Prezydent Uniwersytetu Princeton, Christopher Eisgruber, wielokrotnie lobbował członków Kongresu, aby powstrzymać podwyżkę podatku od darowizn na rzecz szkół wyższych i uniwersytetów. Zamiast tego, kiedy zeszłego lata uchwalono ustawę One Big Beautiful Bill Act, Princeton stało się jedną z nielicznych szkół, w których podatek od dotacji znacznie wzrósł.
Obecnie prezydent Eisgruber przygotowuje swoją instytucję na zmiany, ponieważ przygotowuje się ona do zapłacenia w przyszłym roku podatku od dożynek w wysokości 8% od zysków netto z inwestycji, w porównaniu z 1,4%. Poprosił szefów działów o dokonanie cięć budżetowych i twierdzi, że mogą pojawić się kolejne. W tym miesiącu ogłosił, że w ciągu następnej dekady Princeton spodziewa się utraty 11 miliardów dolarów zysków z inwestycji w funduszach dożyciowych.
„Princeton będzie nadal ewoluować, ale w przyszłości będzie musiało to częściej odbywać się w drodze wydajności i substytucji, a nie dodawania” – napisał 2 lutego pan Eisgruber do społeczności Princeton w swoim „Stanie uniwersytetu” list.
Dlaczego to napisaliśmy
Niektóre czołowe amerykańskie uniwersytety ograniczają wydatki na kampusy w odpowiedzi na uchwalone przez Kongres podwyżki podatku od darowizn i wysiłki administracji Trumpa na rzecz reformy szkolnictwa wyższego.
Do szkół, które mają płacić nową, najwyższą stawkę podatku od darowizn, należą elitarne uniwersytety z funduszami wartymi miliardy dolarów, takie jak Harvard, Princeton, Massachusetts Institute of Technology, Stanford i Yale. Liderzy tych szkół i innych instytucji stojących w obliczu mniejszych, ale znaczących podwyżek podatków podejmują teraz kroki, aby przygotować się na nadchodzącą ulgę podatkową. Działania obejmują wycinanie miejsc w programach doktoranckich i ograniczanie bibliotek kampusowych.
Uniwersytety dokonują tych dostosowań, podczas gdy administracja Trumpa kontynuuje zakrojone na szeroką skalę wysiłki – poprzez pozwy sądowe i wstrzymywanie federalnych funduszy na badania – mające na celu przekształcenie kultury uniwersyteckiej tak, aby była, jak to opisują urzędnicy rządowi, bardziej otwarta na konserwatywne punkty widzenia i bardziej zorientowana na szkolenie zawodowe.
Lynn Cooley, dziekan Graduate School of Arts and Sciences na Uniwersytecie Yale, twierdzi, że jej szkoła ogranicza we wszystkich programach studiów doktoranckich, obniżając cele przyjęć w odpowiedzi na nadchodzący podatek.
Martwi się, że w rezultacie „będzie mniej odkryć”, a „mniej ciekawych, kreatywnych i zmotywowanych młodych ludzi będzie miało dostęp do edukacji potrzebnej do prowadzenia rygorystycznych badań, które przyniosą korzyści życiu w całym regionie, kraju i na świecie” – napisała dr Cooley w e-mailu do Monitora.
Alternatywnie Mark Schneider, starszy pracownik konserwatywnego American Enterprise Institute, uważa, że podatek od darowizn zmusi uniwersytety do dostosowania się do realiów rynkowych. Twierdzi, że w Stanach Zjednoczonych występuje nadprodukcja doktorantów w mało znanych dziedzinach i że zamiast tego Kongres mógłby przeznaczyć dochody z podatku dożywotniego na programy zatrudnienia na regionalnych uniwersytetach.
„Miliardy dolarów trafiają na fundusze (uczelnie i uniwersyteckie) i czy teraz, gdy zostaną one opodatkowane, czy Kongres nie powinien decydować, na co powinny trafić te pieniądze?” Mówi pan Schneider. „Czy powinno to trafić do Harvardu? A może do regionalnego kampusu, gdzie szkolimy ludzi pod kątem przyszłej pracy?”
„Tylko bardzo mała część amerykańskiego społeczeństwa uczęszcza do tych (elitarnych) szkół” – dodaje. „Większość uczniów chodzi do szkół w promieniu 50 mil od domu”.
Jak zmienia się podatek dochodowy
Kongres początkowo ustalił podatek dochodowy od dochodów z inwestycji prywatnych szkół wyższych i uniwersytetów na 1,4% w 2017 r., podczas pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa. W lipcu ubiegłego roku Kongres uwzględnił znaczące podwyżki tej stawki w swoim projekcie ustawy o podatkach i wydatkach, za czym opowiadał się Biały Dom. Nowa struktura obejmuje stawki w wysokości 1,4%, 4% i 8%, w zależności od wielkości wyposażenia każdej szkoły i populacji uczniów.
Nowe prawo podatkowe ma zastosowanie do prywatnych szkół wyższych i uniwersytetów non-profit, których minimalne fundusze wynoszą od 500 000 do 750 000 dolarów na studenta. Szkoły posiadające dotacje w wysokości od 750 000 do 2 milionów dolarów na ucznia zapłacą 4% podatku, a szkoły z dotacjami przekraczającymi 2 miliony dolarów na ucznia zapłacą 8%.
Szkoły wyższe i uniwersytety, w których studiuje łącznie 3000 lub mniej studentów, są zwolnione z nowych stawek podatkowych, które wejdą w życie w tym roku.
Amerykański Instytut Przedsiębiorczości szacunki że w pierwszym roku podatkiem od darowizn będzie objętych około 20 uniwersytetów. Harvard, Princeton, MIT, Stanford i Yale, z których wszystkie posiadają fundusze warte dziesiątki miliardów dolarów, będą opodatkowane według najwyższej stawki. Według szacunków AEI najwyższy rachunek będzie miał Harvard, który dysponuje funduszami w wysokości 53 miliardów dolarów, a następnie Yale z 280 milionami dolarów i Princeton z ponad 217 milionami dolarów.
Pieniądze wpłyną na rachunek ogólny Departamentu Skarbu USA, który działa jak rachunek bieżący rządu USA. Funduszami zarządza tam Departament Skarbu, a wydatki rozdziela Kongres.
Jakie działania podejmują obecnie uczelnie?
Po wiadomościach o nowej podwyżce stawki podatkowej Uniwersytet Stanforda ogłosił, że zwolni 363 pracowników ludzie. Inne szkoły podjęły podobne działania.
Doktor Cooley z Yale twierdzi, że Graduate School of Arts and Sciences ma teraz mniejszy budżet w wyniku nowego podatku od darowizn. Urzędnicy uniwersyteccy oszacować ich nowa ustawa o podatku dochodowym przekroczy roczne budżety ośmiu z 15 szkół Yale łącznie.
W rezultacie trafienia w programach magisterskich Yale obejmą 13% redukcję liczby doktoratów. uczniów w ciągu najbliższych trzech lat. Liczba przyjęć na studia doktoranckie w naukach ścisłych i inżynierii spadnie o 5%, co będzie mniejszym spadkiem, ponieważ wydziały te otrzymują więcej funduszy na badania i fundacje oraz są mniej zależne od funduszy uniwersytetu.
MIT w Cambridge w stanie Massachusetts również odczuwa skutki wyższej stawki podatkowej. Pod koniec semestru jesiennego 2025 r. Prezydent Sally Kornbluth i inni administratorzy przesłali wiadomość notatka społeczności szkolnej, w której przedstawił spodziewane roczne koszty dla uniwersytetu w wysokości 300 milionów dolarów wynikające z podatku od darowizn i cięć w federalnym finansowaniu badań.
W swojej notatce wspomniała o zmianach w instytucji biblioteka systemu, w tym zwolnienia, zamknięcie dwóch punktów obsługi i przejście na materiały cyfrowe. MIT zakończy także umowy najmu powierzchni biurowej i zamrozi podwyżki dla pracowników zarabiających powyżej 85 000 dolarów, z wyjątkiem awansów. Dr Kornbluth powiedział, że MIT szuka sposobów na zwiększenie przychodów poprzez zbiórki funduszy oraz oferty osobiste i internetowe.
„Podsumowując, zarysowane przez nas ramy pozwolą MIT poruszać się po trudnych finansowych wodach, zachowując jednocześnie słynną dynamikę” – czytamy w liście. „Ale – jak pokazał ubiegły rok – pogoda polityczna może z pewnością się pogorszyć. Na to też przygotowujemy scenariusze”.
O bańce podatkowej
Niektóre szkoły, takie jak Uniwersytet Colgate, znajdują się na granicy progu podatku od darowizn. W szkole sztuk wyzwolonych w centrum Nowego Jorku studiuje od około 3000 do 3200 uczniów. Według stanu na luty jego kapitał wynosi 1,44 miliarda dolarów. To plasuje uniwersytet blisko przedziału 1,4%.
„Nie ma rozsądnych ani odpowiedzialnych środków pozwalających uniknąć podatku” – mówi za pośrednictwem poczty elektronicznej Joseph Hope, starszy wiceprezes ds. finansów i dyrektor ds. inwestycji w Colgate. „Kiedy w końcu dołączymy do grona szkół objętych tym podatkiem, będzie to spowodowane tym, że przeżyliśmy okres silnego wzrostu, który bezpośrednio zwiększa naszą zdolność do wspierania naszej misji akademickiej”.
Hope twierdzi, że administratorzy Colgate nie rozmawiali jeszcze o obniżeniu liczby studentów poniżej 3000, aby uniknąć konieczności płacenia podatku.
„Naszym priorytetem jest zapewnienie światowej klasy edukacji w zakresie sztuk wyzwolonych w domach studenckich” – mówi – „zamiast pozwalać, aby progi podatkowe dyktowały nam to, co robimy”.