
Wielka Brytania musi przestać marnować szanse (Zdjęcie: Getty)
Kiedy Anglia stała się najbardziej dynamiczną i najszybciej rozwijającą się gospodarką na świecie, nasz ówczesny premier Lord Palmerston oświadczył, że nie mamy stałych wrogów ani wiecznych przyjaciół, a jedynie tymczasowe interesy, które powinniśmy realizować. Potem nastąpił Pax Britannica, porządek światowy oparty na potędze brytyjskiej marynarki wojennej i potędze finansowej londyńskiego City. Był to okres niezrównanej poprawy społecznej i wolności w kraju oraz dobrej woli za granicą, czego przykładem jest samodzielne egzekwowanie przez Wielką Brytanię zakazu niewolnictwa. Wszystko to było konsekwencją rosnącego bogactwa wynikającego z rozwijającej się gospodarki. Wzrost gospodarczy to początek i koniec, klucz do życia, wolności i dążenia do szczęścia. Zatem z tego samego powodu wszystko, co szkodzi wzrostowi gospodarczemu, jest wrogiem dobrobytu i dobrobytu.
Było to w okresie Palmerstona i bezpośrednio wcześniej, kiedy nastąpił wielki rozwój naukowy i techniczny. Ale późniejsze pokolenia zawiodły Wielką Brytanię zamorskimi powiązaniami, takimi jak Liga Narodów i porażką realizmu, gdy coraz bardziej lewicowo-liberalna elita zaczęła „palić własną trawkę” i zapomniała, że uprzywilejowana pozycja naszej berła wyspy zależy od „ciemnych, satanistycznych młynów”. Słowa Palmerstona zostały zapomniane. Zarządzany upadek zrodził się w wyniku nadmiernego nacisku imperialnego w pierwszej połowie XX wieku i trwa do dziś.
Przeczytaj więcej: Keir Starmer ostrzegł, że „zapachnie zdradą”, jeśli spróbuje cofnąć brexit
Przeczytaj więcej: Wściekłość po sugestii, że Keir Starmer mógłby nazwać nowe referendum w sprawie Brexitu – „szalonym”
W czasach sałatkowych Pax Britannica Wielka Brytania dorównywała Stanom Zjednoczonym, w rzeczywistości była głównym inwestorem w Ameryce Północnej, zdominowała handel z Indiami i Chinami, a nasi główni rywale byli w Europie. Teraz jesteśmy świniami w porównaniu z Ameryką, Europa gwałtownie spada, a Chiny i Indie ponownie się pojawiły.
Mamy dużą szansę na naśladowanie. Post-Brexitu Wielka Brytania ma pozycję narodu odradzającego się i powinniśmy myśleć o sobie w stylu Chwalebnej Rewolucji z 1688 r., o korsarskiej Wielkiej Brytanii, która wciąż znajduje się w czołówce rozwoju technicznego: sztuczna inteligencja, nauki o życiu, obrona, energia nuklearna.
Nadal z zasobami naturalnymi i przemysłem wydobywczym: gaz szczelinowany i węgiel na lądzie, ropa i gaz na morzu oraz na terytoriach zamorskich, takich jak Falklandy. Jesteśmy także superpotęgą w dziedzinie usług i tak jak to robiliśmy od wieków, sprawnie handlujemy i finansujemy towary i usługi innych ludzi.
Mądre słowa Palmerstona są dziś tak samo aktualne jak zawsze, zwłaszcza w odnowionej erze globalnego realizmu, powrotu do doktryny wieków, że „siła jest słuszna”.
Polityka siłowa i sygnał alarmowy pokazujący, że nie ma czegoś takiego jak prawo międzynarodowe, a jedynie tymczasowe umowy między suwerennymi państwami, wydają się regułą w dającej się przewidzieć przyszłości. Pytanie tylko, czy nasze elity, zwłaszcza klasy polityczne i media, są w stanie dostosować się do tej starej rzeczywistości.
Brexit Wielka Brytania powinna dążyć do handlu z całym światem z każdym, kto przynosi korzyści Wielkiej Brytanii. Jako odradzający się naród musimy być zdecydowanie kapitalistyczni. Powinniśmy przyjąć wolny rynek, wolny handel i wykorzystać szanse, jakie daje brexit.
Musimy przyznać, że narody konkurują ze sobą, a granice mają znaczenie. Potrzeba zdecydowanej obrony naszych interesów jest już dawno spóźniona. Nawet Adam Smith uznał, że wolności należy stanowczo bronić i że jest to sprawa państwa.
Chociaż powinniśmy zabiegać o dobre stosunki ze wszystkimi narodami, musimy mieć świadomość, że nie wszystkie narody grają w tę samą grę. Niektóre reżimy są zdecydowanie etatystyczne, niezależnie od tego, czy nazwiemy je komunistycznymi, czy narodowymi socjalistami, pod względem sposobu organizacji, gospodarki i pozycji politycznej.
Dobre stosunki handlowe z Chinami są godne pochwały, ale jak pokazał raport Independent Business Network na temat zależności od Chin, nadmierne poleganie sektorów na Chinach prowadzi do nadmiernej bezbronności i zagrożenia dla obrony naszych wolności.
Nasze niedawne ustalenia handlowe z Indiami należy przyjąć z zadowoleniem i stanowią one zalążek dalszego rozwoju, podobnie jak wszystkie nasze nowe umowy handlowe wynikające z brexitu, nie mogą jednak oznaczać otwartych drzwi dla migracji, która nie służy naszym interesom narodowym.
Powinniśmy dążyć do przyciągania utalentowanych i bogatych. Powinniśmy pamiętać o próbie zatrzymania utalentowanych i bogatych, którzy zdecydowali się odejść. Migracja brutto jest o wiele ważniejszą miarą perspektyw narodu niż netto.
Porozumienie transpacyficzne otworzyło jeszcze większy potencjał handlowy i możliwość przyłączenia się innych do tej sieci.
Przede wszystkim Wielka Brytania nie powinna obawiać się samotności. Bycie silnym i samotnym nie oznacza izolacji, to pozycja siły. Możliwość wyboru z kim i na jakich zasadach handlujemy.
Daje nam zdolność do zawierania sojuszy stosownie do okoliczności chwili i unikania uwikłań, które zagrażają naszemu bogactwu i wolności działania we własnym interesie. Trzeba być dorosłym, a nie zachowywać się jak dziecko.
Wymaga to siły ekonomicznej wynikającej z tworzenia bogactwa. Oznacza to inwestowanie w nasze siły zbrojne, abyśmy byli uzbrojeni po zęby i niezaangażowani, z siecią porozumień obejmujących pokrycie kosztów prawdziwie niezależnego środka odstraszania nuklearnego, odrębnego od amerykańskiego. Działania niezbędne do osiągnięcia tych celów doprowadzą do większego dobrobytu i dlatego stanowią część pozytywnego cyklu.
Mając rząd z jasną wizją i determinacją, Wielka Brytania po brexicie może być naprawdę odradzającym się narodem pod każdym względem.
John Longworth jest przedsiębiorcą, biznesmenem, przewodniczącym Independent Business Network i byłym eurodeputowanym


















