LOS ANGELES — Jak na człowieka, który nie wygrał jeszcze PGA Tour, a teraz musi odeprzeć Rory’ego McIlroya na jednym z najważniejszych torów w kalendarzu, Jacob Bridgeman sprawia wrażenie całkowicie nieporuszonego tym, co go czeka.
Może to po prostu jego osobowość. Ale i tam potężna, sześciopunktowa przewaga nie zaszkodzi.
Reklama
„Grałem świetnie przez cały tydzień, więc nie sądzę, że było dla mnie zaskoczeniem, że moja gra wyglądała tak, jak jest (dzisiaj)” – powiedział z przekonaniem w sobotni wieczór.
Bridgeman, 26-latek, który rozegrał zaledwie trzeci pełny sezon w Tour, w sobotę w Riviera Country Club uzyskał wynik 7 poniżej 64 lat. To dało mu sześciopunktową przewagę nad McIlroyem i resztą stawki przed ostatnią rundą Genesis Invitational.
Jego sobotnia runda również była niemal idealna. Bridgeman wykonał birdie trzy razy na pierwszych czterech dołkach dnia, aby objąć solowe prowadzenie po rozpoczęciu dnia z udziałem w ostatniej grupie, a następnie całkowicie je przełamał na turnie. Bridgeman po trzech dołkach osiągnął wynik cztery poniżej, głównie dzięki albatrosowi na poziomie par 5, na 11. miejscu. Wbił 7-drewna tuż obok kubka i ledwo się wzdrygnął na torze wodnym.
„Było łatwo i przyjemnie” – powiedział Bridgeman o swojej rundzie. „To najlepsze, co kiedykolwiek spotkało świat golfa”.
Reklama
McIlroy, który rozpoczął dzień od strzału na prowadzenie, spisał się nieźle przed Bridgemanem. Zdobył kartę 2-under 69 i trafił siedem par na zakończenie rundy, tracąc przy tym kilka solidnych ptaszek. Niecałe 5 stóp dla birdie z 17. sekundy, które powinien był wykonać, minął puchar, co spowodowało, że McIlroy zirytowany wpatrywał się w swoją piłkę z rękami opartymi na biodrach.
McIlroy przyznał, że po rundzie był „trochę sfrustrowany” sobą, ale po raz pierwszy w sezonie znajdzie się w grupie finałowej. To, jak powiedział, pozwoli mu przynajmniej „mieć oko na Jakuba”.
„Szkoda, że nie byłem trochę bliżej prowadzenia, ale Jacob wyszedł na boisko i po prostu rozegrał trzy niesamowite rundy golfa” – powiedział McIlroy. „Jutro złapanie go będzie wymagało czegoś wyjątkowego ode mnie lub kogokolwiek innego”.
Bridgeman był już blisko zwycięstwa w Tour de France. W lutym zeszłego roku zajął drugie miejsce w zawodach Cognizant Classic, a około miesiąc później w mistrzostwach Valspar zajął trzecie miejsce. W tym sezonie dwukrotnie znalazł się w pierwszej dziesiątce, w tym w zeszłym tygodniu w Pebble Beach na poziomie T8, co zapewniło mu 52. miejsce w oficjalnych światowych rankingach golfa.
Reklama
I na szczęście dla Bridgemana, grał już kiedyś z McIlroyem. W zeszłym sezonie obaj zawodnicy wzięli udział w rozgrywkach FedExCup Playoffs, więc wie, czego się spodziewać, grając z golfistą zajmującym drugie miejsce na świecie.
„Myślę, że gdyby to był mój pierwszy raz (z nim), może byłoby to trochę niepokojące, ale teraz się tym nie martwię” – powiedział.
Chociaż najmądrzejszą rzeczą, biorąc pod uwagę posiadaną przez niego przewagę i to, co jest dla niego zagrożone, byłoby dostosowanie planu gry na niedzielę, Bridgeman niczego nie zmienia. Jak dotąd to działa, a on opisał swoją grę jako „agresywnie konserwatywną”. Kiedykolwiek będzie miał okazję, żeby po to sięgnąć, to to zrobi.
„Jestem konkurentem” – powiedział Bridgeman. „Nie miałem jeszcze zbyt wielu szans na zwycięstwo w mojej karierze, ale mam nadzieję, że jutro będę miał szansę, dużą szansę, aż do samego końca.
Reklama
„Jeśli mi się to uda, chciałbym zacząć kręcić i zdobyć ich dużo”.