
Charlie Kirk na krótko przed swoim morderstwem… wkrótce był transmitowany strumieniowo przez brytyjskie dzieci (Zdjęcie: AP)
Nauczyciele w całej Wielkiej Brytanii widzą, na jakim rozdrożu znajdujemy się, jeśli chodzi o media społecznościowe. Mamy szansę stać się jednym z pierwszych narodów w Europie, który ochroni nasze dzieci przed Big Techem – jednak zaangażowanie rządu w konsultacje w sprawie podniesienia wieku dostępu do mediów społecznościowych jest powolną reakcją na codzienne zagrożenie ich bezpieczeństwa.
Wiemy, że firmy technologiczne kradną dzieciństwo. Członkowie naszych szkół widzą to codziennie. Aplikacje mediów społecznościowych manipulują tożsamością i uwagą uczniów na długo przed przystąpieniem do egzaminów GCSE, dostarczając im skrajnych punktów widzenia i wyraźnych treści, zanim ich mózgi mają szansę się rozwinąć.
Jeśli dorosły podszedłby do dziecka na ulicy, aby pokazać mu filmy, z którymi zazwyczaj ma styczność na co dzień, zostałoby aresztowane – zamiast tego treści te byłyby mu przesyłane bez konsekwencji. To kroplowe źródło niebezpiecznych treści podważa najważniejsze umiejętności, które powinny rozwijać nasze dzieci. Ich zdolność do skupienia się i koncentracji w klasie jest zniszczona przez pętle uzależniających, krótkich filmów.
Przeczytaj więcej: W aktualizacji uwzględniono zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia i „godzinę policyjną w nocy”.
Przeczytaj więcej: Kemi Badenoch twierdzi, że torysi zakazaliby osobom poniżej 16 roku życia korzystania z mediów społecznościowych

Daniel Kebede (z prawej) z dyrektorem Damianem McBeathem i rodzicielką Kelly Carolan w Parlamencie (Zdjęcie: PA / Matt Alexander)
Ich umysły są atakowane przez firmy, które zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zmusić ich do kompulsywnego przewijania w poszukiwaniu kolejnego uderzenia dopaminy. Noc po nocy dzieci spędzają godziny na smartfonach, przychodząc na zajęcia wyczerpane i nadmiernie pobudzone. Platformy mediów społecznościowych zaprojektowano tak, aby dzieci były wciągające – im dłużej pozostają w Internecie, tym więcej generują danych i tym większy zysk. To ich edukacja płaci cenę.
Za bramą szkoły zniszczenia nadal trwają. Nasze dzieci nie bawią się w parku po szkole, idą do domu i przewijają się same. Tracą kontakty w prawdziwym życiu, możliwość rozwijania umiejętności interpersonalnych i utrzymywania kontaktów towarzyskich. Na naszych oczach rozwija się kryzys zdrowia publicznego, a rodzice i nauczyciele potrzebują pomocy, aby go powstrzymać.
Australijski zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia powinien pobudzić brytyjskich ministrów do działania. Zostanie jednym z pierwszych inicjatorów w Europie ograniczających korzystanie z mediów społecznościowych przez dzieci byłoby nie tylko pionierskie, ale zyskałoby szerokie poparcie.
Sondaż przeprowadzony na rzecz kampanii Little Victims naszej firmy Big Tech wykazał, że ponad 70% Brytyjczyków opowiada się za podniesieniem wieku dostępu do mediów społecznościowych do 16 lat. Nawet starsze nastolatki wyrażają poparcie. Widzieli krzywdę, na jaką zostali narażeni, i zadają sobie pytanie, dlaczego dorośli temu nie zapobiegli. Firmy technologiczne twierdzą, że pomagają naszym dzieciom nawiązywać kontakt z rówieśnikami o podobnych poglądach. Rzeczywistość jest taka, że popychają ich w izolację i samotność, wypaczając ich wizję prawdziwego życia. Okradają ich z dobrostanu i przyczyniają się do kryzysu zdrowia psychicznego, zaostrzając jednocześnie stany lękowe, depresję, cyberprzemoc, nękanie i radykalizację.
Big Tech nie wykazał zainteresowania ochroną dzieci przed ekstremalnymi lub szkodliwymi treściami. Władza i bogactwo, jakie zyskują dzięki usidleniu tej bezbronnej grupy konsumentów, są zbyt wielkie, aby mogli działać odpowiedzialnie. Jesienią nauczyciele szeroko relacjonowali, jak uczniowie widzieli w mediach społecznościowych drastyczne morderstwo Charliego Kirka. Od naszych nauczycieli oczekuje się nauczania dzieci, które w drodze do szkoły były świadkami morderstwa. Jednak treści zawierające przemoc lub o charakterze jednoznacznie seksualnym to tylko połowa sukcesu.

Platformy mediów społecznościowych zostały zaprojektowane tak, aby uzależniać dzieci (Zdjęcie: Getty)
Nauczyciele zgłaszają rosnącą mizoginię w klasie, napędzaną falami treści zaprojektowanych tak, aby były coraz bardziej ekstremalne i przyciągały uwagę. Stanowią one bezmyślne próby manipulacji dziećmi, które wciąż kształtują swoje spojrzenie na świat.
Rok temu zainspirowany Netflixa dramat Adolescencja, który za pośrednictwem telefonu przedstawiał pogrążanie się chłopca w radykalnej nienawiści i przemocy, cały kraj zebrał się w rozmowie na temat szkodliwości mediów społecznościowych. Program pokazał, że zarządzanie tym wpływem nie może zależeć wyłącznie od rodziców i nauczycieli. W tym czasie ministrowie głośno wypowiadali się na temat prawd, do których zmierzał serial, ale brakowało ich reakcji.
Zakaz na wzór australijski sprawi, że Wielka Brytania stanie na czele ruchu mającego na celu ograniczenie wyzysku firm z mediów społecznościowych. Konsultacje to krok we właściwym kierunku, ale otwierają drzwi do potężnego lobbowania i wiążą się z ryzykiem wyrzucenia w wysoką trawę. Należy skoncentrować się na zapewnieniu natychmiastowej ścieżki do podniesienia wieku dostępu do mediów społecznościowych do 16 lat, opierając się na doświadczeniach osób na pierwszej linii frontu, nauczycieli i rodziców. Dopóki nie zaczniemy działać, dzieci będą zagrożone przez ekstremalne siły manipulacyjne w ich dłoniach.
- Daniel Kebede jest sekretarzem generalnym Unii Edukacji Narodowej


















