Trudno było sobie wyobrazić, jak czwartkowy wieczór mógł ułożyć się znacznie gorzej dla Nottingham Forest.

Gdy spadły do ​​A dotkliwa porażka w Bradze, dopełnili bezbożną trójcę strzelenia gola samobójczego, nie wykorzystania rzutu karnego i otrzymania czerwonej kartki.

Reklama

Rozpoczęli wieczór nadzieją na zakwalifikowanie się do czołowej ósemki Ligi Europy i zapewnieniem sobie automatycznego zakwalifikowania się do finałowej 16-stki, więc drużyna Seana Dyche’a wraca do domu z tymi nadziejami, ale prawie rozwiane.

Jest mało prawdopodobne, aby nawet zwycięstwo nad Ferencvarosem w ostatniej rundzie rozgrywek fazy ligowej wystarczyło, aby oszczędzić im dwumeczowego barażu i awansu do 1/8 finału.

Choć wynik był kiepski, fakt, że podróżujący kibice wygwizdywali swoją drużynę zarówno w przerwie, jak i w całym meczu, świadczy o tym, że występ był równie słaby.

Przynajmniej wynik mógłby być zupełnie inny, gdyby Morgan Gibbs-White wykorzystał rzut karny w 53. minucie.

Reklama

Wysiłek pomocnika został jednak obroniony i 55 sekund później Braga wyszła na prowadzenie po samobójczej bramce Ryana Yatesa.

„Jedna minuta szaleństwa w meczu, w którym nigdy nie mieliśmy kłopotów” – Dyche powiedział TNT Sports.

„Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego – to może się zdarzyć. Reakcja mniej więcej w następnej minucie… przegrywamy mecz po słabej bramce.

„Dostają podwiezienie, a tłum oszaleje, trochę się pogubiliśmy, a Yatesy to niefortunna sytuacja. Bardzo sfrustrowany”.

Fakt, że Braga zdołała wygrać mecz bez oddania ani jednego celnego strzału na bramkę – stając się drugą drużyną w historii Ligi Europy, która tego dokonała – tylko pogłębi frustrację Foresta.

Reklama

Choć Braga, która trafiła w słupek przy stanie 1:0, mogła nie zaoferować zbyt wiele w przyszłości, Forest był niewiele lepszy przez większą część meczu.

„Idealnym podsumowaniem jest bałagan”

Dyche dokonał siedmiu zmian w porównaniu z sobotnim remisem 0:0 Premier League z liderem Arsenalem. Ostatni raz tak drastycznie zmienił skład drużyny we Wrexham podczas Pucharu Anglii.

Po tym, jak tego wieczoru opuścił zawody, szef Forest był bardzo krytyczny wobec graczy, którzy dołączyli do zespołu, ale tym razem był bardziej wyrozumiały.

„Wiąże się z tym wysiłek, ale nowatorskie podejście… chcemy tego więcej” – dodał.

Reklama

„Jesteśmy w dziwnej sytuacji, w której muszę chronić niektórych graczy. Wiemy, że Premier League jest niezwykle ważna, ale chcieliśmy dobrze wypaść w tych rozgrywkach i nadal nam się to udaje.

„To cienka linia, to żonglerka. Z jednej strony chcesz chronić niektórych graczy i dać każdemu szansę”.

Yates uważał, że Forestowi trochę trudno było przegrać i że goście „kontrolowali większą część meczu”.

„Jesteśmy sfrustrowani, ponieważ uważam, że zrobiliśmy wystarczająco dużo, aby wygrać mecz” – powiedział TNT Sports.

„Straciliśmy szansę. Nie dlatego, że byliśmy straszni, ale na pewno stać nas na coś lepszego. Musimy szybko działać dalej”.

Reklama

Były obrońca Manchesteru City, Joleon Lescott, widział to nieco inaczej i podkreślił dodatkowy cios, jakim było późne wyrzucenie Elliota Andersona z boiska.

„Doskonałym podsumowaniem jest bałagan” – powiedział TNT Sports. „Wspólnie nie było wystarczająco dobrze.

„Dopełnienie tego i strata kogoś o pokroju Andersona podczas ważnego meczu w przyszłym tygodniu jest druzgocąca.

„Często patrzysz na mecze i zastanawiasz się, czy są w nich jakieś pozytywy. Nie sądzę, że dzisiaj są jakieś pozytywy.

„Straszna noc, okropny występ podczas tego, co powinno być cudownym wieczorem”.

Anderson opuści ostatni mecz grupowy w przyszłym tygodniu, a Forest ma nadzieję, że zakaz nie zostanie rozszerzony na prawdopodobną dogrywkę w lutym.

Reklama

Te dodatkowe mecze mogą stanowić problem dla Forest na tak pracowitym etapie sezonu, w którym walczy o przetrwanie w Premier League, a przystępowanie do nich bez gwiazdorskiego pomocnika jeszcze bardziej rozciągnęłoby skład.

Ostatecznie Forest poczuje, że jest to sytuacja, której mógł uniknąć.

„Możesz zremisować, ale tak naprawdę nie powinieneś przegrać tego meczu” – powiedział Dyche.

Ale w „jednej minucie szaleństwa” przegrali.

Source link