Nawet Partia Pracy ma dość źle funkcjonującego premiera. Podobnie jak źle zaprogramowany robot, Starmer nie potrafi już nawet wykonywać podstawowych czynności. Bez wątpienia jest mądry, ale nie nadaje się do władzy. Nie potrafi przewodzić, nie potrafi wyjaśniać, nie potrafi inspirować i nie może zrozumieć, dlaczego ciągle musi odwracać się od każdej ważnej decyzji, mimo że jej przyczyny są oczywiste dla wszystkich innych. Po prostu tego nie rozumie.
Starmerowi brakuje instynktu. Traktuje politykę jak negocjacje prawne, gdy jest chaotyczna, pełna emocji i nieprzewidywalna. Jego próba zablokowania rywala Andy’ego Burnhama miała na celu ochronę jego pozycji. Zamiast tego odsłoniło jego miękkie podbrzusze i uczyniło Burnhama silniejszym.
Ponad 50 parlamentarzystów Partii Pracy podpisało obecnie list potępiający to posunięcie. Wielu innych jest prywatnie wściekłych. Dwie trzecie członków partii uważa, że Burnhamowi należy pozwolić na kandydowanie i wolą go od Starmera aż 48% do 26%. Starmer próbował uniknąć walki i skończyło się na ostrzeniu noży.
Gdy Starmer wyrusza w kolejną podróż zagraniczną, tym razem do Chinw Partii Pracy wrze, gdy pod jego nieobecność niekontrolowane spiski mijają.
Osobiście nie jestem przekonany, czy członkowie Partii Pracy są szalenie podekscytowani Burnhamem. Nie sądzę, że Wes Streeting też przyspiesza im puls. Angela Rayner i Ed Miliband mogą łaskotać ich wyobraźnię, ale nawet zagorzali aktywiści muszą zdać sobie sprawę, że dla szerszego elektoratu są Marmite. Ale muszą kogoś wybrać.
Partia Pracy ma dość niezdecydowania Starmera, zawracania, awarii komunikacji i ogólnego zamieszania. Historycznie rzecz biorąc, partia tolerowała przywódców osiągających słabe wyniki znacznie dłużej niż konserwatyści. Utknęło to w przypadku Eda Milibanda w 2015 r., a w 2019 r. dało nawet Jeremy’emu Corbynowi drugą szansę, z katastrofalnymi skutkami.
Tym razem jest inaczej. Partia Pracy stwarza nowe zagrożenie dla skupienia umysłów. Nigela Farage’a.
Lewica nienawidzi Farage’a i boi się go. Wielu postrzega go jako brytyjskiego Trumpa. Jak Partia Pracy i Torysi pogrążyć się głębiej w kłopoty, Farage staje się tylko silniejszy. Partia Pracy wie, że nie może walczyć w następnych wyborach z przywódcą, który nie potrafi zadać ciosu.
Starmer może cieszyć się tą pracą. Mógłby nawet zabłysnąć podczas przemierzania międzynarodowych konferencji, rozmawiając o prawie międzynarodowym. Ale w politycznej walce na gołe pięści z Farage’em nie zada ciosu.
Partia Pracy nie może sobie pozwolić na kolejną wpadkę u steru. Nie teraz. Z ich największym wrogiem Nigelem Farage’em, beneficjentem. Starmer jest gotowy na noże, ale prawdziwym zabójcą jest Nigel Farage.


















