Na poboczu zakurzonej drogi pospiesznie wytarto krzesło i stół, a chętne ręce gestem nakazywały mi zająć miejsce.

Przyniesiono więcej krzeseł i obok boku jagnięciny delikatnie kołyszącego się na haku przed sąsiednim domem rzeźnika spotkałem się z przywódcami małej, biednej społeczności w pobliżu miasta Jableh.

Podobnie jak wielu mieszkańców Jableh, są to alawici – mniejszość, z której wywodzi się rodzina Assadów.

Najnowsze informacje z Syrii: Wielka Brytania w „kontakcie dyplomatycznym” z grupą rebeliantów

Przez większą część wojny domowej w Syriaktóra rozpoczęła się w 2011 r., były ukrywane przed większą częścią przemocy, która przetoczyła się przez cały kraj.

Przez 50 lat wielu głównych doradców i dowódców wojskowych rodziny Assad było alawitami i nie da się przecenić urazy odczuwanej przez większość syryjskiego społeczeństwa wobec ich społeczności.

Podczas rozmowy było jasne, że po prostu się boją – boją się zemsty na tle religijnym.

Przywódca społeczności Muhammad Issa Allan powiedział mi, że chcą położenia kresu patrolom zamaskowanych żołnierzy HTS (Hayat Tahrir al Sham) na pick-upach uzbrojonych w ciężkie karabiny maszynowe.

Zamiast tego chcą zorganizowanych patroli z lokalnymi przedstawicielami jadącymi u boku sił rebeliantów.

„Chcemy jednego państwa i jednego narodu i chcemy, aby wszystko toczyło się dalej i poprawiało” – wyjaśnił mi.

„Nie chcemy mafii, chcemy, aby państwo syryjskie było zjednoczone w jedno”.

Lider społeczności Muhammad Issa Allan
Obraz:
„Chcemy jednego stanu i jednego narodu” – mówi przywódca społeczności Muhammad Issa Allan

Przyglądałem się, jak pozostali członkowie społeczności kiwali głowami, zgadzając się.

„Potrzebujemy bezpieczeństwa mniejszości w Syrii, chcemy policji cywilnej, a nie zamaskowanych mężczyzn, i uznania naszych praw jako mniejszości” – wtrącił się Mahmoud Mahmoud.

Co ciekawe, wydaje się, że oni wszyscy chcą być częścią nowej Syrii, o ile ich prawa będą chronione.

„Chcemy po prostu żyć w bezpieczeństwie, ponieważ teraz wszyscy się zdecydowanie boją – teraz nikt się nie boi – ale z pewnością wszyscy powinniśmy zjednoczyć się, aby pracować nad przezwyciężeniem problemów i współpracować, wszyscy stanowimy jedno” – powiedziała mi Roula Allan.

„Boimy się utraty bezpieczeństwa i sekciarstwa. W erze przestępców żyliśmy w sposób segregacyjny, teraz chcemy żyć bezpiecznie, chcemy bezpieczeństwa i zdrowia”.

???? Stuknij, aby śledzić Świat, gdziekolwiek znajdziesz swoje podcasty ????

Tutejsi ludzie twierdzą, że życie pod rządami Assada nie było zauważalnie lepsze niż dla innych – chociaż poza społecznością alawitów nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by się z nimi zgodził.

W kraju, w którym punkty kontrolne przez dziesięciolecia były ponurą częścią codziennego życia, widok ich tak niewielu był odświeżający.

Jednak przy wejściu do Jableh wyraźnie widoczny był uzbrojony punkt kontrolny HTS – strzegący wszystkich wejść i wyjść.

Na głównej ulicy w samym centrum miasta patrole wydają się wyjątkowo nie na miejscu.

Punkt kontrolny HTS w Jableh
Obraz:
Żołnierze z HTS ustawili punkty kontrolne w Jableh

Luty HTS w Jableh

Przeczytaj więcej:
Dzieci wykopują kości w miejscach, gdzie zamordowano dziesiątki osób

Samoloty krzyczą nad głowami rosyjskiej bazy w Syrii

Żołnierze – niektórzy z długimi czarnymi włosami i w mundurach lub w kominiarkach z ciężkimi karabinami maszynowymi – czują się bardziej jak armia okupacyjna niż obrońcy nowego, wolnego kraju.

W mieście mówi się, że przedstawiciele HTS organizują spotkania ze społecznością alawitów, próbując znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia, ale wśród mieszkańców nadal panuje napięcie nerwowe.

Jeśli nowy rząd chce, aby ta nowa wolność odniosła sukces, będzie musiał uznać i chronić wszystkie społeczności mniejszościowe w Syrii, a to może być prawdziwy test.

Source link