W ten weekend w Iranie miały miejsce protesty prowadzone przez studentów, które zbiegły się z rozpoczęciem nowego semestru na uniwersytecie i 40. dniem żałoby po wielu z tysięcy osób zabitych przez siły bezpieczeństwa na początku stycznia.
Działacze pro- i antyreżimowi protestowali w sobotę na pięciu uniwersytetach w Teheranie, w niektórych przypadkach walcząc ze sobą.
Na Uniwersytecie Ferdowsi w Meszhed Iranu drugie miasto i miejsce urodzenia ajatollaha Chameneiego, wideo pokazuje duże zgromadzenie protestujących przeciwko reżimowi, skandujących „tyle zbrodni przez te wszystkie lata” i „śmierć tej władzy”.
Demonstracje te nie są nawet porównywalne ze skalą protestów sprzed sześciu tygodni, podczas których doszło do powstań w miastach we wszystkich 31 prowincjach Iranu, ale biorąc pod uwagę styczniowe stłumienie przez władze, warto w ogóle tu wyjść.
Liczba zabitych wtedy jest nadal niejasna, ale Agencja Działaczy na rzecz Praw Człowieka (HRANA) z siedzibą w USA twierdzi, że zweryfikowała co najmniej 7015 ofiar śmiertelnych, a tysiące kolejnych przypadków jest w trakcie rozpatrywania.
Rząd przyznał się do 3117 zgonów, w tym około 200 pracowników ochrony. Donald Trump oświadczył, że według niego zginęło 32 000 osób.
40. dzień to ważny moment w procesie żałoby w Iranie. Podczas rewolucji w 1979 r. obchody 40. dnia stały się punktem zapalnym nowych protestów, wywołując ponowne represje i zabójstwa oraz dalsze cykle niepokojów. W rezultacie reżim irański ostrożnie podchodzi do zezwalania żałobnikom na gromadzenie się na rytuałach upamiętniających.
W ubiegłym tygodniu w Abdanan, mieście niedaleko granicy z Irakiem, doszło do starć około 40. dnia. Na nagraniach wideo widać ludzi skandujących „śmierć Chameneiemu”, upamiętniając Alirezę Seydiego, 16-letniego chłopca zamordowanego 8 stycznia. Na innym filmie z miasta odgłosy strzelaniny odbijają się echem po dolinie.
Trudno powiedzieć, jaka była dokładnie reakcja władz na ostatnie zamieszki. Internet wrócił, ale jest niestabilny.
We wtorek ajatollah wygłosił przemówienie, w którym stwierdził, że niektórzy z uczestników styczniowych protestów byli „naiwni i niedoświadczeni” i dali się oszukać uczestnikom zamieszek, ale nadal są „częścią nas, naszymi dziećmi”.
Biorąc pod uwagę gromadzenie się sił zbrojnych USA na Bliskim Wschodzie, wydaje się, że władze irańskie nie chcą prowokować Donalda Trumpa poprzez ostre podejście do protestujących, lecz zamiast tego skupić się na dalszych negocjacjach w sprawie irańskiego programu nuklearnego, który ich zdaniem może nastąpić w przyszłym tygodniu.
Przeczytaj więcej:
Jak Iran może przygotowywać się do potencjalnego ataku USA
Wielka Brytania nie zgodziła się, aby Stany Zjednoczone uderzyły w Iran z baz brytyjskich
Sygnalizują, że są gotowi pracować na rzecz porozumienia, ale są gotowi do walki w przypadku uderzenia USA.
Teraz od Donalda Trumpa zależy, czy i jak długo jest gotowy czekać na porozumienie oraz co zrobi, jeśli go nie uzyska.