Pięć lat i pięć miesięcy temu komisarz SEC Greg Sankey wystąpił przed Kongresem, nawołując do wprowadzenia federalnych zabezpieczeń, które do dziś nie zostały wprowadzone. To był pełen napięcia moment w sporcie uniwersyteckim: pandemia grożąca zakłóceniem sezonu piłkarskiego; wywieranie presji legislacyjnej na uczelnie, aby umożliwić sportowcom zarabianie pieniędzy dzięki nazwisku, wizerunkowi i podobieństwu; oraz pozwy mające na celu bezpośrednie uderzenie w zdolność NCAA do samodzielnego regulowania różnych kwestii, takich jak kwalifikowalność i transfery.
„Jeśli uniwersytety będą mogły płacić studentom-sportowcom za prawa NIL” – stwierdził Sankey w swoim pisemnym zeznaniu – „opinia publiczna zacznie postrzegać lekkoatletykę uniwersytecką jako sport półprofesjonalny”.
Reklama
Sankey może i jest najpotężniejszą osobą w sporcie uniwersyteckim, ale przez bardzo długi czas mylił się co do tego, co naprawdę zagraża ich przedsięwzięciu. Problemem nie jest profesjonalizacja sportu uniwersyteckiego, ale raczej brak profesjonalizmu.
I tym razem dzieje się to tuż pod jego nosem.
College Football Playoff – wydarzenie będące klejnotem koronnym, które Sankey i jego koledzy komisarze konferencji stworzyli, aby napełnić sobie kieszenie miliardami dolarów – rozpoczną się za niecałe trzy tygodnie.
Jedną z drużyn, która nieoficjalnie zakwalifikowała się do tej fazy play-off według wszelkich tradycyjnych wskaźników, jest Uniwersytet Mississippi. Lane Kiffin, trener, który poprowadził Ole Miss do rekordu 11-1 i najlepszego sezonu regularnego w historii po integracji, zrezygnował w niedzielę, aby zostać głównym trenerem LSU.
Reklama
Odszedł po przedłużającym się przeciąganiu liny z administratorami Ole Miss na temat tego, czy mógłby trenować drużynę w fazie play-off, jednocześnie prowadząc historycznego rywala i bezpośredniego konkurenta, który co roku gra w Ole Miss. A ponieważ Kiffin nie dostał dokładnie tego, czego chciał – po prostu nie było mowy, aby urzędnicy Ole Miss mogli pozwolić mu trenować ich drużynę (i potencjalnie rekrutować zawodników) przez następny miesiąc – zrobił wszystko, co w jego mocy, aby spalić to miejsce doszczętnie, stawiając podobno ultimatum swoim pracownikom, że muszą natychmiast z nim wyjechać, w przeciwnym razie nie będą mile widziani w Baton Rouge.
Możemy porozmawiać o moralności tego, co Kiffin zrobił z programem, który pomógł mu zrehabilitować się wstrętnej reputacji przez ostatnie sześć lat, o niedogodnościach związanych z kalendarzem treningowym i o tym, czy Ole Miss popełnia błąd, przedkładając długoterminowe interesy swojego programu nad to, co najprawdopodobniej pomoże im zdobyć mistrzostwo w ciągu następnego miesiąca.
To wszystko jest uczciwą grą.
Jednak większy problem związany z tym, co wydarzyło się w niedzielę, nie powinien być przedmiotem dyskusji.
Reklama
Kiffin opuszcza drużynę nr 7 w kraju, aby podjąć pracę w innym programie SEC, zanim impreza imprezowa będzie szkodliwa dla produktu i żadna inna dobrze zarządzana liga sportowa nie będzie tego tolerować.
Jednak przez te wszystkie lata słuchania administratorów, takich jak Sankey, martwiących się niezrównoważeniem obecnego modelu i załamujących ręce na myśl o tym, jak zareagują fani, jeśli sportowcy z college’u będą zarabiać jak profesjonaliści lub jakie szkody wyrządzą meczom w kręgle, gdy gracze zrezygnują, czy słyszałeś choćby szept zaniepokojenia tym, co robią dorośli, aby zrujnować legalność ich sportu?
Dlaczego ktokolwiek w futbolu uniwersyteckim akceptuje to jako normalny koszt prowadzenia biznesu, skoro miażdży to rzeszę fanów, sabotuje drużynę i dewaluuje play-offy?
Nie jest to dobre dla marki ani nie jest to świetna „treść”. To trucizna rozprzestrzeniająca się w lidze Sankeya, tuż pod jego nosem, podczas gdy kierownictwo ligi uważa, że fani są tak uzależnieni od produktu, że zawsze będą akceptować każdy cios w ich stronę – z wyjątkiem, oczywiście, plagi płacenia graczom tyle, ile są warci.
Reklama
W pewnym momencie fasada się rozpada. Zawsze tak jest.
SEC to liga, w której trener z Tennessee otrzymał kiedyś wezwanie do sądu podczas dni medialnych, trener Ole Miss został zwolniony za zadzwonienie do agencji towarzyskiej przez telefon uniwersytecki, a trener z Alabamy przepracował tylko cztery miesiące po niefortunnej nocy w klubie ze striptizem.
Jednak żaden z nich nie wyrządził większej szkody swojemu zawodowi, reputacji konferencji i wizerunkowi sportu niż Kiffin występujący w drużynie play-offowej i ciągnący za sobą niszczycielską piłkę.
To historyczne, niezgłębione i hańbiące.
Choć łatwo zrzucić winę na „system” lub „kalendarz”, jak słyszeliście w weekend w ESPN, unoszące się w wodzie figurki z mikrofonami nie potrafią pojąć, że jest to historia indywidualnych wyborów i odpowiedzialności.
Reklama
To Kiffin zdecydował się zostawić ślad łajdaków, wychodząc z miasta. Greg Sankey i inni liderzy sportów uniwersyteckich postanowili nic z tym nie robić, wzruszać ramionami i potępiać profesjonalizację sportów uniwersyteckich, skoro uznanie tego za priorytet byłoby najlepszą ścieżką dla ich biznesu.
Zamiast tego brak działań jest wyborem strategicznym i należy go nazwać właściwie: zaniedbaniem obowiązków w zakresie ochrony najlepszych interesów futbolu uniwersyteckiego.
Czy nie sądzisz, że przez te wszystkie lata, gdy New England Patriots zdobywali mistrzostwa, inne kluby NFL wolałyby rozbić tę dynastię, kładąc ogromną stertę gotówki przed Billem Belichickiem tuż przed występem w Super Bowl?
Lojalność nie była powodem, dla którego to się nigdy nie wydarzyło. Nie jest to możliwe, ponieważ liga NFL zdaje sobie sprawę, jak szkodliwe byłoby to dla ich produktu, i przyjęła zasady regulujące, kiedy i w jakich okolicznościach trenerzy mogą zmienić pracę, gdy mają kontrakt.
Reklama
Bez rokowań zbiorowych uczelnie sportowe często napotykają problemy prawne, próbując uregulować cokolwiek dotyczącego wynagrodzeń lub przepływu personelu.
A jednak za każdym razem, gdy ludzie tacy jak Sankey lądują na Kapitolu, błagając o jakiś akt prawny dotyczący ochrony NCAA, zdumiewające jest, jak uwaga zawsze skupia się na chaosie w NIL i portalu transferowym, podczas gdy karuzela trenerska nigdy nie jest wymieniana jako źródło szkód dla produktu i szkół, które wpompowują setki milionów dolarów w swoje programy.
Chaos, jaki pozostawił po odejściu Kiffina, to nie tylko historia, która wpływa na jedną drużynę piłkarską. Flagowy uniwersytet stanowy i społeczność lokalna mogą stracić dziesiątki milionów dolarów, jeśli na przykład komisja WPRyb ukarze Ole Miss i wyśle Rebeliantów w trasę w pierwszej turze, zamiast gościć w Oksfordzie.
Reklama
I komisja miałaby do tego pełne prawo. Tak naprawdę, jeśli mówimy poważnie, prawdopodobnie powinni odbyć w tym pokoju długą rozmowę na temat tego, czy Ole Miss w ogóle powinna zagrać w fazie playoff.
Czy to sprawiedliwe w stosunku do drużyny, która wygrała 11-1? Absolutnie nie. Ale sprawiedliwość nie ma z tym nic wspólnego. Po wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku tygodni i w niedzielę, jak ktokolwiek może być pewien, że za trzy tygodnie Ole Miss pozostanie rentowną jednostką bez Kiffina i być może innych pracowników?
Odejście trenera jest z definicji traumatyczne i przytłaczające. Gracze zaczynają myśleć o własnej przyszłości i opcjach. Rutyny zostają rozbite. Byłoby naprawdę przeciwstawiającym się wszelkim przeciwnościom losu, gdyby Ole Miss był w takich okolicznościach tak dobrym zespołem, jak przez ostatnie trzy miesiące.
To wina Kiffina, a jego reputacja będzie kosztować pokolenia. Cyrk ostatnich kilku tygodni popadnie w niesławę SEC, co będzie na zawsze plamą na jego i tak już i tak podziurawionej kartotece.
Reklama
Ale jest to również produkt ekosystemu, w którym gracze zmieniający pracę dla kaprysu lub dla wypłaty to kryzys, którym należy się natychmiast zająć i uregulować go dosłownie w drodze ustawy Kongresu, podczas gdy trenerzy zarabiający 10 milionów dolarów rocznie za niszczenie własnych drużyn spotykają się ze wzruszeniem ramion.
To może być pierwszy taki przypadek w futbolu uniwersyteckim. Jednak w erze play-offów, w której bierze udział 12 drużyn, można się założyć, że nie będzie to ostatnia taka sytuacja. Jeśli liderzy sportów uniwersyteckich nie chcą nadać temu tak dużego priorytetu, jak rezygnacje i okna portali, podczas gdy ich krajowe rozgrywki play-off stają się puentą, stracą wszelkie poczucie perspektywy na to, co jest dobre, a co złe dla gry.


















