Na początku tygodnia austriacki prezydent Alexander Van der Bellen zwrócił się do lidera konserwatywnej Partii Ludowej (OVP) i urzędującego kanclerza Karla Nehammera o utworzenie kolejnego rządu. Dzieje się tak pomimo faktu, że nacjonalistyczna Partia Wolności (FPO) wygrała zeszłomiesięczne wybory niemal jedną trzecią głosów wobec nieco ponad 25 procent na OVP.
Lider FPO, Herbert Kickl, uważa, że powinien on zostać kolejnym kanclerzem, ale wszystkie inne partie wykluczyły współpracę z nim, uważając, że on i jego ekipa są nie tylko antyimigranccy, ale także zdecydowanie zbyt sympatyczni, aby Rosja.
Jednak zwolennikom FPO wydaje się to klasycznym połączeniem establishmentu, ponieważ OVP prowadzi już rozmowy koalicyjne z lewicowymi socjaldemokratami, po otrzymaniu takiej możliwości od prezydenta z ramienia Zielonych.
Jednak sytuacja zdecydowanie odwraca się na korzyść nacjonalizmu i silnych granic w całej Europie, m.in Giorgia Meloni u władzy w Włochy, Geerta Wildersapartia w koalicji holenderskiej, polskiej Donalda Tuska wyrzekając się prawa do azylu, a nawet premier Francji Michela Barniera wzywając do moratorium na imigracja. Marine Le Pena zapewnia także w sondażach pierwsze miejsce w przyszłym wyścigu o fotel prezydencki we Francji.
Niezależnie od tego, czy Kickla uważa się za kontrowersyjnego, czy nie, decyzja o jego ostracyzmie może zradykalizować jego bazę i jeszcze bardziej zwiększyć poparcie FPO. Podobnie jak w przypadku Wildersa, być może rozsądniej byłoby znaleźć sposób, aby zadowolić nacjonalistów, zamiast całkowicie ich izolować.
Oczywiście, biorąc pod uwagę historię Austrii jako miejsca narodzin Adolfa Hitlerawrażliwość nie jest być może zaskakująca. Mimo to FPO nie jest partią nową, ale ma ugruntowaną pozycję i wydaje się, że decyzja ta może spowodować problemy w przyszłości.
Jeśli jest jedna rzecz, która jednoczy nacjonalistyczną prawicę, to jest nią poczucie, że demokracja została podważona przez pomyłki establishmentu w takich kwestiach jak imigracja i poprawność polityczna.
Wykluczenie zwycięzcy wyborów z zeszłego miesiąca może wydawać się zwycięstwem partii głównego nurtu w Austrii, ale może nieumyślnie rozpalić płomienie, które przede wszystkim były katalizatorem sukcesu FPO.
Nasz jest świat, w którym Donalda Trumpa – który przez prawie dekadę trzykrotnie był kandydatem Partii Republikańskiej na prezydenta Stanów Zjednoczonych – jest w martwym punkcie z wiceprezydentem Demokratą, które pozostało zaledwie kilka dni do wyborów.
Nadszedł czas, gdy UE wdraża nową radykalną politykę mającą na celu ochronę przed nielegalną migracją, a Włochy przenoszą osoby ubiegające się o azyl do pobliskich krajów Albaniatak jak Pan Keira Starmera zakończył nieco efekciarski żart Wielkiej Brytanii Rwanda schemat.
Dawno minęły czasy, gdy kanclerz Niemiec Angela Merkel obrzucani jajami na nielegalnych przejściach. Ale austriacki establishment być może nie otrzymał tej notatki.
Bez wątpienia w Brukseli będzie głośno przybijane piątki po zablokowaniu dostępu do FPO. Ale siły, które wypchnęły FPO na szczyt, zniknęły.


















