Wiadomość z ostatnich 24 godzin o zwycięstwie Skrajnej Prawicy w ostatnich wyborach Austriai to Izrael przygotowywał się do rozpoczęcia działań wojennych w Libanie po dniach strajków, na pierwszy rzut oka może wydawać się niepowiązany. A jednak są ze sobą połączeni.

Bez lat nieudanych kontroli granicznych w UE, zwłaszcza w Europie Zachodniej – sięgających aż do kryzysu migracyjnego w Syrii w 2015 r. – partie takie jak Austriacka Partia Wolności nie zyskałyby na popularności.

Tak samo Marine Le Pena W Francja, Giorgia Meloni W Włochy, Geerta Wildersa w Niderlandy, Wiktor Orbán na Węgrzech (lub Nigela Farage’a w okresie przed i poBrexitu Brytania), z których wszystkie znajdują się na różnych etapach zdobywania władzy, zdobywania władzy lub wywrócenia do góry nogami obecnego systemu politycznego.

Podobnie jak w przypadku powstania Donalda Trumpa i ruchu MAGA w Stanach, jest to w dużej mierze konsekwencja niepowodzenia w walce z masową imigracją.

Teraz nowy kryzys migracyjny grozi wywróceniem do góry nogami UE, która już stara się zapanować nad ostatnim, a Węgry i Węgry wyparły się już jej najnowszego paktu migracyjnego w bloku. Polskaa być może wkrótce Holandia. Nawet dawny Brexitu negocjator i nowy premier Francji, Michela Barnieramiał włączoną konwersję damasceńską imigracja sterownica.

Kiedy to czytasz, uciekają stąd masy uchodźców Liban Do Syriacofając podróż odbytą kilka lat temu, kiedy Syryjczycy masowo przenieśli się do sąsiada.

Jeśli wierzyć szacunkom Libanu, w wyniku obecnego konfliktu co najmniej milion ludzi zostało już przesiedlonych w Libanie, co doprowadziło do Hezbollahkierownictwo zostało pozbawione zdolności do działania. Dotyczy to wielu Syryjczyków, dla których Liban stał się domem.

Ponieważ jest wysoce prawdopodobne, że w 2015 r. wiele z tych osób przedostanie się do Europy albo przez Syrię, albo przez Syrię, Indyklub przez Morze Śródziemne. W jakim stopniu Damaszek i Ankara znajdą w swoich sercach pomoc Europie, przy jej wsparciu Izrael to się jeszcze okaże.

Przynajmniej Europa – już biedniejsza niż 9 lat temu – może być zmuszona finansować Syrię i Turcję w zamian za trzymanie migrantów na dystans. Ten szantaż finansowy lub przekupstwo – w zależności od punktu widzenia – ma obecnie odzwierciedlenie w Afryce Północnej, gdzie państwa UE zasadniczo płacą krajom za powstrzymywanie imigrantów.

Jednak, jak rzekomo ma to miejsce w przypadku Białorusi, kraje graniczące z UE nie mają nic przeciwko wykorzystywaniu migracji jako broni. Będzie to szczególnie widoczne, jeśli uznają, że można na tym zarobić kilka dodatkowych funtów.

Prawdę mówiąc, Europy nie stać ani finansowo na powtórkę roku 2015, ani politycznie. To kontynent już borykający się z wyższymi kosztami energii, a także wzrostem skrajnej prawicy i trwającym podziałem na wschód od zachodu, co oznacza, że ​​nawet centrowcy, tacy jak polski premier Donalda Tuska nadal zobowiązują się do najsurowszych kontroli imigracyjnych.

Izrael bez wątpienia odwróciłby się i stwierdził, że Europa nie ma obowiązku przyjmowania wspomnianych uchodźców. Jest to technicznie prawdą, chociaż – czy podoba się to obywatelom Europy, czy nie – elity UE prawie na pewno poczują się zobowiązane to zrobić.

Tymczasem wszyscy wiemy, że bogate państwa arabskie Zatoki Perskiej nigdy nie zaakceptują masowej imigracji swoich muzułmańskich braci i sióstr, niezależnie od zastępczych protestów, jakie organizują na rzecz sprawy palestyńskiej.

Dlatego izraelski konflikt w Libanie (i w tym przypadku w Gazie) oraz zwycięstwo nacjonalistów w Austrii, a także toczący się proces Marine Le Pen i jej współpracowników w sprawie sprzeniewierzenia finansowego są ze sobą ściśle powiązane.

W tej ostatniej kwestii Le Pen prowadzi w sondażach przed następnym głosowaniem na prezydenta Francji. Bez wątpienia miliony obojętnych francuskich wyborców postrzegają proces jako próbę pozbawienia jej prawa udziału w wyborach.

Tak czy inaczej nad Europą wisi zatem nowy kryzys migracyjny Izraelbyć może zamierzenia są takie, a – podobnie jak w przypadku zbliżających się wyborów w USA – kryzys masowej imigracji będzie cechą charakterystyczną przyszłych wyborów na szczeblu ogólnounijnym i krajowym.

Europa jest całkowicie źle przygotowana – ani finansowo, ani politycznie – na nowy kryzys migracyjny, a europejscy politycy załamujący ręce nie mają ani woli, aby poważnie to powstrzymać, ani woli protestowania przeciwko temu, co Izrael robi ze względu na ciężar, jaki Europa może ponieść (nie to Izrael byłoby to przejmowane, ponieważ w tym drugim przypadku UE powinna po prostu powiedzieć „nie” wspomnianym migrantom).

Jaka jednak przyszłość dla UE i Europy, gdy prawdopodobnie staną w obliczu kolejnego wielkiego kryzysu migracyjnego? Jak długo jeszcze tacy ludzie jak Viktor Orbán będą mogli brać udział w tej grze i udawać, że UE można poważnie zreformować od wewnątrz?

Source link