Właścicielka zwierząt podróżujących po szybkim pociągu między Vannes w Bretanii i Paryżu został ukarany grzywną w wysokości 95 funtów (110 €) po tym, jak inni pasażerowie podobno skarżyli się na swojego kota, Monet, Meowing uporczywie podczas podróży. Według operatora pociągu SNCF incydent został uznany za „zakłócenia w porządku publicznym”, co wywołało grzywnę.
Problem spowodował zamieszanie wśród ogółu społeczeństwa we Francji. Zwolennicy pochwalają zdecydowane stanowisko firmy w sprawie egzekwowania pokoju i ciszy na stacjach i na pokładzie pociągów, postrzegając go jako niezbędny środek, aby zapewnić komfortowe doświadczenie dla wszystkich pasażerów.
Jednak krytycy twierdzą, że pracownicy SNCF mogą być zbyt surowi i brakować elastyczności, oskarżając ich o nietolerancyjne i ciężkie w sytuacjach, które mogą wymagać lepszego zrozumienia lub dyskrecji.
Camille, właścicielka kota, która podróżowała ze swoim chłopakiem, Pierre, powiedziała, że Monet „nieco na początku”. „Po narzekaniu pasażera dyrygent przyszedł i ukarał nam grzywny w wysokości 110 €”, powiedziała BFM News Channel.
Była oburzona, nalegając, aby Monet miał ważny bilet o wartości 6 £ (7 €) i była odpowiednio transportowana w przewoźniku dla zwierząt domowych, podobnie jak zasady.
Powiedziała: „Szkoda, że SNCF pozwala sobie na dobre ludzi, którzy po prostu podróżują ze swoimi zwierzętami i szanują wszystkie zasady”.
Dokument przekazany Camille usprawiedliwiający grzywnę powiedział: „Klient podróżuje z kotem, który nie przestanie Miaowing. Po skargach od kilku klientów poprosiliśmy ją o przeprowadzkę. Odmówiła. Ponieważ kot jest hałaśliwy, rozpoczynamy (procedury prawne) w celu zakłopotania zamówienia publicznego z powodu hałasu”.
Według operatora kolejowego dyrygent zasugerował, że Camille przenosi się do głównie wolnego powozu z Monetem, ale odmówiła.
Zauważyli, że wokalizacje kota wywołały „ostre napięcia” wśród innych pasażerów, co skłoniło skargi na głównego dyrygenta.
Grzywna, wyjaśniali, nie została wydana z powodu samego kota, ale raczej z powodu zakłóceń, które wywołał.
Operator powiedział, że przeprowadzka do innego trenera byłaby „prostym i zdrowym rozsądkiem”, które „zapewniłoby spokój dla wszystkich, w tym dla niej i dla jej zwierzaka”.