Po tym Biały Dom został wrzucony w tryb kryzysowy Prezydent Donald Trump bezpośrednio zaprzeczył twierdzeniom własnego wiceprezydenta. Pozornie łagodzi stanowisko swojego zespołu ws zabójstwo Alexa Prettiegoamerykański prezydent oświadczył, że nie uważa 37-latka za „zabójcę”.
Mieszkaniec Minneapolis zginął tragicznie zastrzelony w swoim rodzinnym mieście przez agentów federalnych w sobotę 24 stycznia. Śmierć Prettiego wywołała lokalne protesty i oburzenie opinii publicznej w całym kraju, a także ostrą krytykę ze strony prawodawców obu partii. Bezpośrednio po tym wydarzeniu Stephen Miller, wieloletni doradca prezydenta USA, nazwał Prettiego „zabójcą”, który próbował „zamordować agentów federalnych”.
JD Vance później ponownie opublikował twierdzenie Millera. Podczas gdy Kristi Noem, sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego USA, oskarżyła Prettiego o udział w „krajowym terroryzmie” i zasugerowała, że pielęgniarka OIOM-u wymachiwała bronią w stronę agentów Straży Granicznej podczas sprzeczki.
Jednak naoczni świadkowie i lokalni urzędnicy kwestionują tę relację, twierdząc, że miał w ręku telefon, a nie broń.
Zapytana podczas odprawy o komentarz Vance’a, sekretarz prasowa Karoline Leavitt podkreśliła, że Trump nie użył takich słów. Dodała, że „nie słyszała, aby prezydent określił Prettiego jako krajowego terrorystę”.
A teraz wydaje się, że Trump i Biały Dom wycofują się w obliczu rosnącej liczby Republikanów wzywających do głębszego śledztwa w sprawie zabójstwa Prettiego.
Wczoraj, 28 stycznia, Trump odpowiadał na pytania reporterów i stwierdził, że Pretti „nie był zabójcą”.
Zapytany przez reporterów, czy zgadza się z określeniem Prettiego jako „krajowego terrorysty”, Trump odpowiedział: „Nie słyszałem”.
Następnie dodał: „To powiedziawszy, nie można mieć broni, nie można wchodzić z bronią… to bardzo niefortunny incydent”.
Mimo że w dużej mierze pozostawał poza centrum uwagi Melania Trump, we wtorek zaapelował o „pokój” i „jedność” w Minneapolis.
Wyraźne rozłamy w tej kwestii są charakterystyczne dla Trumpa wskaźniki akceptacji osiągnęły historycznie niski poziom przed wyborami średniookresowymi, które mogą oznaczać początek końca jego prezydentury.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy Trump podkreślał znaczenie utrzymania przez Partię Republikańską kontroli w Izbie Reprezentantów i Senacie w celu zminimalizowania sprzeciwu wobec jego programu politycznego.


















