Decyzja Emmanuela Macrona o rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych na początku tego lata „musi zostać uznana za jedną z najgłupszych decyzji, jakie jakikolwiek przywódca podjął w ciągu ostatnich pięciu lat” – stwierdził Kwasi Kwarteng.
– powiedziała była kanclerz Express.co.uk że prezydent Macron zachował się jak „kiepska kaczka” i oskarżył go o polityczny „bałagan”, w jakim znajduje się obecnie Francja, podczas gdy premierowi kraju Michelowi Barnierowi po zaledwie 90 dniach urzędowania grozi drugi wniosek o wotum nieufności.
Kwarteng, który pełnił funkcję kanclerza w rządzie Liz Truss, powiedział, że we Francji panuje „totalny chaos” i że jest to wina 46-letniego prezydenta.
„Dopuścił się całkowitego sabotażu” – powiedział Kwarteng. „Miał większość, niepotrzebnie ją rozdmuchał i został z tym bałaganem. Przed nim dwa i pół roku kadencji, podczas której będzie kiepskim tchórzem”.
Doświadczony poseł torysów, Sir John Hayes, również zaatakował francuskiego prezydenta, stwierdzając, że polityczny zamęt we Francji „ilustruje sytuację, gdy krajem rządzi podejrzany polityk przypominający Blaira”.
Zapytany, czy jego zdaniem śmierć Barniera może oznaczać koniec także Macrona, odpowiedział: „Uważam, że Macron staje się coraz bardziej niepopularny we Francji i jest to zrozumiałe, więc równie dobrze mógłby (zakończyć kadencję Macrona).
„Francja potrzebuje tego, czego potrzebuje Wielka Brytania – odpowiednio konserwatywnego rządu i miejmy nadzieję, że to będzie wynikiem tego wszystkiego”.
Prezydent Macron jest chroniony przed kolejnymi wyborami prezydenckimi do 2027 r. Gdyby jednak Barnier uległ wotum nieufności, przywództwo Macrona znalazłoby się pod jeszcze większą presją. Wczoraj wieczorem francuski premier powiedział we francuskiej telewizji, że prezydent nie powinien udawać się do dymisji, aby rozwiązać kryzys polityczny, gdyż stanowi on „gwarancję stabilności”.
73-letni premier, który był szefem UE Brexitu negocjator, spotkał się dziś o godzinie 15:00 z wnioskiem o wotum nieufności po tym, jak radykalnie lewicowy Nowy Front Ludowy i radykalnie prawicowy Zjednoczenie Narodowe złożyły oddzielne wotum nieufności.
Oczekuje się, że Barnier przegra głosowanie, jednak wczoraj wieczorem powiedział francuskiej telewizji: „Nie chodzi mi o polityczne przetrwanie. Pracuję w tym biurze od trzech miesięcy. Przybyłem tam 5 września, mówiąc sobie, że mógłby wyjechać następnego ranka.
„Po raz pierwszy od 1958 r. w ogóle nie ma większości. Nie jest możliwa większość między trzema głównymi grupami. Wiem, że jest to sytuacja krucha i przemijająca” – dodał.


















