Nadzieje Barcelony na zajęcie miejsca w pierwszej ósemce fazy ligowej w tegorocznej Lidze Mistrzów poważnie spadły po straszliwej porażce 3:0 z Chelsea na Stamford Bridge we wtorkowy wieczór. The Blaugrana zostali zniszczeni od początku do końca przez drużynę Chelsea, która przytłaczała ich w każdym elemencie gry, a sytuacja nie poprawiła się, gdy Ronald Araujo został w głupi sposób wyrzucony z boiska tuż przed przerwą, co pozwoliło, aby sytuacja nabrała jeszcze większego tempa w drugiej połowie.
Reakcje i obserwacje
-
Cóż, ta pierwsza połowa była prawdziwą katastrofą. Barça była druga pod względem taktycznym, fizycznym i technicznym i od pierwszej minuty była całkowicie przytłoczona intensywnością i szybkością Chelsea. Prawdziwa dominacja gospodarzy.
-
To powiedziawszy, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej, gdyby Ferran Torres strzelił bardzo łatwą okazję już w pięciu minutach. Tego po prostu nie można przegapić. Sam na sam z bramkarzem, mając przed sobą otwartą całą stronę bramki, a ty nawet nie trafiasz w bramkę. Szaleństwo.
-
Od tego momentu Chelsea zaczęła dominować i stwarzać sobie okazje z niesamowitą łatwością, a dwie bramki nie zostały uznane, zanim w końcu udało im się dokonać przełomu, na jaki zasługiwali, dzięki połączonemu samobójczemu golowi Ferrana i Julesa Kounde.
-
Ronald Araujo został wyrzucony z boiska przed przerwą po dwóch najgłupszych żółtych kartkach, jakie zobaczysz. Jest dosłownie kapitanem i nie może pozostać na boisku przez 45 minut, nie robiąc czegoś, co doprowadziłoby go do śmierci mózgowej podczas ważnego meczu Ligi Mistrzów na wyjeździe. Po prostu niegodny zaufania, kiedy ma to największe znaczenie.
-
Pułapka spalonego Barcelony kilka razy dobrze zadziałała w pierwszej połowie i uniemożliwiła Andreyowi Santosowi kolejną bramkę, ale Estêvão nie miał nic do roboty: cóż za wspaniały indywidualny gol strzelony przez wyjątkowy brazylijski talent. 2:0 Chelsea, a mecz zakończył się przed upływem godziny.
-
Flick oficjalnie wszedł w tryb ograniczania obrażeń z Andreasem Christensenem w środku pola i Raphinhą na przedzie, a Fermín López i Robert Lewandowski schodzili z boiska, gdy trener próbował obronić dodatnią różnicę bramek.
-
Następnie Alejandro Balde słabo utrzymał pułapkę spalonego, a Liam Delap podwyższył na 3:0. To się po prostu pogarsza.
-
Prosta prawda o dzisiejszym meczu jest taka: Barça nie jest na poziomie Chelsea. Jeszcze przed czerwoną kartką The Blues byli silniejsi, intensywniejsi, szybsi, lepiej zorganizowani w defensywie, lepiej podawali piłkę, bardziej klinicznie grali w ataku i szczerze mówiąc, wyglądali na lepiej trenowaną drużynę. Pedri zrobiłby różnicę dzięki swojej umiejętności utrzymywania piłki przy każdym zagraniu, ale nie rozwiązałby wszystkich problemów.
-
Kolejna rzecz, która została dzisiaj wyjaśniona: istnieje poważna przepaść pomiędzy Barceloną a najlepszymi drużynami w Europie. I choć Chelsea była dzisiaj dobra, nie jest tak dobra jak Arsenal, Bayern Monachium czy PSG. To dość duże sprawdzenie rzeczywistości.


















