, nie chce totalnej wojny z Izraelem, a mimo to sekretarz generalny tej organizacji, Hassan Nasrallah, sam siebie zepchnął w kozi róg, nie mając jasnej strategii wyjścia z sytuacji, poza upokarzającą rezygnacją.
Ciekawe będzie, jak Hezbollah odpowie teraz na ataki pagerowe.
Gdyby ponad tysiąc Libańczyków zostało rannych w konwencjonalnym ataku lotniczym, wówczas odgłosy zbliżającej się wojny byłyby ogłuszające. Jednak ten atak jest poniżej progu konwencjonalnego konfliktu, chociaż jest duży pod względem skali i zniszczeń, więc odpowiedź jest niejasna.



















