Po ujawnieniu informacji Donalda Trumpa irański wyższy urzędnik powiedział, że kraj rozważy każdy atak „jako wojnę totalną”. Amerykańskie statki i samoloty wojskowe podróżują obecnie w kierunku Iranu.
„To gromadzenie wojsk – mamy nadzieję, że nie jest przeznaczone do prawdziwej konfrontacji – ale nasze wojsko jest gotowe na najgorszy scenariusz. Dlatego w Iranie wszystko jest w stanie najwyższej gotowości” – powiedział irański urzędnik w rozmowie z Reutersem pod warunkiem zachowania anonimowości, cytowany przez Wiadomości z nieba. Urzędnik powiedział dalej: „Tym razem potraktujemy każdy atak – ograniczony, nieograniczony, chirurgiczny, kinetyczny, jakkolwiek go nazywają – jako wojnę totalną przeciwko nam i odpowiemy w najtwardszy możliwy sposób, aby rozwiązać tę sytuację”.
„Wiele statków płynie do Iranu” – powiedział Trump reporterom w czwartek w Air Force One. „Zobaczymy, co się stanie. Mamy tam w drodze duże siły. Wolałbym, żeby nic się nie stało, ale obserwujemy ich bardzo uważnie”.
Oświadczenie to następuje po wsparciu Trumpa dla antyrządowych demonstrantów w Iranie, które wybuchły w zeszłym miesiącu, a potężny amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln nieubłaganie płynie z regionu Azji i Pacyfiku na Bliski Wschód.
Inny wyższy irański urzędnik wojskowy ostrzegł przed surowym odwetem wobec Stanów Zjednoczonych, gdy prezydent Donalda Trumpa nazwał najwyższego przywódcę Iranu Alego Chameneiego „chorym człowiekiem” i stwierdził, że nadszedł czas na nowe przywództwo w Teheranie, podają media państwowe.
Generał brygady Abolfazl Shekarchi powiedział: „Nie traktujemy hałasu Trumpa zbyt poważnie. Trump wie, że jeśli wyciągnie się rękę w stronę naszego przywódcy, nie tylko tę rękę odetniemy, ale także podpalimy ich świat. To nie jest slogan”.
Demonstracje wybuchły pod koniec grudnia, kiedy handlowcy zaczęli protestować przeciwko spadającej wartości waluty i rosnącym kosztom życia, co następnie przerodziło się w szersze niepokoje antyrządowe.
Irańskie media państwowe twierdzą, że w wyniku tłumienia sprzeciwu przez rząd zginęło ponad 3000 osób.
Agencja informacyjna działaczy na rzecz praw człowieka z siedzibą w USA obliczyła niedawno, że podczas fali protestów zginęło 4519 osób, w tym 4251 demonstrantów, 197 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, 35 osób poniżej 18 roku życia i 38 przypadkowych osób, zauważa jednak, że w sprawie około 9049 kolejnych ofiar śmiertelnych toczy się dochodzenie. Zatrzymano także kolejne tysiące osób.


















