Keir Starmer zapewnił sobie w czwartek pierwsze spotkanie z Donaldem Trumpem po tym, jak nalegał na takie spotkanie z obydwoma kandydatami na prezydenta w Nowym Jorku.
Opisał możliwość spotkania z Trumpem jako „dobrą”, dodając, że nadal ma nadzieję spotkać się z wiceprezydent Kamalą Harris przed listopadowymi wyborami.
Przed spotkaniem z byłym prezydentem powiedział dziennikarzom, że zamierza wykorzystać to spotkanie „do nawiązania relacji między nami”.
„Jestem zwolennikiem relacji osobistych na arenie międzynarodowej. Uważam, że naprawdę ważne jest, aby wiedzieć, kto jest twoim odpowiednikiem w danym kraju, znać go osobiście, poznawać go twarzą w twarz.
„Więc tak to właśnie wygląda. Nie będę oczywiście wdawał się w to, o czym właściwie będziemy dyskutować, ale taki jest cel, jak można się spodziewać, przed wyborami.
„Prawdopodobnie powinienem to dodać, mam na myśli to, że nasz obóz, nasza ambasada ma dobre stosunki z obydwoma obozami i to od dawna.
„A więc nie jest to początek czegoś, to kontynuacja dobrych stosunków, które utrzymywały się z obydwoma obozami, i to naprawdę dobrze, że ambasada robi”.
Zapytany, czy będzie w stanie się postawić Donalda Trumpa podczas sporów, czy wygra Biały Dom, Sir Keir powiedział, że szczególne stosunki między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi „zawsze będą ważniejsze od tego, kto sprawuje dany urząd”.
Twierdził, że te szczególne stosunki są „prawdopodobnie tak silne, jak kiedykolwiek wcześniej” w obliczu wojen na Bliskim Wschodzie i Ukraina.
Uniknął, czy powtórzy zwyczaj Theresy May, która nie przeciwstawiła się upartym byłemu prezydentowi, twierdząc, że nie będzie spekulował na temat potencjalnych nieporozumień, które mogą wyniknąć po wyborach.
Sir Keir i Partia Pracy musieli podjąć szczególne wysiłki, aby zacieśnić więzi z Trumpem, biorąc pod uwagę napędzane nienawiścią słowa Davida Lammy’ego pod adresem ówczesnego prezydenta, zanim został ministrem spraw zagranicznych.
W 2018 r. Lammy przeprowadził kilka werbalnych ataków na ówczesnego prezydenta, pisząc, że jest on „nienawidzącym kobiet i sympatyzującym z neonazistami socjopatą”.
Kontynuował: „Stwarza także głębokie zagrożenie dla porządku międzynarodowego, który od tak dawna stanowi podstawę postępu Zachodu”.
Jednak od tego czasu jego poglądy uległy zmianie, mówiąc w przemówieniu na początku tego roku, że on i Donalda Trumpa mógł znaleźć „wspólną sprawę”, sugerując, że jako „dobry chrześcijański chłopiec” i „konserwatysta przez małe C” podzielał pewne poglądy republikańskie.


















