Nie było to rażące poparcie dla umowy. Ale mogło być dużo gorzej.
I po tygodniu Sir Keira Starmera właśnie przeszedł, Prezydenta Trumpa niechętne poparcie dla kontrowersyjnego porozumienia z Chagosem przyniesie ulgę.
Dobrą wiadomością dla premiera było to, że prezydent zasygnalizował, że nie będzie teraz blokować porozumienia, które Konserwatyści i Reform UK uznali za kapitulację.
Zła wiadomość jest taka, że prezydent ostrzegł, że jeśli w przyszłości coś pójdzie nie tak, Stany Zjednoczone nie zawahają się wysłać helikopterów bojowych i przejąć wyspy.
Jest to zatem rzadka informacja o umiarkowanie dobrej wiadomości dla premiera w obliczu bezlitosnego ataku przeciwników i parlamentarzystów Partii Pracy w związku ze spartaczeniem skandalu Mandelsona-Epsteina.
Prezydent stwierdził w swoim programie Truth Social, że porozumienie z Chagos było „w opinii wielu najlepszych, jakie mógł zawrzeć”.
Zdaniem wielu? Kogo on ma na myśli? Oczywiście nie byłego ambasadora Mandelsona. Jest teraz zhańbioną nie-osobą i prawdopodobnie tylko odległym wspomnieniem w Waszyngtonie.
„Piotr kto?” bez wątpienia będą teraz mówić w Białym Domu. „Nigdy nie zapomnimy starego, jak się nazywa”.
Wiadomości z Białego Domu są umiarkowanie dobre dla Sir Keira, ponieważ zaledwie kilka tygodni temu prezydent nazwał zawarte przez siebie porozumienie z Chagos „aktem wielkiej głupoty” i „całkowitą słabością”.
Ta brutalna krytyka ośmieliła brytyjskich parlamentarzystów z Partii Konserwatywnej i Reform oraz torysów w Westminster do podjęcia próby zniszczenia legislacji Chagos, która obecnie znajduje się poniżej linii wodnej w Izbie Lordów.
Kilka dni po twierdzeniu prezydenta o „głupocie” Kemi Badenoch naśmiewał się z Sir Keira Starmera podczas posiedzeń parlamentarnych: „Nie potrzebowaliśmy, żeby prezydent Trump nam to mówił. Mówiliśmy to od 12 miesięcy”.
Prezydent rozpoczął swoje oświadczenie od stwierdzenia, że odbył „bardzo produktywne dyskusje” z sir Keirem. Wiemy, że we wtorek zadzwonili i rozmawiali o Diego Garcii.
Przeczytaj więcej:
Na czym polega porozumienie z Chagos i dlaczego budzi kontrowersje?
Transakcja z Chagosem ponosi upokarzającą porażkę
Mówi się, że premier zapewnił mu dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa, a w czwartek przed prezydencką placówką Truth Social odbyła się kolejna rozmowa telefoniczna.
Porozumienie z Chagos proponuje Wielkiej Brytanii przeniesienie suwerenności nad wyspami przy jednoczesnym wydzierżawieniu wspólnej brytyjsko-amerykańskiej bazy wojskowej na największej wyspie, Diego Garcia, na pierwsze 99 lat.
Ale wypowiedź prezydenta to nie jedyna dobra wiadomość dla premiera. Było też dość zastraszające ostrzeżenie, że jeśli coś pójdzie nie tak, Amerykanie napną swoje potężne wojskowe muskuły.
„Jeśli w przyszłości umowa dzierżawy kiedykolwiek się rozpadnie lub ktokolwiek zagrozi lub zagrozi operacjom i siłom USA w naszej bazie, zachowuję prawo do militarnego zabezpieczenia i wzmocnienia amerykańskiej obecności w Diego Garcia”.
To w końcu prezydent, który chce przejąć Grenlandię dla Stanów Zjednoczonych, a nawet uczynić Kanadę 51. stanem USA. Nie zapominajcie, że nazwał premiera Kanady Marka Carneya „gubernatorem Carneyem”.
Prezydent zakończył swoje oświadczenie Truth Social słowami: „Niech wiadomo, że nigdy nie pozwolę, aby nasza obecność w tak ważnej bazie jak ta była kiedykolwiek podważana lub zagrożona fałszywymi twierdzeniami lub nonsensami dotyczącymi ochrony środowiska”.
To nawiązanie do faktu, że Diego Garcia jest ostoją ptaków dla zagrożonych gatunków, w tym słynnie nazwanych „głuptak czerwononogi”, a także rzadkich żółwi i raf koralowych.
Ale w Westminster bitwa o Chagos jeszcze się nie skończyła. Dame Priti Patel, posłanka do parlamentu cieni, zareagowała: „Keir Starmer i haniebna kapitulacja Chagos przez Petera Mandelsona pozostaje absolutnie okropnym układem dla Wielkiej Brytanii.
„Pogląd Partii Konserwatywnej nie ulega zmianie. Przewodziliśmy walce z tą przerażającą kapitulacją i będziemy walczyć do końca”.
Istnieje również możliwość – i ryzyko dla Sir Keira – że prezydent ponownie zmieni zdanie w sprawie Chagos. Przecież początkowo poparł tę umowę, potem zmienił zdanie i stwierdził, że jest to „akt wielkiej głupoty”.
Zatem premier może równie dobrze być wdzięczny za tę chwilę i mieć nadzieję na najlepsze.
W końcu choć ostatnie oświadczenie prezydenta Chagosa może nie jest jakąś rewelacyjną wiadomością, to jedyna przyzwoita wiadomość, jaką otrzymał sir Keir w ciągu tego okropnego tygodnia.


















