Borisa Johnsona musiał zeskoczyć z kajaka i popłynąć w bezpieczne miejsce, aby uniknąć wyrzucenia do morza i utonięcia lub spowodowania poważnej akcji ratunkowej – ujawnił.
Były premier opowiedział, jak na próżno walczył, aby wiosłować kupionym w Argos nadmuchiwanym kajakiem z powrotem na brzeg w morzu w odległej części północno-zachodniej części Szkocja.
Kiedy zdał sobie sprawę, że nie zmierza szybko donikąd, zamiast tego zdecydował się pływać, ujawnia Johnson w swoich nowych wspomnieniach opublikowanych w przyszłym miesiącu.
Boris spędzał czas z żoną Carrie w stresie związanym z zarządzaniem krajem w szczytowym okresie kryzysu Korona wirus pandemia, kiedy para zdecydowała się zatrzymać w małym domku w odległym Kyle of Lochalsh w obszarze Applecross w połowie sierpnia 2020 r.
Zdecydował się wypłynąć dwuosobową łódką na morze, po tym jak Carrie sprzeciwiła się temu, ale stwierdził, że jego sylwetka uniemożliwia podróż w pojedynkę.
Woda wypływa na wyspę Skye na Oceanie Atlantyckim i szybko zdał sobie sprawę, że tam właśnie zmierza, jeśli nie zostaną podjęte pilne działania.
Napisał: „Zmrużyłem oczy, patrząc na linię brzegową i mocniej napierałem na plastikowe wiosło. Dochodziła godzina 17:00. Wiatr się wzmagał, fala zaczynała wznosić się… i nie było wątpliwości – ląd stawał się coraz bardziej odległy i Z każdą minutą sprawy szły coraz gorzej.”
Johnson powiedział, że wybrał to miejsce ze względu na „błogie wspomnienia z dzieciństwa – pływanie, pływanie kajakiem i zbieranie małży”.
Jednak w pewnym sensie żałował swojego wyboru po tym, jak nękały go muszki, wyśledziły go media, a potem groziła mu pewna śmierć na otwartej wodzie.
We fragmencie książki opublikowanym dzisiaj w „Mail on Sunday” stwierdził: „Dlatego właśnie znalazłem się na otwartej wodzie w nadmuchiwanym kajaku z Argos: próbowałem uciec od tych cholernych muszek – tylko znaleźć poważniejszy problem.
„Bez względu na to, jak mocno wbijałem wiosło w solankę, płynąłem w złym kierunku. Wiatr i fale wciągały mnie do szybko płynącego kanału między lądem stałym a wyspą Skye, a stamtąd do Atlantyku, gdzie falujące czarne zatoki oceanu czekały, żeby mnie zmyć.
„Wyglądało na to, że nasze krótkie letnie wakacje miały zakończyć się katastrofą i chociaż moje ścięgna napierały z wysiłku, wydawało się, że nic nie mogę zrobić.
„Ten niebieski, plastikowy, nadmuchiwany kajak Argos był w teorii dwuosobowy, ale po krótkim poddaniu się mojej wiedzy żeglarskiej Carrie zdecydowała się posadzić go na brzegu.
„Skutek był taki, że obciążałem rufę, podczas gdy dziób tej fatalnej barki podniósł się i niósł wiatr jak żagiel – i wkrótce popłynąłem w złym kierunku, z dala od bezpieczeństwa, z dala od brzegu, z dala od detektywów, których ostatni raz widziałem kilka minut temu, przypominających patyki postaci machających ze smutkiem do mojej odchodzącej postaci.
„Oddech był chrapliwy, gdy zadawałem sobie pytanie, co się stanie. Czy będę w stanie siłować się z kajakiem z powrotem na kurs – czy też natura okaże się zbyt silna? Wydarzenia następnych 20–30 minut miały być doskonałą lekcją człowieczeństwa szaleństwem i ostrzeżeniem – gdybym tylko to zauważył – przed walką, którą miałem toczyć tej jesieni z nieuniknionymi falami ( korona wirus) choroba.
„Kiedy wiatr wzmógł się i odciągnął mnie dalej od brzegu, musiałem wybrać pomiędzy dwiema złymi opcjami. Mogłem albo zostać porwany do morza i utonąć, albo przynajmniej wezwać absurdalną akcję ratunkową helikopterem straży przybrzeżnej; albo mógłbym wysłać wiosło , porzuć kajak i popłyń, gdy wybrzeże było jeszcze w zasięgu pływania.
„Obawiam się, że właśnie to zrobiłem.
„Miałem kamizelkę ratunkową. Woda nie była zbyt zimna.
„Było to zaledwie około 600 metrów od brzegu, a kiedy byłem już całkiem blisko, jeden z detektywów – krzepki mężczyzna o imieniu Mick, uprawiający kitesurfing – bohatersko rozebrał się i rzucił w moim kierunku, choć chcę podkreślić, że pod żadnym pozorem etapie, czy potrzebowałem jego pomocy.”
Powiedział, że kajak pożyczony mu przez pomocnika nr 10 zniknął z pola widzenia i prawdopodobnie wypłynął do morza.
Borys dodał: „To świadectwo niesamowitej dyskrecji detektywów, że historia mojego upokorzenia w wodzie nigdy nie wyszła na światło dzienne. Może powinienem był ją przeciągnąć. Być może mógłbym wiosłować przez pięć godzin w ciemności, aż wylądował na Skye.”
Uwolniony przez Borisa Johnsona (William Collins, 30 funtów), ukaże się 10 października.


















