Miasta Gorton i Denton w mniejszym stopniu przypominają pola bitew politycznych, a raczej miasta pracujące, które cieszą się życiem.
I być może o to właśnie chodzi. W takich miejscach wybory rzadko mają teatralny charakter.
Są cichsze, bardziej stopniowe, to dziwna rozmowa między przyjaciółmi, którzy mogą mijać się na ulicy. Ale to nie znaczy, że uczucia nie są głębokie.
W przeszłości te wybory uzupełniające byłyby martwym dowodem dla Partii Pracy. W rzeczywistości nastrój na miejscu sugeruje coś bardziej niepewnego. Coś subtelniejszego i potencjalnie bardziej znaczącego: fragmentacja.
Sprawy zaczęły się ciekawie, kiedy Burmistrz Greater Manchester Andy Burnham został zablokowany od kandydowania tutaj jako kandydat Partii Pracy.
Jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w Greater Manchester – i niezmiennie bardziej popularna osobiście niż Sir Keir Starmer w ogólnokrajowych sondażach – Burnham prawdopodobnie zacząłby jako faworyt.
Jego wykluczenie podsyciło dyskusję, że przywódcy Partii Pracy obawiali się zapewnienia mu platformy w Westminster, która mogłaby ostatecznie doprowadzić do wyzwania przywództwa.
Jednocześnie kandydat Reformy zyskał poparcie społeczne Tommy’ego Robinsona – poparcie, od którego partia starała się dystansować.
Reforma ciekawa…
Na ruchliwym targowisku w Gorton była wyborczyni Partii Pracy Theresa Jewell bez ogródek wyjaśnia, dlaczego zmieniła pracę.
„Nie lubię Partii Pracy i tak jest Keira Starmera Nie podoba mi się” – mówi. „To był powód, dla którego nie głosowałabym na Partię Pracy”.
Teraz planuje poprzeć Reformę.
„Nie sądzę, żeby tak naprawdę komukolwiek jeszcze ufałem”. Dla niej to posunięcie ma charakter raczej osobisty niż ideologiczny – jest to ocena przywództwa i kierunku.
…lub przejście na ekologię?
Kilka stoisk dalej Chenise twierdzi, że wcześniej „bardziej skłonna byłaby głosować na Partię Pracy”, ale teraz czuje się politycznie wysiedlona.
„Jako kobieta, kobieta kolorowa, czuję, że grozi mi reforma” – mówi.
„To tak, jakby chcieli się cofnąć”. Zamiast tego rozważa Zielonych.
Jej frustracja w stosunku do Partii Pracy nie polega na tym, że rząd był zbyt radykalny, ale na tym, że wydaje się zmierzać w stronę tego, co uważa za język reformy.
„Wydaje się, że ich polityka bardziej odzwierciedla teraz to, czym jest reforma i czym są konserwatyści” – argumentuje.
„Nie sądzę, że odzwierciedla to, czego chcą teraz ludzie z klasy robotniczej – a nawet to, co powinna reprezentować Partia Pracy”.
Pomiędzy tymi dwoma biegunami kryje się inna perspektywa. Atif, właściciel sklepu ze słodyczami i piekarni w Longsight, twierdzi, że większość znanych mu azjatyckich wyborców „jest głównie po stronie laburzystów”, ale teraz „myśli ekologicznie”.
Opisuje siebie jako „chorego i zmęczonego polityką pracy”. Jego frustracja ma charakter mniej kulturowy niż praktyczny – wynika z presji na lokalne służby, takie jak lekarze i dentyści.
Jest też Jason, kolejny były wyborca Partii Pracy, który twierdzi, że „absolutnie głosuje za reformą”. Jego rozumowanie jest bezpośrednie: „To koszty życia, to imigracja… musisz po prostu usiąść i zastanowić się, co jest najlepsze”.
Dla niego Reforma oznacza zakłócenia i jasność w zatłoczonym krajobrazie politycznym.
Koalicja pod napięciem
Uderzające nie jest to, że Partia Pracy traci wyborców – partie rządzące często to robią w konkursach średnioterminowych. Chodzi o to, że straty wydają się fragmentaryczne.
Reformy przyciągają tych, którzy chcą ostrzejszej retoryki i zakłóceń. Zieloni przyciągają tych, którzy uważają, że Partia Pracy osłabiła ich wartości. Inni wyrażają raczej zmęczenie niż wściekłość.
Nie jest to pojedyncza zmiana ideologiczna; jest to koalicja pod napięciem.
Przeczytaj więcej ze Sky News:
Co się dzieje z tegorocznymi wyborami samorządowymi?
Geografia pogłębia podział. Połowa mandatu w Manchesterze jest młodsza i bardziej zróżnicowana, ze znaczącymi społecznościami muzułmańskimi i historią silnej większości laburzystów.
Z kolei Denton jest starsze, bardziej białe i zamieszkałe przez właścicieli – ma charakter bliższy miastom, w których Reform cieszy się dużym poparciem w sondażach.
Przejdź przez autostradę i polityczne zmiany temperatury.
W Denton łatwiej przychodzi język uczciwości i zaniedbania. Nawet infrastruktura wydaje się symboliczna. Stacja Denton kursuje dwa pociągi tygodniowo – po jednym w każdym kierunku, w sobotę rano.
Istnieją długoterminowe propozycje włączenia tej linii do rozwijającej się sieci tramwajowej Greater Manchester, ale na razie obraz jest surowy: miasto oddalone o sześć mil od centrum Manchesteru, które wydaje się być dalej.
To poczucie bliskości bez połączenia podsyca szerszą narrację – jedna reforma ma na celu wykorzystanie, a Partia Pracy stara się przeciwdziałać. Nie jest jednak jasne, czy frustracja przerodzi się w decydujący zwrot.
Te wybory uzupełniające nie zmienią arytmetyki parlamentarnej. Ale może ujawnić coś na temat arytmetyki lojalności. Nie wydaje się, aby głosy Partii Pracy zmierzały w jednym kierunku.
Zamiast tego wygląda na cieńszą, bardziej warunkową, bardziej podatną na perswazję – lub protest.
W Gorton i Denton lojalność polityczna nie jest już automatyczna. Jest to negocjowane. A to sprawia, że ten konkurs jest bardziej odkrywczy, niż sugeruje jego wielkość.
Oto pełna lista kandydatów startujących w wyborach uzupełniających w Gorton i Denton:
Angeliki Stogia z Partii Pracy
Charlotte Cadden, Partia Konserwatywna
Matt Goodwin, Reforma Wielkiej Brytanii
Jackie Pearcey, Liberalni Demokraci
Hannah Spencer, Partia Zielonych
Sebastian Moore, Partia Socjaldemokratyczna
Joseph O’Meachair, Partia Dołącz do UE
Dan Clarke, Partia Libertariańska
Hugo Wils, Liga Komunistyczna
Sir Oink A-lot, oficjalna impreza szalejących potworów
Nick Buckley, Advance UK
Wybory uzupełniające odbędą się w najbliższy czwartek, 26 lutego.


















