Dwa lata temu, gdy zbliżały się zimowe spotkania baseballu, Justin Verlander był jednym z najgorętszych nazwisk na rynku wolnych agentów. Kilka tygodni wcześniej ten niezwykle utalentowany praworęczny dodał kolejne wyróżnienie do swojej kolekcji, jednomyślnie zdobywając nagrodę AL Cy Young Award 2022, stając się jedenastym miotaczem w historii MLB, który wygrał trzy nagrody Cy Young. Nie tylko zapewnił błyskotliwą kampanię w pierwszym roku po operacji Tommy’ego Johna, ale zrobił to także w wieku 39 lat, co uczyniło go czwarty najstarszy miotacz aby zdobyć najwyższą nagrodę w grze. A gdyby jego indywidualne triumfy nie wystarczyły, Astros Verlandera właśnie wygrał World Series.
Tak rewelacyjny sezon w tak zaawansowanym wieku uczynił Verlandera szczególnie wyjątkowym wolnym agentem po wygaśnięciu kontraktu z Astros. Wciąż pozornie będący na szczycie swojego rzemiosła, Verlander zasłużył na znaczną wypłatę. Jednak w przypadku miotacza, który wkrótce kończył 40 lat, wydawało się prawdopodobne, że taka umowa zostanie zawarta w formie krótkoterminowego paktu o ogromnej średniej wartości rocznej.
Rzeczywiście, zimowe spotkania w San Diego w 2022 r. rozpoczęły się od podpisania przez New York Mets Verlandera dwuletniego kontraktu o wartości 86,66 mln dolarów – przy czym jeden z nich miał niemal identyczną wartość AAV wynoszącą 43,3 mln dolarów co trzyletni kontrakt o wartości 130 mln dolarów, który Mets dał innym przyszłym graczom. Praworęczny Hall of Fame Max Scherzer poprzedniej zimy. Podpisanie kontraktu z Verlanderem było jednym z kilku ogromnych wydatków Mets poza sezonem, ponieważ wydali także duże pieniądze na zatrzymanie Edwina Diaza i Brandona Nimmo, a także podpisali kontrakt z japońskim praworęcznym Kodai Sengą za 75 milionów dolarów.
Aktywny okres poza sezonem nie przełożył się jednak na wyniki w następnym sezonie, co skłoniło Metsów do radykalnej dekonstrukcji składu w ostatecznym terminie wymiany handlowej przypadającym na rok 2023, co obejmowało między innymi wysłanie Verlandera z powrotem do Astros, co przedwcześnie zakończyło jego karierę w Queens. Była to kadencja dodatkowo skrócona przez kontuzję barku podczas wiosennych treningów, która zmusiła Verlandera do opuszczenia pierwszego miesiąca sezonu, co oznacza, że rozegrał tylko 16 meczów w Nowym Jorku – co stanowi oszałamiająco małą liczbę, biorąc pod uwagę gigantyczny kontrakt, który zespół dał mu kilka miesięcy wcześniej.
Jako 40-latek w 2023 roku Verlander nie rzucał na poziomie Cy Younga w drużynie Mets ani Astros, ale po powrocie po kontuzji nadal był ponadprzeciętnym starterem. Chociaż prędkość jego szybkiej piłki spadła, a współczynnik trafień znacznie spadł z 27,8% w 2022 r. do 21,5% w 2023 r., jego fenomenalna prewencja runów pozostała nienaruszona: Verlander uzyskał 3,22 ERA w rankingu dziewiąte miejsce wśród zakwalifikowanych startujących. Dobrze spisał się także po sezonie, gdy Houston walczył z kolejnym ALCS (2,95 ERA w 18 1/3 rund), poszerzając swoje obszerne podsumowanie play-offów o trzy kolejne solidne występy w październiku.
Wracając do sezonu w wieku 41 lat i drugiego roku lukratywnego kontraktu, problemy z ramionami ponownie opóźniły początek sezonu 2024 Verlandera, tym razem o kilka tygodni. Jego ERA w 10 startach wyniósł 3,95, po czym kontuzja szyi wysłała go z powrotem na listę kontuzjowanych, gdzie dołączył do litanii ramion Astros na półce. Wrócił pod koniec sierpnia, ale przez 33 1/3 rund pracy osiągnął ERA na poziomie 8,10. Słaba forma Verlandera nie kosztowała Houston ostatecznie miejsca w rankingach, ale z pewnością zaszkodziła jego perspektywom przełamania rotacji w play-offach, gdy drużyna Astros przygotowywała się do października.
Ostatni start sezonu Verlandera miał miejsce w sobotę, 28 września w Cleveland, podczas meczu 162., który okazał się ostatnim meczem Houston w sezonie zasadniczym w 2024 r., gdy w niedzielny mecz 162 padał deszcz. Finał – sześć rund, siedem trafień, trzy runy dozwolone, zero spacerów, pięć strikeoutów – nie był niczym specjalnym, szczególnie jak na wysokie standardy Verlandera. Jednak z pewnością był to jego najlepszy występ od czasu powrotu po kontuzji szyi i obiecujący znak po kilku trudnych miesiącach.
„To prawdopodobnie najlepsze uczucie, jakie poczułem od czasu powrotu” – powiedział później Verlander.
Jego drugorzędne umiejętności były tego dnia ostre, ponieważ wykonał wyższy procent sliderów i zmian niż podczas jakiegokolwiek innego początku sezonu. Jego szybka piłka osiągnął 96,9 mil na godzinęjego najcięższy narzut od czasu powrotu po kontuzji i zremisowany z drugim najtrudniejszym narzutem w sezonie. 74% ze swoich 95 narzutów oddał w celach uderzeniowych, co jest jego najwyższym wskaźnikiem w sezonie. Był to dopiero drugi start w sezonie, w którym nie chodził ani nie uderzał pałkarza, a drugi taki występ miał miejsce 19 kwietnia podczas jego pierwszego startu w sezonie.
„Jestem kimś, kto stara się myśleć o sobie realistycznie i wiem, że nie byłem tak dobry, jak powinienem” – Verlander powiedział o swoich zmaganiach przed finałem sezonu zasadniczego. „Nie miałem luksusu czasu. Musiałem wrócić, spróbować to wszystko przemyśleć i przedstawić. Jedynym sposobem, aby dowiedzieć się, gdzie się znajdujesz, jest rzucanie. I było ciężko, ale powoli zyskujemy na sile.
„Wiem też, że było w tym trochę pecha, ale wiesz, nie pozwolę, żeby to było kulą i powiedziałem: «Nie, to tylko tyle». To nie jest tak, że nie byłem tak bystry, jak powinienem. Czuję jednak, że zmierzam we właściwym kierunku.”
Na początku tygodnia drużyna Astros zakończyła swój epicki pościg za Marynarzami i zdobyła koronę kolejnej dywizji, co oznaczało, że w meczu obie drużyny miały minimalne stawki. Jednak dla Verlandera, który wciąż szukał czegoś na wzór swojego asa, ten występ miał ogromne znaczenie, ponieważ stanowił kolejną okazję, aby przypomnieć sobie i reszcie świata baseballu, do czego jest zdolny.
„Szczerze mówiąc, żałuję, że to nie koniec sezonu” – Verlander zastanawiał się dalej. „W przypadku kogoś, kto pracuje tak ciężko, jak tylko mogę, aby to rozwiązać… zazwyczaj jest coś, na co mogę kliknąć, na przykład: „W porządku, to wszystko”. Jednak ta kontuzja była trochę inna. Po prostu było trochę nie tak i nie było nic, co spowodowałoby kliknięcie. Zatem wszystko zmierza we właściwym kierunku. Byłoby miło na tym zbudować.”
Gdyby Astros wyprzedzili Detroit w rundzie z dziką kartą, Verlander mógłby zostać dodany do składu ALDS, być może dając mu szansę na wykorzystanie impetu, jaki wyniósł z jego ostatniego startu w sezonie zasadniczym. Zamiast tego Tygrysy zdenerwowały Astros w Houston, kończąc passę siedmiu kolejnych wyjazdów Astros do ALCS i rozpoczynając bezpłatną agencję Verlandera wcześniej niż oczekiwano.
„Nigdy nie wiesz, co się wydarzy” – powiedział Verlander po swoim starcie w Cleveland o możliwości, że będzie to jego ostatni występ w roli astro. „Ale mam trochę pracy, aby osobiście zająć się tym poza sezonem. Więc na tym się skupiam jest na. A jeśli tu wrócę, będzie wspaniale. Kocham Houston, kocham ludzi, kocham moich kolegów z drużyny. Mam niesamowitą passę.
„Jeśli nie, uchylę czoła i podziękuję za niesamowitą podróż”.
Chociaż Verlander zakończył we wrześniu mocnym indywidualnym akcentem, jego poprzednie podejście do wolnej agencji było dalekie od jego poprzedniego podejścia. Teraz jest zupełnie inaczej. Przez pierwszy miesiąc oraz sezon gorących pieców jego nazwisko rzadko pojawiało się na pierwszych stronach gazet. Być może zacznie się to zmieniać ponieważ tegoroczne zimowe spotkania rozpoczną się w przyszłym tygodniu w Dallas. Prawdopodobnie podpisze roczny kontrakt z pewnym konkurentem, ale jak dotąd słyszeliśmy niewiele poza oczekiwanym dialogiem między Verlanderem i jego dotychczasowy pracodawca w Houston – dość standardowy protokół dla każdego wolnego agenta na początku zimy.
Verlander nie jest osamotniony w swoim względnym wykluczeniu z takich dyskusji w całej branży; Juana Soto w sposób przewidywalny zdominował dyskusjęz tylko kilka innych transakcji się przebija przerwać historyczną pogoń 26-letniego zapolowego. Jednak jako przyszły sławny artysta, który mocno wierzy, że nadal ma coś do zaoferowania drużynom z najwyższej ligi, darmowa agencja Verlandera jest bez wątpienia jednym z bardziej fascynujących wątków pobocznych tej zimy. I chociaż Cooperstown z pewnością kiedyś zadzwoni, koniec jego znakomitej kariery nie został jeszcze napisany.
Niezależnie od tego, czy pozostanie w Houston, czy rozpocznie nowy rozdział gdzie indziej, Verlander będzie próbował przeciwstawić się ograniczeniom wiekowym narzuconym historycznie na jego stanowisko. Od przełomu wieków, zaledwie 12 dzbanów w wieku 42 lat lub więcej grali w najwyższej lidze przez większą część lub cały sezon MLB, a bardzo niewielu z nich było szczególnie skutecznych.
Kultowe trio Hall of Fame Braves, w skład którego wchodzą Greg Maddux, John Smoltz i Tom Glavine, zakończyło ostatnie sezony swoich karier w wieku 42 lat, przy czym tylko Maddux przeżył cały rok w zdrowiu i żaden z nich nie osiągnął ponadprzeciętnej ERA. Randy Johnson w 2006 roku w wieku 42 lat rozegrał 33 starty w barwach drużyny Yankees, a potem rozegrał trzy kolejne solidne kampanie, ale żadna nie przypominała tej, jaką pełnił na pozycji napastnika. Roger Clemens, którego doskonałość na koniec kariery została notorycznie nadszarpnięta przez powiązanie z narkotykami dopingującymi, jest jedynym w tym stuleciu przykładem prawdziwej dominacji w tak zaawansowanym wieku: w głosowaniu AL Cy Young zajął trzecie miejsce jako 42-letni… urodził się w 2005 roku i przez dwa sezony później spisał się dobrze.
Poza tymi legendami pozostał w pobliżu kwartet lewicowców, którzy zaczęli grać po czterdziestce: David Wells, Kenny Rogers, Jamie Moyer, a ostatnio Rich Hill, z których żaden nie zapewnił ponadprzeciętnej prewencji biegowej po ukończeniu 42. roku życia. To samo można powiedzieć powiedział o kasteistach Timie Wakefieldzie i RA Dickeyu, a ich rzadkie umiejętności sprawiły, że byli oczywistymi odstającymi zawodnikami. Na koniec jest Bartolo Colon, którego występ w All-Star z drużyną Mets w 2016 roku był prawdopodobnie najlepszym sezonem dla osób niebędących Clemensem w wieku 42 lat i starszych spośród tuzina zawodników, ale potem odpadł w ostatnich dwóch latach swojej kariery w roli wielkiego… starter ligowy (6.13 ERA).
Te przykłady w dużej mierze nieskutecznych starszych miotaczy pokazują wyzwanie stojące przed Verlanderem. Po wspaniałym sezonie w Cy Young, który rozegrał w wieku 39 lat, rozsądne wydawało się oczekiwanie, że będzie kontynuował grę aż do czterdziestki, a on regularnie mówił o swoim takim zamiarze. Ubiegły rok mógł pokrzyżować te ambicje, ale jest za wcześnie, aby stwierdzić, że te marzenia całkowicie umarły. Choć Verlander niewiele ma jeszcze do udowodnienia, jest przekonany, że to zrobił więcej do zaoferowania. Trzysta zwycięstw może być naciągane (w tej chwili ma 262), ale zaledwie 84 uderzenia dzielą go od zostania 10. miotaczem w historii MLB i osiągnięcia 3500 tys. I oczywiście zawsze jest więcej mistrzostw do zdobycia.
Jeśli jego stan zdrowia będzie sprzyjał – a jeśli – to duże, być może uda mu się utrzymać dobry wynik do 2024 roku i wprowadzić niezbędne zmiany, aby ponownie stać się niezawodną opcją rotacyjną. Być może jego dni w kalibrze Cy Young są już za nim, ale wiele zespołów chętnie zapłaciłoby za wersję Verlandera, którą widzieliśmy w 2023 roku. Niezależnie od tego, który zespół ostatecznie wybierze, kontrakt z pewnością będzie stanowił ułamek tego, co Verlander otrzymał przez dwie zimy temu. Jednak bez względu na jego pensję i koszulkę, którą nosi, kampania Verlandera 2025 będzie jedną z bardziej intrygujących do obejrzenia – aby zobaczyć, czy po raz kolejny przeciwstawi się swojemu wiekowi, czy też podda się tym samym zmaganiom, co jego 42-letni i starsi poprzednicy.
