Przywódca wojenny Winston Churchilla od dawna był celem ataków lewicy, ale jego biograf ostrzega, że nowy rodzaj „prawicowych sił rewizjonistycznych” zamierza zniszczyć jego reputację. Zespół doradców Policy Exchange twierdzi, że nowa fala ataków „ma na celu napisanie historii na nowo i przywrócenie polityki ustępstw w celu usprawiedliwienia nowego zachodniego izolacjonizmu, w tym wycofania poparcia dla UkrainaOpublikowała nowy raport Lorda Andrew Robertsa – „Obrońca Zachodu: odpowiedź na ataki na życie i dziedzictwo Churchilla”.
Lord Robertsaznany z uznanych biografii Churchilla i Napoleona, powiedział: „Naszym obowiązkiem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się tej trucizny w brytyjskiej polityce i obrona pamięci o naszym największym mężu stanu”.
Istnieje obawa, że fałszywe relacje na temat przywództwa Churchilla w czasie wojny zakorzenią się zarówno w… Prezydent Trump-wspieranie ruchu MAGA i po tej stronie Atlantyku. Policy Exchange ostrzega przed „paktem skrajnej lewicy i skrajnej prawicy mającym na celu zniekształcenie dziedzictwa Winstona Churchilla, którego nie można eksportować do brytyjskiej polityki”.
Lord Roberts odpiera twierdzenia, że Churchill „kochał wojnę”; że rząd brytyjski nie powinien był udzielać Polsce gwarancji w 1939 r.; że Churchill nie miał racji, odmawiając „umowy” z Hitlerem w 1940 r.; że eskalował konflikt; i że jego „pogoń za chwałą zaćmiła jego osąd”.
W swoim raporcie, którego współautorem jest Zachary Marsh, pisze: „Próba przedstawienia Churchilla jako moralisty mającego obsesję na punkcie wojny zasadniczo błędnie interpretuje zarówno poglądy Churchilla, jak i historię. Pod wieloma względami Churchill był wytrawnym realistą.
„W latach trzydziestych XX w. opowiadał się za zbrojeniem jako środkiem odstraszającym, a nie gotowością do wojny w odpowiedzi na odrodzenie się Niemiec. Churchill konsekwentnie argumentował, że jego decyzja o wsparciu wojny w 1939 r. i kontynuowaniu konfliktu w 1940 r. opierała się na kontynuacji brytyjskiej polityki mającej na celu uniknięcie dominacji kontynentu i portów przez jedną europejską potęgę.
„Rozumiał, że nie można ufać Hitlerowi, że dotrzyma słowa, jak się okazało, i że kontynuowanie wojny to jedyny sposób, aby zapobiec ostatecznemu sprowadzeniu Wielkiej Brytanii do „państwa klienta”.
Wyraża obawę, że „część nowego antykościelizmu na prawicy nakłada się również na odrodzenie się antysemickich tropów na amerykańskiej skrajnej prawicy”.
Broniąc reputacji zarówno Churchilla, jak i Wielkiej Brytanii, stwierdza: „Sugestie, że to Wielka Brytania, a nie Niemcy, zainicjowały bombardowania ludności cywilnej, ignorują jego użycie przez nazistów od początku wojny pod Wieluniem i Rotterdamem oraz obietnicę Hitlera wymazania brytyjskich miast”.
Ostrzega przed skrajnymi prawicowcami zawierającymi „bezbożny sojusz z lewicą polityczną”, stwierdzając, że choć na lewicy „krytykowanie Churchilla za „rasizm” lub „imperializm” stało się powszechne, nowi rewizjoniści z prawicy postrzegają Churchilla jako idealistę podżegającego do wojny, który zabiegał o osobistą chwałę kosztem Wielkiej Brytanii i szerszej zachodniej cywilizacji – lub nawet jako „głównego złoczyńcę drugiej wojny światowej”.
Lord Roberts dodaje: „Ta nowa fala krytyki wynika z czegoś więcej niż chęci historycznej krytyki dziedzictwa Churchilla w ramach toczącej się debaty historycznej. Jej zwolennicy podzielają szerokie izolacjonistyczne poglądy na politykę zagraniczną, które są głęboko sceptyczne wobec interwencji międzynarodowej, nawet do tego stopnia, że kwestionują wybór, jaki Wielka Brytania podjęła w konfrontacji z nazistowskimi Niemcami.”


















