Każdy może wymienić najlepszych zawodników NBA, ale koszykówka to w równym stopniu kwestia chemii, co talentu. W każdej z 30 drużyn ligi istnieje hierarchia, a to, jak dobrze każdy z pięciu zawodników na boisku rozumie i wykonuje swoją rolę w tej hierarchii, jest równie ważne, jak jego indywidualne umiejętności.
W idealnym przypadku skład miałby swoją supergwiazdę, pełnego szacunku współgwiazdę, trzecią gwiazdę, która jest właścicielem swojej roli, czwartą opcję i piątego startera, aby to wszystko powiązać – jasne numery 1, 2, 3, 4 i 5. W tym przypadku serii, tworzymy ranking pięciu najlepszych graczy z każdego poziomu, aby uzyskać szerszy obraz całej ligi. Jak blisko jest idealnego składu Twojego zespołu?
Opcje nr 1 | Opcje nr 2 | Opcja nr 3
Nr 4: Czwarta opcja
Co to jest numer 4? Generalnie nie jest gwiazdą; jeśli tak, lepiej, żeby najpierw odegrał rolę. A jeśli jest jednym i drugim, twoja drużyna jest niedźwiedziem. Przynajmniej powinien być zbyt dobry, aby kiedykolwiek odmówić miejsca startowego. Może być rozgrywającym lub biegaczem, ale jego umiejętności muszą uzupełniać wszystkich znajdujących się nad nim w kolejności dziobania. Może zdobyć 20 punktów każdego wieczoru, ale nie w większości przypadków, ponieważ jego obrona jest ważniejsza. Nie możesz być jednowymiarową czwartą opcją, bo jeśli nią jesteś, twój zespół prawdopodobnie nie jest zbyt dobry.
To zabawne: numery 4 i 5 mogą być porównywalne pod względem umiejętności, a jeśli obaj są dobrzy, twój zespół jest dobry. A jeśli obaj nie są dobrzy, twój zespół nie jest dobry. Często właśnie tutaj zespoły są rozdzielone – podziały stają się nieco wyraźniejsze, a składy zmniejszają się bardziej stromo. A pieniądze odgrywają w tym rolę. Nie chcesz płacić czwartej opcji maksymalnego kontraktu, ale chcesz zapłacić mu tyle, ile jest wart, a to, czy zapewni wartość, może decydować o różnicy pomiędzy rywalizacją a udawaniem.
Bez zbędnych ceregieli, pięć najlepszych numerów 4…
1. Jrue Holiday, Boston Celtics
Piękno Celtics polega na tym, że albo Holidaya, albo Derricka White’a można uznać za czwartą opcję i każdy z nich plasowałby się wśród najlepszych graczy tutaj. Holiday ma dłuższą historię. Był numerem 2 w drużynie New Orleans Pelicans, która dotarła do drugiej rundy play-offów i numerem 3 w drużynie Milwaukee Bucks, która w tej roli zdobyła z nim mistrzostwo. Bucks wymienili go na Damiana Lillarda z numerem 2.
W Bostonie musiał jedynie napiąć mięśnie jako prawdopodobnie najlepszy obrońca obwodowy w lidze, potrafiący rzucać i rzucać za trzy punkty oraz okazjonalnie rozgrywający w drugorzędnych akcjach. Rozegrał tę grę perfekcyjnie, osiągając niezwykle efektywne średnio 13-5-5 i trafiając do drugiej drużyny All-Defensive. Pod nieobecność Kristapsa Porziņģisa po kontuzji odegrał większą rolę, uzasadniając nawet uznanie go za MVP finałów.
Jaka inna czwarta opcja w NBA mogłaby teraz znaleźć się w Hall of Fame? Holiday to dwukrotny uczestnik All-Star, dwukrotny mistrz, dwukrotny złoty medalista olimpijski i… sześć-time Wybór w All-Defensive. Jego życiorys mówi sam za siebie i mówi, że Celtics to najpotężniejsza drużyna w lidze – zanim weźmiemy pod uwagę białych.
2. Aaron Gordon, Denver Nuggets
Kariera Gordona podupadała w Orlando, gdzie czasami był opcją nr 1 dla Magic. Zespół Nuggets wybrał go jako idealnego kandydata do pełnienia określonych ról, broniącego wielu pozycji, demonstrującego swój atletyzm na krawędzi, okazjonalnie oddzielającego podłogę i zastępującego rezerwowego środkowego zawodnika małej piłki.
To zdecydowana gra Gordona zmusiła Heat do poddania się w finale w 2023 roku. Ukarał mniejszych obrońców, wykorzystując wizję Nikoli Jokicia jako zawodnika atakującego lub kończącego lob. A kiedy plan gry Miami zmusił go do opuszczenia kosza, znalazł inne sposoby, aby zmusić ich do zapłacenia za strzelca i noża.
Jako jeden z najwspanialszych w historii konkursów wsadów Gordon ma siłę i zwinność, dzięki którym może stawić czoła większym i mniejszym przeciwnikom po obu stronach parkietu. Miał wszystkie niezbędne narzędzia, aby skupić się przede wszystkim na gorszej drużynie, ale ograniczając go do swoich mocnych stron, stał się przekwalifikowanym numerem 4 wśród konkurentów.
3. ORAZ Anunoby, New York Knicks
Kiedy w zeszłym sezonie na boisku pojawił się Anunoby, drużyna Knicks była o 23,9 punktu lepsza na 100 posiadań, co stanowi najwyższą skuteczność ze wszystkich zawodników – nawet Jokicia, zgodnie z Czyszczeniem szyby. To nie był przypadek. Skończyli z bilansem 20-3, gdy 27-latek był w składzie w sezonie zasadniczym, oraz 6-2 w play-offach, a po kontuzji ścięgna podkolanowego dostał się do finału Konferencji Wschodniej. Oby tylko udało mu się zachować zdrowie.
W przeciwnym razie Anunoby może zrobić po trochu wszystkiego. Jest jednym z najbardziej wszechstronnych obrońców w lidze, a także jednym z najbardziej inteligentnych. W ciągu ostatnich czterech sezonów trafiał ze skutecznością 38,3% w ponad pięciu rzutach za trzy punkty na mecz. Utrzymuje piłkę w ruchu, utrwalając płynność ataku, a w razie potrzeby może położyć ją na podłodze. A on ma 6 stóp i 7, 232 funtów. Gdybyś zbudował numer 4, wyglądałby jak Anunoby.
4. Brook Lopez, Milwaukee Bucks
Dziesięć lat temu Lopez nadal był wielkim zawodnikiem, który od razu wskoczył do kosza i to dobrym – jednorazowym zawodnikiem All-Star i numerem 1 w drużynie Brooklyn Nets walczącej o znaczenie. Został bezceremonialnie wysłany do Los Angeles, gdzie dał mu jedynie potwierdzenie, że nie jest już gwiazdą, wokół której można budować skład.
Bucks wypisali go ze złomu w 2017 roku, kiedy odkryliśmy, że jest elementem najlepiej pasującym do gwiazdy. W wyniku jednej z bardziej niezwykłych przemian w karierze Lopez stał się zarówno strzelcem sięgającym podłogi, jak i elitarnym obrońcą obręczy. Jego skuteczność w rzucaniu za trzy punkty gwałtownie wzrosła w jego dziewiątym sezonie, z mniej więcej zera do kilku na mecz, a swój pierwszy skład w All-Defensive znalazł w wieku 31 lat. Lopez po trzydziestce pozostaje zaworem bezpieczeństwa w ataku i ataku Milwaukee. podstawą jego obrony.
5. Jarrett Allen, Cleveland Cavaliers
Dopasowanie pomiędzy Allenem a kolegą z drużyny Cavaliers, Evanem Mobleyem, jest nieco niepewne, choćby dlatego, że żaden z dużych zawodników nie przekroczył swojej granicy trzech punktów, ale nie można zaprzeczyć talentowi Allena jako czwartego najlepszego gracza w Cleveland. 26-letni centrum jazdy i ochrony obręczy stworzył w 2022 roku drużynę All-Star.
Nigdy nie oczekiwano, że Allen będzie kimś więcej, niż jest – atletycznym 2-metrowym zawodnikiem, który potrafi sprzątać po obu stronach boiska – i jest cholernie dobry na to, kim jest. Przez ostatnie trzy sezony notował średnio double-double w 32 minuty na mecz, trafiając 65% celnych strzałów. Poprawił się jako podający. Chcemy więcej od Allena, ponieważ Mobley (jeszcze) nie osiągnął poziomu, jaki przewidywali dla niego prognostycy. Allen zasługuje jednak na kwiaty, nawet jeśli pod koniec sezonu będzie czwartą opcją dla innego zespołu.
Honorowe wzmianki
6. Jadena McDanielsaMinnesota Timberwolves
7. Herba JonesaPelikany Nowego Orleanu
8. Alexa CarusoOklahoma City Thunder
9. Marek InteligentnyMemphis Grizzlies
10. Jonathana KumingęWojownicy Złotego Stanu
11. P.J. WashingtonaDallas Mavericks
12. Kentavious Caldwell-PopeOrlando Magic
Reszta
13. Jabari Smith Jr.Rakiety Houston; 14. Andrzeja NembhardaIndiana Pacers; 15. Tyusa JonesaSłońca Feniksa; 16. Keegana MurrayaSacramento Królowie; 17. Harrisona BarnesaSan Antonio Spurs; 18. Jonas ValančiūnasCzarodzieje z Waszyngtonu; 19. Josha Giddey’aChicago Bulls; 20. Nica ClaxtonaBrooklyn Nets; 21. Terry’ego RozieraMiami Heat; 22. Deni AvdijaPortland Trail Blazers; 23. Caleba MartinaFiladelfia 76ers; 24. Jakub PoeltlToronto Raptors; 25. D’Angelo RussellaLos Angeles Lakers; 26. De’Andre HunteraAtlanty Hawks; 27. Keyonte GeorgeUtah Jazz; 28. Jalena DurenaDetroit Tłoki; 29. Derrick Jones Jr.Los Angeles Clippers; 30. Josha GreenaCharlotte Hornets.
